Reklama:
Reklama:

Większości z nas samotność kojarzy się źle. Te negatywne skojarzenia wiążą się jednak z dość szczególnym rodzajem samotności. I tu warto zaznaczyć, że nie jedynym. Samotność w języku polskim ma zasadniczo dwa znaczenia. Z jednej strony używamy tego słowa, żeby opisać obiektywny fakt pozostawania w odosobnieniu, z dala od innych ludzi. Z drugiej strony samotność może oznaczać także subiektywne niezadowolenie człowieka z ilości czy jakości jego kontaktów z innymi ludźmi.

Negatywne skojarzenia z samotnością związane są głównie z tym drugim znaczeniem słowa „samotność”. „Samotność” w pierwszym znaczeniu także może kojarzyć się źle. I dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy izolacja ma charakter przymusowy. Samotność zyskuje wtedy status kary czy nawet tortury, głównie dlatego, że potęguje nieprzyjemne doświadczenie samotności. W takich przypadkach mamy do czynienia ze zbiegiem dwóch znaczeń słowa „samotność”.

Jednocześnie jednak można wyobrazić sobie sytuacje, w których człowiek doświadcza samotności (w subiektywnym znaczeniu), będąc wśród ludzi. I wcale nie chodzi tu o ludzi obcych, choć wtedy o uczucie samotności oczywiście łatwiej. Można doświadczać samotności nawet wśród ludzi znanych, często najbliższych. I samotność tego rodzaju może być dla człowieka szczególnie dotkliwa. W tym wpisie chciałbym jednak zwrócić uwagę na jeszcze inny wariant samotności. I mam na myśli, jak można się domyślić, sytuacje, w których obiektywnie pozostajemy w odosobnieniu, jednocześnie jednak nie doświadczamy samotności subiektywnie. Taka sytuacja może mieć rozmaite pozytywne konsekwencje, o których warto wiedzieć choćby po to, by strategicznie wykorzystać odosobnienie wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba.

Tylko jak konstruktywnie wykorzystać samotność?

Po pierwsze, odosobnienie oznacza wzrost wolności. Przebywanie wśród innych ludzi ogranicza naszą swobodę na co najmniej dwa sposoby. Z jednej strony musimy koordynować nasze działania z działaniami innych ludzi. Nie usiądę na ławce, która już jest zajęta. Spełnię prośbę współpracownika o pomoc w dokończeniu projektu.

Z drugiej strony, żyjąc wśród innych ludzi, podlegamy ciągłej presji norm społecznych czy ról społecznych, które regulują nasze zachowanie. Te reguły, którym podlegamy, znajdują swój wyraz w oczekiwaniach innych ludzi. Ale też sami czujemy się w obowiązku monitorować własne zachowanie pod kątem zgodności ze standardami, których sami chcemy przestrzegać. Czy dobrze wyglądam? Czy mądrze mówię? Jak zareagują na to, co zrobię za chwilę? Zadawanie sobie pytań tego rodzaju jest wyrazem naszej samoświadomości (myślenia o tym, jak widzą nas inni). Samoświadomość angażuje zasoby poznawcze, których brak utrudnia nam wykonywanie szczególnie trudnych zadań wymagających tych zasobów. Między innymi dlatego wykonywanie trudnych czy złożonych zadań w obecności innych przysparza wielu z nas niemałych trudności.

Odosobnienie oznacza, że ograniczenia czy naciski, o których tu mowa, znikają, co samo w sobie dla wielu ludzi może być powodem do radości czy ulgi. Ale wolność, której doświadczamy w chwilach samotności, oznaczać też może możliwość dokonywania swobodnych wyborów. Angażowania się w działania, których wybór, miejsce i sposób realizacji pozostaje pod naszą pełną kontrolą.

Po drugie, odosobnienie pozwala znaleźć wewnętrzny spokój. Doświadczanie presji ze strony innych ludzi czy standardów zachowania, które obowiązują w relacjach społecznych, może być bardzo angażujące emocjonalnie. Sama świadomość, że muszę coś zrobić (pod presją oczekiwań czy w reakcji na działania innych), może być źródłem dyskomfortu (a nawet poirytowania czy gniewu). Jak wtedy, gdy ktoś bezmyślnie zachodzi ci drogę na chodniku.

Ale nie ma przecież wyjścia, bo łamanie obowiązujących norm oznaczać może dezaprobatę innych, ostracyzm czy otwarty interpersonalny konflikt. Świadomi tego wszystkiego, monitorujemy swoje zachowanie, staramy się je kontrolować, utrzymywać w ramach wyznaczonych przez obowiązujące (nas także) normy społeczne. Odgrywamy role, w których obsadzili nas inni ludzie albo my sami. Stawka jest wysoka – akceptacja ze strony innych, ale też akceptacja dla siebie samego, o czym boleśnie można się przekonać, gdy zdarzy się nam zachować niezgodnie z obowiązującymi standardami. Takie sytuacje mogą być przyczyną bardzo nieprzyjemnych emocji, jak poczucie winy czy wstyd.

Brak innych ludzi sprawia, że znika presja. Wraz z nią znikają także emocjonalne konsekwencje podporządkowania się tej presji, oporu wobec tej presji czy wyzwania, jakie niosą sytuacje, w której nasze zachowanie jest niezgodne z oczekiwaniami innych. W konsekwencji dobrowolne odosobnienie prowadzi dość szybko do ograniczenia liczby powodów doświadczania negatywnych emocji w relacjach społecznych. W takich okolicznościach ludziom łatwiej doświadczyć emocjonalnego wyciszenia, mogą szybciej odnowić siły czy zasoby konieczne do samoregulacji (niektórzy mówią na to „ładowanie akumulatorów”), mogą wreszcie poświęcić więcej uwagi własnym pozytywnym emocjom.

Po trzecie, samotność ułatwia rozwiązywanie problemów. Emocjonalne wyciszenie i spokój umysłu, a także swoboda wyboru i czas ludzi, którzy decydują się na strategiczne odosobnienie, będą miały wpływ na te rodzaje aktywności, które zasobów tego rodzaju wymagają. Jedną z nich jest rozwiązywanie problemów. Spokój ducha, koncentracja, determinacja i czas to czynniki, które w odosobnieniu przyjmują wartości optymalne dla naszych szans na rozwiązanie problemów, z którymi musimy się zmierzyć. Warto o tym pamiętać. A gdy dodamy do tego swobodę wyboru, o której wspominałem wcześniej, staje się jasne, dlaczego w samotności ludzie rozwiązują problemy bardziej kreatywnie.

Po czwarte, samotność może zwiększać kreatywność. Kreatywność, o której tu mowa, odnosić się może zarówno do rozwiązań problemów, jak i metod rozwiązywania tych problemów. Dotyczy więc sposobu dojścia do rozwiązania, jak i samego rozwiązania. Czytelnik z łatwością odnajdzie opisy często dziwacznych zachowań pisarzy, którzy dzięki nim odnajdywali inspiracje czy dzięki nim konstruowali atmosferę, w której byli w stanie tworzyć swoje dzieła. Może w poszukiwaniu własnej kreatywności warto naśladować ludzi ponadprzeciętnie kreatywnych.

Po piąte, samotność ułatwia samopoznanie. Samopoznanie jest szczególnym problemem, którego rozwiązanie wymaga analizy samego siebie: własnych myśli, uczuć czy zachowań. W konsekwencji samopoznanie prowadzi do rozwoju samowiedzy, którą można utożsamiać z odpowiedzią na pozornie banalne pytanie: kim jestem? Bez samopoznania (i wynikającej z niego samowiedzy) możliwości kontroli własnego zachowania, planowania, inicjowania czy realizowania zmian w samym sobie są mocno ograniczone. Odosobnienia stwarza więc warunki sprzyjające myśleniu o sobie. Także w takim sensie, że eliminując presję ze strony innych, pozwala nam oceniać znaczenie różnych aspektów elementów charakterystyki naszej osoby w pewnym oderwaniu od oczekiwań ze strony innych.

Po szóste, samotność pozwala przyspieszyć rozwój duchowy. Samopoznanie, które prowadzi do rozwinięcia się samowiedzy, może wpływać na rozwój duchowy człowieka. Odosobnienie sprzyja uwalnianiu się od prozy życia, pozwala uświadomić sobie nasze (autentyczne, a nie uwarunkowane opiniami innych ludzi) priorytety, pozwala spokojnie pomyśleć o tym, kim jesteśmy, co jest dla nas ważne i do czego zmierzamy. Refleksja tego rodzaju może prowadzić do odkrycia sensu życia, a u tych, którzy sens ten odnaleźli wcześniej, do umocnienia się w swoich przekonaniach. Zwróćmy uwagę na to, że rytuał medytacji w samotności, który ma sprzyjać osobistemu oświeceniu czy ułatwiać nawiązanie kontaktu z istotami najwyższymi, pojawia się w wielu religiach.

Po siódme, odosobnienie zwiększa poczucie bliskości z innymi ludźmi. Ostatnia konstruktywna implikacja odosobnienia na pierwszy rzut oka wydaje się paradoksalna. W istocie jednak, gdy się nad tym głębiej zastanowić, związek między samotnością a poczuciem bliskości nie jest już tak zaskakujący. Niektórzy ludzie, żeby docenić coś, muszą to najpierw utracić. Odosobnienie pozwala nam dość szybko uświadomić sobie, jak bardzo brakuje nam ludzi, którzy są nam najbliżsi. Tęsknota, której wtedy doświadczamy, jest odzwierciedleniem znaczenia, jakie ci inni ludzie dla nas mają. W przypadku izolacji przymusowej ta tęsknota właśnie traktowana jest jako jeden z kluczowych elementów traumy. Bycie samemu sprawia więc, że docenimy zalety bycia z innymi. I to jest dobry moment, żeby wrócić do ludzi.

Dr Jarosław Kulbat - psycholog społeczny, konsultant i trener, wykładowca SWPS Wrocław, popularyzator nauki i bloger (Korporacyjne piekło).

Artykuł z portalu www.psychologia- spoleczna.pl

Tagi:

psychologia,  samotność,  samopoznanie,  ludzie,  życie, 

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~Karol   zgłoś nadużycie  

    No tak przesadziłem używając określenia 'kretyn' w poniższym komentarzu. Nie miałem na myśli nikogo urazić tym komentarzem. Każdy jest równy przy czym wyjątkowy i ma takie samo prawo bytu jak ja. Oczywistym jest, że nie wypowiedziałbym takich słów w kierunku osoby, która próbowała w niewinny sposób zamienić kilka zdań.

  • Komentarz od: ~Magda Gorostiza   zgłoś nadużycie  

    Panie Karolu, akurat doskonale rozumiem to, o czym pan pisze. Myślę, że ostatni punkt nie jest niezbędny, bo jogini, mnisi buddyjscy i wielu innych wybierają jednak samotność na stałe i w niej odnajdują ukojenie. Poza tym trzeba szukać innych ludzi, którzy może jednak kretynami nie są...

  • Komentarz od: ~Karol   zgłoś nadużycie  

    Bardzo ciekawy artykuł. Smialo moge zgodzic sie z wiekszoscia, jedynym wyjątkiem jest przypadek gdy człowiek nie czuje tej opisanej w ostatniej części tekstu tęsknoty. Co wtedy? Czy cała ta samotność przeszła na wyższy poziom? Czy możliwy jest całkowity brak osób bliskich i jednoczesne osiągnięcie szczęścia i spokoju w życiu codziennym? Dążenie do samo perfekcji na pewno wymaga samotności jednak w krytycznym stadium blokuje dostęp do tych podstawowych emocji np brak potrzeby ludzi w życiu codziennym, a ewentualna obecność kogokolwiek powoduje wysoki poziom irytacji. Większość wypowiadanych słów ma charakter sarkastyczny. Głównym celem konwersacji jest uświadomienie odbiorcy, że się myli oraz że jest kretynem i najlepiej jak w ogóle przestanie mówić i sobie pójdzie.

Powrót