Reklama

Śmierć. Rzadko o niej rozmawiamy. Nawet z bliskimi. Przenika nas lęk na samą myśl o tym, że należałoby ten temat poruszyć. A przecież ludzie wkoło umierają, chodzimy na ich pogrzeby. Nawet tam rozmawiamy głównie o życiu. Spotykamy dawno niewidzianych znajomych. Z nimi też nie rozmawiamy na cmentarzu o śmierci.

 

Boimy się jej panicznie. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie jest co najmniej kilka. I tak naprawdę strach przed śmiercią w dużej mierze wynika z kultury, w której żyjemy. Kultury, która wyparła starość, chorobę, kalectwo. Promuje piękno, młodość i bogactwo. Konsumpcję.

A jak pogodzić konsumpcję ze śmiercią? Z przekazem, że niewiele nam potrzeba, bo jesteśmy tu tylko „przelotem”. Że gadżety futra, torebki, nawet najpiękniejsze domy nie uchronią nas przed odejściem?

Lepiej więc nie pamiętać. Albo udawać, że się nie pamięta. Ale myśli o niej przychodzą nieproszone. Pojawia się wtedy strach.

A czymże jest śmierć? Z biologicznego punktu widzenia musi umrzeć nasz mózg. Potem powoli wszystko umiera.

Śmierć jest nieuchrnonna, ale nikt z nas nie wie, kiedy po niego przyjdzie.

- i to jest jeden z powodów wielkiego lęku – twierdzi w swojej publikacji Grecia Rivera, psycholog kliniczna z Meksyku. - Ta niepewność, kiedy nadejdzie jest dla wielu osób traumatyczna.

 

Boimy się też rozstania z najbliższymi. Świadomość, że nie zobaczymy już ukochanych osób napawa strasznym bólem. Jest też niepewność tego, co dalej. Czy jest jakieś życie po życiu, czy człowiek przestaje istnieć i jest już koniec?

Nawet wiara tu nie pomaga. Wielu wierzących też kurczowo trzyma się życia, choć w zanadrzu mają przecież potencjalne spotkanie z Bogiem.

 

Wiele jednak zależy od kultury w jakiej żyjemy. Wśród plemion, które wierzą, że śmierć jest wybawieniem od cierpień na Ziemi, moment odejścia to radosna chwila. Ale tam mówi się o śmierci i z pokolenia na pokolenie przekazuje informacje na jej temat. My milczymy. Zachowujemy się jak dzieci, którym wydaje się, że gdy zamkną oczy, to czegoś nie ma. Wydaje nam się, że jeśli schowamy śmierć za szpitalne parawany i wybierzemy się na kolejne zakupy, ona zniknie, a my staniemy się nieśmiertelni. Płonne nadzieje...

 

Magdalena Gorostiza

Powrót
Reklama:

Śmierć. Rzadko o niej rozmawiamy. Nawet z bliskimi. Przenika nas lęk na samą myśl o tym, że należałoby ten temat poruszyć. A przecież ludzie wkoło umierają, chodzimy na ich pogrzeby. Nawet tam rozmawiamy głównie o życiu. Spotykamy dawno niewidzianych znajomych. Z nimi też nie rozmawiamy na cmentarzu o śmierci.

 

Boimy się jej panicznie. Dlaczego? Odpowiedzi na to pytanie jest co najmniej kilka. I tak naprawdę strach przed śmiercią w dużej mierze wynika z kultury, w której żyjemy. Kultury, która wyparła starość, chorobę, kalectwo. Promuje piękno, młodość i bogactwo. Konsumpcję.

A jak pogodzić konsumpcję ze śmiercią? Z przekazem, że niewiele nam potrzeba, bo jesteśmy tu tylko „przelotem”. Że gadżety futra, torebki, nawet najpiękniejsze domy nie uchronią nas przed odejściem?

Lepiej więc nie pamiętać. Albo udawać, że się nie pamięta. Ale myśli o niej przychodzą nieproszone. Pojawia się wtedy strach.

A czymże jest śmierć? Z biologicznego punktu widzenia musi umrzeć nasz mózg. Potem powoli wszystko umiera.

Śmierć jest nieuchrnonna, ale nikt z nas nie wie, kiedy po niego przyjdzie.

- i to jest jeden z powodów wielkiego lęku – twierdzi w swojej publikacji Grecia Rivera, psycholog kliniczna z Meksyku. - Ta niepewność, kiedy nadejdzie jest dla wielu osób traumatyczna.

 

Boimy się też rozstania z najbliższymi. Świadomość, że nie zobaczymy już ukochanych osób napawa strasznym bólem. Jest też niepewność tego, co dalej. Czy jest jakieś życie po życiu, czy człowiek przestaje istnieć i jest już koniec?

Nawet wiara tu nie pomaga. Wielu wierzących też kurczowo trzyma się życia, choć w zanadrzu mają przecież potencjalne spotkanie z Bogiem.

 

Wiele jednak zależy od kultury w jakiej żyjemy. Wśród plemion, które wierzą, że śmierć jest wybawieniem od cierpień na Ziemi, moment odejścia to radosna chwila. Ale tam mówi się o śmierci i z pokolenia na pokolenie przekazuje informacje na jej temat. My milczymy. Zachowujemy się jak dzieci, którym wydaje się, że gdy zamkną oczy, to czegoś nie ma. Wydaje nam się, że jeśli schowamy śmierć za szpitalne parawany i wybierzemy się na kolejne zakupy, ona zniknie, a my staniemy się nieśmiertelni. Płonne nadzieje...

 

Magdalena Gorostiza

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

smierć,  umieranie,  strach, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~The Arts District is mostly not in Baker alouthgh it is starting to expand south over the border into the neighborhood. Everything north of 6th Ave is in the La Alma/Lincoln Park Neighborhood.   zgłoś nadużycie  

    The Arts District is mostly not in Baker alouthgh it is starting to expand south over the border into the neighborhood. Everything north of 6th Ave is in the La Alma/Lincoln Park Neighborhood.

Powrót