Reklama

Czternastodniowa wycieczka organizowana przez biuro podróży, za którą zapłacili obejmowała zakwaterowanie w hotelu czterogwiazdkowym, w pokoju obszernym i gustownie urządzonym, wyposażonym w telewizor, radio, telefon, suszarkę, lodówkę oraz sejf (za dopłatą). Po przybyciu do hotelu małżeństwo otrzymało pokój o znacznie niższych standardach niż te zawarte w umowie z biurem podróży. Internautka postanowiła złożyć reklamację. Trwało to cały dzień. Pokój, który spełniał wszystkie wymagania zagwarantowane w umowie małżeństwo otrzymało następnego dnia.

Małżeństwo przesłało organizatorowi wezwanie do zapłaty 4 tysięcy złotych – na sumę składał się 1 tys. złotych odszkodowania oraz 3 tys. złotych zadośćuczynienia. Sąd pierwszej instancji zasądziła na rzecz małżeństwa kwotę 1 156,20 zł wraz z ustawowymi odsetkami. Mimo że klienci udowodnili, że biuro podróży nie wywiązało się z umowy, to według sądu żądana przez nich kwota zadośćuczynienia była zbyt wysoka. Zdaniem sądu kwota odszkodowania za ''stracony urlop'' – kiedy poniesione straty dotyczą jednego dnia z czternastodniowej wycieczki, nie może stanowić prawie połowy wartości całej wycieczki.

- Wiedziałam, że przegram w pierwszej instancji - mówi powódka - sędzia była zbyt młoda i za mało doświadczona, żeby zdobyć się na precedensowe orzeczenie. Poza tym miałam uzasadnione podejrzenie, że zwyczajnie po ludzku nie pała do mnie sympatią.

Jednak Sąd Okręgowy podwyższył zadośćuczynienie na rzecz powodów do 3 tys. złotych, uzasadniając, że punktem odniesienia nie może być wartość usługi turystycznej, miernikiem określenia szkody fakt, że wadliwość dotyczyła tylko jednego dnia. W takich przypadkach punktem odniesienia przy wyliczaniu zadośćuczynienia musi być stopień w jakim zawinił organizator oraz spowodowany tym rozmiar dyskomfortu jaki odnieśli klienci. Przypomnijmy, że właśnie z tego względu roszczenia o zadośćuczynienie nazywa się roszczeniem o naprawienie szkody za ''utratę przyjemności z wakacji" lub ''zmarnowany wypoczynek". Szkoda jaką poniosło małżeństwo opiera się przede wszystkim na ich rozczarowaniu, zawiedzionych nadziejach wobec tego jak miał wyglądać urlop, a jak wyglądał w rzeczywistości. Uzasadniając wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie wzięto pod uwagę to, że osoby korzystające ze zorganizowanego wypoczynku, są zazwyczaj aktywne zawodowo, a co za tym idzie są w stanie wydać duże kwoty za organizację wypoczynku – wydając jednak swoje pieniądze mają konkretne oczekiwania wobec ofert proponowanych przez biura podróży. Zwłaszcza te dotyczące oferowanych im standardów.

Biorąc pod uwagę te aspekty Sąd Okręgowy podwyższył zadośćuczynienie do wysokości po 1500 złotych dla każdego z powodów.

- Moja prawniczka i mój mąż uważali, że nie ma sensu się odwoływać, że nic to nie da - wspomina powódka - ja jednak uznałam, że należy walczyć o swoje. Bo tak naprawdę mieliśmy zmarnowany urlop. Ten pierwszy fatalny dzień zepsuł cały wypoczynek. Nie ukrywam, że wyrok Sądu Okręgowego dał mi wiele satysfakcji.

Powrót
Reklama:

Czternastodniowa wycieczka organizowana przez biuro podróży, za którą zapłacili obejmowała zakwaterowanie w hotelu czterogwiazdkowym, w pokoju obszernym i gustownie urządzonym, wyposażonym w telewizor, radio, telefon, suszarkę, lodówkę oraz sejf (za dopłatą). Po przybyciu do hotelu małżeństwo otrzymało pokój o znacznie niższych standardach niż te zawarte w umowie z biurem podróży. Internautka postanowiła złożyć reklamację. Trwało to cały dzień. Pokój, który spełniał wszystkie wymagania zagwarantowane w umowie małżeństwo otrzymało następnego dnia.

Małżeństwo przesłało organizatorowi wezwanie do zapłaty 4 tysięcy złotych – na sumę składał się 1 tys. złotych odszkodowania oraz 3 tys. złotych zadośćuczynienia. Sąd pierwszej instancji zasądziła na rzecz małżeństwa kwotę 1 156,20 zł wraz z ustawowymi odsetkami. Mimo że klienci udowodnili, że biuro podróży nie wywiązało się z umowy, to według sądu żądana przez nich kwota zadośćuczynienia była zbyt wysoka. Zdaniem sądu kwota odszkodowania za ''stracony urlop'' – kiedy poniesione straty dotyczą jednego dnia z czternastodniowej wycieczki, nie może stanowić prawie połowy wartości całej wycieczki.

- Wiedziałam, że przegram w pierwszej instancji - mówi powódka - sędzia była zbyt młoda i za mało doświadczona, żeby zdobyć się na precedensowe orzeczenie. Poza tym miałam uzasadnione podejrzenie, że zwyczajnie po ludzku nie pała do mnie sympatią.

Jednak Sąd Okręgowy podwyższył zadośćuczynienie na rzecz powodów do 3 tys. złotych, uzasadniając, że punktem odniesienia nie może być wartość usługi turystycznej, miernikiem określenia szkody fakt, że wadliwość dotyczyła tylko jednego dnia. W takich przypadkach punktem odniesienia przy wyliczaniu zadośćuczynienia musi być stopień w jakim zawinił organizator oraz spowodowany tym rozmiar dyskomfortu jaki odnieśli klienci. Przypomnijmy, że właśnie z tego względu roszczenia o zadośćuczynienie nazywa się roszczeniem o naprawienie szkody za ''utratę przyjemności z wakacji" lub ''zmarnowany wypoczynek". Szkoda jaką poniosło małżeństwo opiera się przede wszystkim na ich rozczarowaniu, zawiedzionych nadziejach wobec tego jak miał wyglądać urlop, a jak wyglądał w rzeczywistości. Uzasadniając wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie wzięto pod uwagę to, że osoby korzystające ze zorganizowanego wypoczynku, są zazwyczaj aktywne zawodowo, a co za tym idzie są w stanie wydać duże kwoty za organizację wypoczynku – wydając jednak swoje pieniądze mają konkretne oczekiwania wobec ofert proponowanych przez biura podróży. Zwłaszcza te dotyczące oferowanych im standardów.

Biorąc pod uwagę te aspekty Sąd Okręgowy podwyższył zadośćuczynienie do wysokości po 1500 złotych dla każdego z powodów.

- Moja prawniczka i mój mąż uważali, że nie ma sensu się odwoływać, że nic to nie da - wspomina powódka - ja jednak uznałam, że należy walczyć o swoje. Bo tak naprawdę mieliśmy zmarnowany urlop. Ten pierwszy fatalny dzień zepsuł cały wypoczynek. Nie ukrywam, że wyrok Sądu Okręgowego dał mi wiele satysfakcji.

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

prawo,  urlop,  odszkodowanie, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót