Reklama:

USA wchodzi na nową drogę. Małżeństwa homoseksualne będą dozwolone w całym kraju. Jak podało BBC, sędzia Anthony Kennedy podkreślił w uzasadnieniu, że „małżeństwo jest konstytucyjnym prawem każdego człowieka i nie ma bardziej fundamentalnego związku pomiędzy dwojgiem ludzi”. Wtóruje mu Barack Obama - „To wielki krok w naszym marszu do równości” - ogłosił na Twitterze. W Polsce nie ma mowy nie tylko o małżeństwach homoseksualnych. Nie ma szansy na to, by przegłosować ustawę o związkach partnerskich. Ustawę, która dawałaby homoseksualnym parom prawo do wspólnego rozliczania PIT czy dziedziczenia po sobie zapracowanego razem majątku. Oczywiście głównym oponentem jest kościół katolicki, pod którego wpływem jest zdecydowana większość parlamentarzystów.

 

Góra urodziła mysz

 

Mamy za to ustawę o in vitro. PO po ośmiu latach  urodziła ustawę regulującą kwestie dotyczącą zapłodnienia pozaustrojowego. Głównie ze strachu przed karami z Unii Europejskiej i pod wyborczą publiczkę, bo Platformie dosłownie pali się pod nogami grunt. Zanim jednak ustawa została przegłosowana, rząd ogłosił program in vitro, fundowany z naszych kieszeni. Od 2013 do 2016 roku wydamy na niego 244 mln złotych, które trafią głównie do kas prywatnych klinik. Nie jest wykluczone, że to rozdawnictwo państwowych pieniędzy było jedną z przyczyn odwołania Arłukowicza. Ostatnio Joachim Brudziński w telewizji mówił o tym, że część pieniędzy trafiła do związanej z byłym ministrem zdrowia kliniki. Tak czy siak, było i jest co dzielić. Program miał objąć 15 tysięcy par, z czego wiadomo, że nie każda w rezultacie doczeka się dziecka. Jak więc widać na świat może przyjść niewiele, ale za to bardzo kosztownych noworodków.

Ale PiS, które było za karaniem za in vitro zapowiada zmianę ustawy po dojściu do władzy. Chodzi głównie o ilość zarodków i ich mrożenie. I tu prawodawstwo ma się podporządkować kościelnym normom.

 

Nie będzie przerywania ciąży

 

Fatalna ustawa, nazywana „kompromisem” zezwala kobietom na przerywanie ciąży wyłącznie z przyczyn zdrowotnych i z powodu gwałtu. Prawo jednak swoje, a praktyka swoje. Alicja Tysiąc wygrała sprawę przed Trybunałem Europejskim, bo prawa do aborcji wyegzekwować nie mogła. Polskie państwo jednak niczego się nie nauczyło. Słynna sprawa profesora Chazana skończyła się uwolnieniem go od wszelkich zarzutów. Ginekolog, dyrektor szpitala, który nie pomógł usunąć ciąży kobiecie noszącej uszkodzony ciężko płód, uznany został za niewinnego zarówno przez prokuraturę jak i samorząd lekarski. To furtka dla kolejnych lekarzy, którzy pod presją będą odmawiać kobietom prawa do aborcji. Nawet w tak specyficznych przecież sytuacjach.

Dlatego, niczym do kraju trzeciego świata, wędrują do nas dronami przez Odrę tabletki wczesnoporonne wysyłane przez Fundację Kobiety na Falach. Tabletki zatwierdzone i używane w wiekszości krajów UE. W większości też krajów unijnych kobiety mają swobodne prawo do aborcji. Korzystają z niego Polki wyjeżdżające do Niemiec, Czech czy Anglii by tam legalnie przerwać niechciana ciążę.

PiS zapowiada jednak zmianę i owego żałosnego kompromisu. Aborcja ma być zakazana, bez względu na sytuację.

 

Spór o sześciolatki

 

Polscy rodzice toczą jednak spory o wiek dzieci wysyłanych do szkól, gdy powinni raczej zainteresować się tym, po co dzieci tam w ogóle idą i czego mają się uczyć. Minister edukacji Joanna Kluzik- Rostkowska zaakceptowała podręczniki do wychowania seksualnego.

„Dziewczynki plotkują, chłopcy grają w koszykówkę”, „dziewczynki myślą wolniej niż chłopcy” „strój [dziewczyny] zachęca do ataku”, „ginekolog to nie dentysta i dziewczynki nie powinny do niego chodzić zbyt często”, „Organizm kobiety służy rodzicielstwu”, „Naturalny poród to krok w szczęśliwe dzieciństwo”, „efekty palenia dla kobiet są żałosne: brzydka cerę i siatka zmarszczek (o zdrowiu ani słowa!), prezerwatywy „są z gumy i pękają”, „nie zapobiegają większości chorób przenoszonych drogą płciową”, „Pedofilia, kazirodztwo, ekshibicjonizm – formy zaspokojenia popędu seksualnego w sposób nietypowy dla danej kultury” - to urywki z obowiązujących podręczników. Komentarz jest tu raczej zbędny. I znów zgodnie z naukami kościoła – kobieta ma być głupsza, siedzieć cicho i pokornie rodzić dzieci. Dlaczego tego tematu nikt nie chce poruszać w zapowiadanym referendum? Dlaczego nie ma żadnych reakcji rodziców na seksitowskie podręczniki?

 

Religia w szkołach, krzyże w urzędach

 

Były już kuriozalne pomysły zdawania religii na maturze, wliczania oceny do średniej. Trochę poprawiło się w kwestii etyki, ale i tak lekcji religii jest często więcej niż innych przedmiotów. Nikomu to nie przeszkadza, że religia w szkołach łamie Konstytucję. Artykuł 53 paragraf 7 mówi wyraźnie : Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania. Tymczasem właśnie w publicznych szkołach rodzice są zmuszeni do zadeklarowania, czy są czy też nie są katolikami, zapisując lub nie dzieci na religię. Dlaczego do tej pory żadna z partii nie podjęła tej prostej kwestii? Tylko nieliczne głosy odzywają się kwestii opłacania z publicznych pieniędzy katechetów, którzy co ciekawe i tak nie podlegaja jurysdykcji szkolnej.

Dlaczego w Sejmie, w urzędach publicznych, szkołach świeckich, szpitalach na ścianach wiszą krzyże? Dlaczego nawet teoretycznie wykształceni ludzie stale mnie pytają "a co ci to przeszkadza?". Wytłumaczenie nierozumienia istoty sporu jest jedno - indoktrynacja katolicka jest tak głęboka, że strach podnieść rękę na jakąkolwiek "świętość". Robert Biedroń, który ośmielił się zdjąć ze ściany obraz papieża już doczekał się doniesienia do prokuratury o "obrazę uczuć religijnch".

 

Jedyna słuszna ideologia

 

Wychowani za tak zwanej „komuny” pamiętają te czasy, gdy obowiązywała jedynie słuszna ideologia. Polska wraca na znane sobie tory tyle tylko, że role komitetów PZPR przejęły obecnie biskupie kurie. To kościół narzuca swój światopogląd, bez żadnych skrupułów i tolerancji dla innych. Szwankuje też dyskurs publiczny. Prezentowanie odmiennych poglądów jest natychmiast "atakiem na kościół". Mnie nie interesuje żaden kościół, ani żadni wyznawcy wiary - mają prawo żyć po swojemu. Bo przecież nawet gdyby była ustawa zezwalająca na aborcję na życzenie, to nikt do tej aborcji bogobojnych kobiet nie będzie zmuszał. Nikt nie będzie im robił siłą zapłodnienia in vitro ani nakazywał wiernym wstępowania w homoseksualne związki. Człowiek ma prawo wyboru i wolność sumienia, państwo powinno mu umożliwić ten wybór właśnie w sytuacjach intymnych. Państwo polskie drży ze strachu przed episkopatem.  Żenujące były obrazki pokazujące premier Ewę Kopacz całującą pierścień papieża. Dla mnie podwójnie, jako dla kobiety.

 

Zapyziały kraj

 

Hiszpańskie przysłowie mówi, że kraj, który się modli nie idzie do przodu. Nie bez kozery to powiedzenie powstało właśnie w Hiszpanii znającej z czasów Franco współrządy kleru. Polska ze swoim prawodawstwem staje się zapyziałym krajem, coraz bardziej ograniczającym swobody obywateli. Głównie – swobody obywatelek. Dlaczego kobiety na to się godzą, dlaczego nie chcą mieć praw, z których może nie skorzystają, ale mogą żyć ze świadomością, że im się, jak psu zupa należą? Tego zrozumieć nie potrafię.

 

Magdalena Gorostiza

 

Powrót
Reklama:

USA wchodzi na nową drogę. Małżeństwa homoseksualne będą dozwolone w całym kraju. Jak podało BBC, sędzia Anthony Kennedy podkreślił w uzasadnieniu, że „małżeństwo jest konstytucyjnym prawem każdego człowieka i nie ma bardziej fundamentalnego związku pomiędzy dwojgiem ludzi”. Wtóruje mu Barack Obama - „To wielki krok w naszym marszu do równości” - ogłosił na Twitterze. W Polsce nie ma mowy nie tylko o małżeństwach homoseksualnych. Nie ma szansy na to, by przegłosować ustawę o związkach partnerskich. Ustawę, która dawałaby homoseksualnym parom prawo do wspólnego rozliczania PIT czy dziedziczenia po sobie zapracowanego razem majątku. Oczywiście głównym oponentem jest kościół katolicki, pod którego wpływem jest zdecydowana większość parlamentarzystów.

 

Góra urodziła mysz

 

Mamy za to ustawę o in vitro. PO po ośmiu latach  urodziła ustawę regulującą kwestie dotyczącą zapłodnienia pozaustrojowego. Głównie ze strachu przed karami z Unii Europejskiej i pod wyborczą publiczkę, bo Platformie dosłownie pali się pod nogami grunt. Zanim jednak ustawa została przegłosowana, rząd ogłosił program in vitro, fundowany z naszych kieszeni. Od 2013 do 2016 roku wydamy na niego 244 mln złotych, które trafią głównie do kas prywatnych klinik. Nie jest wykluczone, że to rozdawnictwo państwowych pieniędzy było jedną z przyczyn odwołania Arłukowicza. Ostatnio Joachim Brudziński w telewizji mówił o tym, że część pieniędzy trafiła do związanej z byłym ministrem zdrowia kliniki. Tak czy siak, było i jest co dzielić. Program miał objąć 15 tysięcy par, z czego wiadomo, że nie każda w rezultacie doczeka się dziecka. Jak więc widać na świat może przyjść niewiele, ale za to bardzo kosztownych noworodków.

Ale PiS, które było za karaniem za in vitro zapowiada zmianę ustawy po dojściu do władzy. Chodzi głównie o ilość zarodków i ich mrożenie. I tu prawodawstwo ma się podporządkować kościelnym normom.

 

Nie będzie przerywania ciąży

 

Fatalna ustawa, nazywana „kompromisem” zezwala kobietom na przerywanie ciąży wyłącznie z przyczyn zdrowotnych i z powodu gwałtu. Prawo jednak swoje, a praktyka swoje. Alicja Tysiąc wygrała sprawę przed Trybunałem Europejskim, bo prawa do aborcji wyegzekwować nie mogła. Polskie państwo jednak niczego się nie nauczyło. Słynna sprawa profesora Chazana skończyła się uwolnieniem go od wszelkich zarzutów. Ginekolog, dyrektor szpitala, który nie pomógł usunąć ciąży kobiecie noszącej uszkodzony ciężko płód, uznany został za niewinnego zarówno przez prokuraturę jak i samorząd lekarski. To furtka dla kolejnych lekarzy, którzy pod presją będą odmawiać kobietom prawa do aborcji. Nawet w tak specyficznych przecież sytuacjach.

Dlatego, niczym do kraju trzeciego świata, wędrują do nas dronami przez Odrę tabletki wczesnoporonne wysyłane przez Fundację Kobiety na Falach. Tabletki zatwierdzone i używane w wiekszości krajów UE. W większości też krajów unijnych kobiety mają swobodne prawo do aborcji. Korzystają z niego Polki wyjeżdżające do Niemiec, Czech czy Anglii by tam legalnie przerwać niechciana ciążę.

PiS zapowiada jednak zmianę i owego żałosnego kompromisu. Aborcja ma być zakazana, bez względu na sytuację.

 

Spór o sześciolatki

 

Polscy rodzice toczą jednak spory o wiek dzieci wysyłanych do szkól, gdy powinni raczej zainteresować się tym, po co dzieci tam w ogóle idą i czego mają się uczyć. Minister edukacji Joanna Kluzik- Rostkowska zaakceptowała podręczniki do wychowania seksualnego.

„Dziewczynki plotkują, chłopcy grają w koszykówkę”, „dziewczynki myślą wolniej niż chłopcy” „strój [dziewczyny] zachęca do ataku”, „ginekolog to nie dentysta i dziewczynki nie powinny do niego chodzić zbyt często”, „Organizm kobiety służy rodzicielstwu”, „Naturalny poród to krok w szczęśliwe dzieciństwo”, „efekty palenia dla kobiet są żałosne: brzydka cerę i siatka zmarszczek (o zdrowiu ani słowa!), prezerwatywy „są z gumy i pękają”, „nie zapobiegają większości chorób przenoszonych drogą płciową”, „Pedofilia, kazirodztwo, ekshibicjonizm – formy zaspokojenia popędu seksualnego w sposób nietypowy dla danej kultury” - to urywki z obowiązujących podręczników. Komentarz jest tu raczej zbędny. I znów zgodnie z naukami kościoła – kobieta ma być głupsza, siedzieć cicho i pokornie rodzić dzieci. Dlaczego tego tematu nikt nie chce poruszać w zapowiadanym referendum? Dlaczego nie ma żadnych reakcji rodziców na seksitowskie podręczniki?

 

Religia w szkołach, krzyże w urzędach

 

Były już kuriozalne pomysły zdawania religii na maturze, wliczania oceny do średniej. Trochę poprawiło się w kwestii etyki, ale i tak lekcji religii jest często więcej niż innych przedmiotów. Nikomu to nie przeszkadza, że religia w szkołach łamie Konstytucję. Artykuł 53 paragraf 7 mówi wyraźnie : Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania. Tymczasem właśnie w publicznych szkołach rodzice są zmuszeni do zadeklarowania, czy są czy też nie są katolikami, zapisując lub nie dzieci na religię. Dlaczego do tej pory żadna z partii nie podjęła tej prostej kwestii? Tylko nieliczne głosy odzywają się kwestii opłacania z publicznych pieniędzy katechetów, którzy co ciekawe i tak nie podlegaja jurysdykcji szkolnej.

Dlaczego w Sejmie, w urzędach publicznych, szkołach świeckich, szpitalach na ścianach wiszą krzyże? Dlaczego nawet teoretycznie wykształceni ludzie stale mnie pytają "a co ci to przeszkadza?". Wytłumaczenie nierozumienia istoty sporu jest jedno - indoktrynacja katolicka jest tak głęboka, że strach podnieść rękę na jakąkolwiek "świętość". Robert Biedroń, który ośmielił się zdjąć ze ściany obraz papieża już doczekał się doniesienia do prokuratury o "obrazę uczuć religijnch".

 

Jedyna słuszna ideologia

 

Wychowani za tak zwanej „komuny” pamiętają te czasy, gdy obowiązywała jedynie słuszna ideologia. Polska wraca na znane sobie tory tyle tylko, że role komitetów PZPR przejęły obecnie biskupie kurie. To kościół narzuca swój światopogląd, bez żadnych skrupułów i tolerancji dla innych. Szwankuje też dyskurs publiczny. Prezentowanie odmiennych poglądów jest natychmiast "atakiem na kościół". Mnie nie interesuje żaden kościół, ani żadni wyznawcy wiary - mają prawo żyć po swojemu. Bo przecież nawet gdyby była ustawa zezwalająca na aborcję na życzenie, to nikt do tej aborcji bogobojnych kobiet nie będzie zmuszał. Nikt nie będzie im robił siłą zapłodnienia in vitro ani nakazywał wiernym wstępowania w homoseksualne związki. Człowiek ma prawo wyboru i wolność sumienia, państwo powinno mu umożliwić ten wybór właśnie w sytuacjach intymnych. Państwo polskie drży ze strachu przed episkopatem.  Żenujące były obrazki pokazujące premier Ewę Kopacz całującą pierścień papieża. Dla mnie podwójnie, jako dla kobiety.

 

Zapyziały kraj

 

Hiszpańskie przysłowie mówi, że kraj, który się modli nie idzie do przodu. Nie bez kozery to powiedzenie powstało właśnie w Hiszpanii znającej z czasów Franco współrządy kleru. Polska ze swoim prawodawstwem staje się zapyziałym krajem, coraz bardziej ograniczającym swobody obywateli. Głównie – swobody obywatelek. Dlaczego kobiety na to się godzą, dlaczego nie chcą mieć praw, z których może nie skorzystają, ale mogą żyć ze świadomością, że im się, jak psu zupa należą? Tego zrozumieć nie potrafię.

 

Magdalena Gorostiza

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

wybory 2015,  aborcja,  kobieta,  Polska,  in vitro, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~DGS5HS bmgdsubsauom, [url=http://vhzhvkuzicme.com/]vhzhvkuzicme[/url], [link=http://tjkydahrxalr.com/]tjkydahrxalr[/link], http://cuaemdyfxlcu.com/   zgłoś nadużycie  

    DGS5HS bmgdsubsauom, [url=http://vhzhvkuzicme.com/]vhzhvkuzicme[/url], [link=http://tjkydahrxalr.com/]tjkydahrxalr[/link], http://cuaemdyfxlcu.com/

Powrót