Reklama:
Reklama:

Podobne artykuły:

Zacznijmy od tego, że większości z nas prezenty dobrze się kojarzą. Nie ma tu większego znaczenia, czy myślimy o prezentach, które dawaliśmy czy dawać będziemy, czy też myślimy o prezentach, które sami dostaliśmy albo wkrótce dostaniemy. Efekt ten jest dość intrygujący, jeśli weźmiemy pod uwagę, że z dawaniem i dostawaniem prezentów wiążą się także niemile wspomnienia, wśród których najczęściej wymienia się rozczarowanie. Miarą skali tego rozczarowania mogą być wyniki badań sondażowych realizowanych w okresie poświątecznym, w których ludzie dzielą się z ankieterami swoim rozgoryczeniem. Albo fale rozczarowanych klientów, którzy ruszają w ostatnim tygodniu roku do sklepów, żeby wymieniać nietrafione prezenty na inne. Rozczarowania doświadczać może także ten, kto prezenty daje, choćby wtedy, gdy radość u obdarowanych daleka jest od oczekiwanej. A z taką starannością wybierany krawat czy pulower na długie miesiące trafia na dno szuflady albo szafy.

Dla niektórych badaczy dawanie prezentów można traktować jako szczególny rodzaj wymiany społecznej, która można analizować w oparciu o bilans zysków i strat uczestników interakcji (Belk i Coon, 1993). Jak sądzę, większość z nas takim skojarzeniem prezentów z wymianą społeczną nie jest specjalnie zaskoczona. Wystarczy wyobrazić sobie, co czuje człowiek, który dostaje niespodziewany prezent mikołajkowy od współpracowników. Konsternacja, może wstyd i gorączkowe poszukiwanie okazji do odwzajemnienia. Doświadczenia tego rodzaju pozwolą nam zrozumieć, z jakich powodów ludzie dają prezenty na gruncie teorii wymiany. Po pierwsze, dajemy prezenty motywowani oczekiwaniem, że nasza hojność zostanie w jakiś sposób wynagrodzona, niekoniecznie materialnie, w przyszłości. Po drugie, wręczamy podarunki, żeby się adekwatnie odwzajemnić tym, którzy wcześniej dali nam prezenty lub oddali przysługi. Rzeczywistość może być jednak dużo bardziej skomplikowana.

Przyjrzyjmy się na początek wyzwaniom, jakie przed ludźmi stawiają prezenty z gatunku nietrafionych. Otrzymanie takiego prezentu jest sytuacją szczególną dla obydwu stron interakcji: dającego i obdarowanego. Obdarowany zazwyczaj jest świadomy norm społecznych, które nakazują cieszyć się z otrzymanych prezentów i zgodnie z normą wzajemności być za nie wdzięcznym darczyńcy. Problem polega na tym, że gdy prezent jest ewidentnie nietrafiony, manifestowanie radości czy wdzięczności stają się dla ludzi wyzwaniem szczególnym. Zwłaszcza wtedy, gdy próbują im sprostać na oczach innych ludzi i mają nieprzyjemną świadomość, że wprowadzają w błąd swoich bliskich. Opisana tu sytuacja bywa wykorzystywana z powodzeniem w badaniach z udziałem dzieci, w których analizowane są rozwojowe aspekty procesów samoregulacji emocji. Bo samoregulacji emocji trzeba, by powstrzymać ekspresję negatywnych emocji związanych z rozczarowaniem i przykryć je pod maską ekspresji emocji pozytywnej. Na szczęście, w przypadku dzieci zwłaszcza stosunkowo małych problem nietrafionych prezentów można rozwiązać dość łatwo. Wystarczy jedynie wydobyć od malucha informacje na temat wymarzonych prezentów – na przykład prosząc o narysowanie czy napisanie listu do Mikołaja. Wiara w Mikołaja ma tu oczywiście znaczenie kluczowe. Z czasem konieczne staje się stosowanie bardziej wyrafinowanych metod poszukiwania wskazówek odnośnie wymarzonych przez dzieci prezentów. Warto jednak próbować. Wspomnienie uśmiechu na twarzy dziecka, którego marzenia właśnie się spełniają. Dla takich chwil warto żyć. 
W przypadku dorosłych kwestia rozczarowania otrzymanymi prezentami jest o wiele bardziej skomplikowana. Z kilku przynajmniej powodów.

Pomijając kwestie związane z bilansowaniem przy pomocy prezentów wymiany społecznej, dawanie prezentów może pełnić inne funkcje powiązane z różnymi aspektami relacji między ludźmi, którzy dają sobie prezenty. W kontekście prezentów nietrafionych kluczowe znaczenie wydaje się mieć kwestia kryteriów wyboru prezentu, który ostatecznie okazuje się nietrafiony. Otóż dla niektórych ludzi prezenty, jakie dostają od innych, stanowią przesłankę oceny stopnia zażyłości czy bliskości interpersonalnej. Jeśli jestem z kimś blisko, to mam prawo oczekiwać, że zna mnie na tyle dobrze, że będzie wiedział czy wiedziała o mnie różne rzeczy. Na przykład, czego pragnę albo potrzebuję, co mi się podoba, a co jest dla mnie kiczowate, etc.

Nietrafiony prezent, który dostajemy od bliskiej nam osoby, rozczarowuje podwójnie: po pierwsze, dlatego że jest nietrafiony, po drugie, dlatego że dostajemy go od osoby, która powinna nas lepiej znać. A fatalny wybór, jakiego bliska nam osoba dokonała, dowodzi tego, że nie zna nas tak dobrze, jak byśmy sami chcieli. Problem polega na tym, że jest to ocena niesprawiedliwa. Abstrahując od tego, ile wiedzą o nas bliscy nam ludzie, wydaje się, że w przewidywaniu emocjonalnych reakcji innych ludzi na nasze własne działania, ulegamy pewnej tendencyjności w myśleniu. W największym skrócie, wybierając prezenty dla innych, przewidujemy ich reakcję na podstawie własnych odczuć. W praktyce ignorujemy taką ewentualność, że inni ludzie patrzą na świat inaczej niż my.

Nietrafiony prezent jest więc wyzwaniem szczególnym dla naszych przekonań odnośnie wiedzy, jaką na nasz temat mają najbliżsi nam ludzie. Elizabeth Dunn wraz ze współpracownikami (2008) zrealizowała serię interesujących badań, w których pokazała, że kluczowe znaczenie dla wnioskowania o bliskości interpersonalnej na podstawie nietrafionych prezentów ma płeć obdarowanego i rodzaj relacji między dającym i dostającym prezent. I tak, w przypadku niezbyt bliskiej znajomości, nietrafione prezenty wpływały na obniżenie spostrzeganej przez obdarowanego zażyłości. Efekt ten jednak występował tylko w przypadku badanych mężczyzn. Z kolei, w badaniach, do których zaproszono heteroseksualne pary pozostające w romantycznych (czyli dość bliskich) związkach, znaczenie nietrafionych prezentów dla kobiet zmieniło się. Ale w sposób dość zaskakujący. O ile bowiem mężczyźni rozczarowani prezentami otrzymanymi od ukochanych zaczynają kwestionować zażyłość, to kobiety rozczarowane prezentami, które rzekomo dostały od partnerów, jeszcze mocniej podkreślały związek z partnerem. Według autorów, ten efekt może być konsekwencją silniejszej u kobiet tendencji do obrony romantycznego związku przed potencjalnym zagrożeniami.

Na marginesie rozważań dotyczących nietrafionych prezentów warto zwrócić uwagę na pewną delikatną kwestię, która może być przyczyną nieprzyjemnych powikłań w relacjach interpersonalnych. Kwestia, o której myślę, dotyczy materialnej wartości prezentów (zwłaszcza tych nietrafionych). Z jednej strony nie zaskoczy nas pewnie oczekiwanie darczyńców, że radość czy wdzięczność ze strony obdarowanych będzie tym większa, im większa będzie wartość ofiarowanych prezentów. W takim ujęciu materialna wartość prezentu może nabierać symbolicznego znaczenia, gdy staje się dla darczyńcy wyrazem szczególnych uczuć czy zaangażowania w związek. Problem polega jednak na tym, że obdarowani inaczej niż darczyńcy spostrzegają wartość prezentu. Zazwyczaj wydaje im się, że prezent ma mniejszą wartość materialną, niż w istocie ma. Czasem wartość materialna przestaje mieć znaczenie. Na przykład w jednym z badań, które zrealizowali Francis Flynn i Gabrielle Adams (2009), porównywano znaczenie wartości materialnej pierścionków zaręczynowych dla wręczającego pierścionek mężczyzny i dla wybranki jego serca. Okazało się, że dla mężczyzn wartość pierścionka miała znaczenie i wpływała na oczekiwane zadowolenie czy wdzięczność wybranki. Jednocześnie jednak wartość pierścionka nie była skorelowana z radością partnerek. Co nie oznacza, że nie były zadowolone. Otóż były zadowolone z pierścionka, ale ich radość nie zależała od wartości pierścionka. Ups.

Podsumowując refleksje dotyczące nietrafionych prezentów, odwołam się do wyników serii badań, jakie przeprowadzili Francesca Gino i Francis Flynn (2011). Wybierając prezenty dla innych ludzi, powinniśmy kierować się wskazówkami tych, których chcemy obdarować. Wskazówki takie mogą mieć postać subtelnych sugestii albo niebudzących wątpliwości list oczekiwanych i pożądanych prezentów. Ta prosta strategia pozwoli uniknąć niezręcznych sytuacji, w których nasi bliscy będą rozczarowani naszymi prezentami, a ich rozczarowanie z kolei nas niepomiernie rozczaruje. A tego wolelibyśmy uniknąć przy wigilijnym stole.

Do czytania (pdf – linki do artykułów):

  • Belk, R. W., & Coon, G. S. (1993). Gift Giving as Agapic Love: An Alternative to the Exchange Paradigm Based on Dating Experiences. Journal of Consumer Research20(3), 393-417. [pdf
  • Dunn, E. W., Huntsinger, J., Lun, J., & Sinclair, S. (2008). The gift of similarity: How good and bad gifts influence relationships. Social Cognition26(4), 469-481. [pdf
  • Flynn, F. J., & Adams, G. S. (2009). Money can’t buy love: Asymmetric beliefs about gift price and feelings of appreciation. Journal of Experimental Social Psychology45(2), 404-409. [pdf
  • Gino, F., & Flynn, F. J. (2011). Give them what they want: The benefits of explicitness in gift exchange. Journal of Experimental Social Psychology47(5), 915-922. [pdf

 

 

 

 

 

 

Dr Jarosław Kulbat - www.psychologia- społeczna.pl

Tagi:

prezent,  prezenty,  święta,  psychologia, 

Loading...

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót