Reklama

Powiedzmy, że ma na imię Elżbieta. Zielonooka blondynka, lat 37, o pięknych i zadbanych dłoniach, z zawsze przykładnym i nienachalnym kolorem paznokci pasującym do bluzki lub torebki. Kiedy spoglądam na dłonie Eli, zawsze słyszę muzykę fortepianu. Tak, ona kojarzy mi się z kobietą, która kocha takie dźwięki.


Przychodzi porozmawiać o jedzeniu.
O tym, kiedy i jak zajmuje się jedzeniem.
O napadach, po których bywa źle

 

‘Co u ciebie, Ela?’ – pytam, gdy w ostatnią środę usiadła w fotelu.

 'Bywa źle. Dwa dni temu przyszedł napad. To było 0.5 litra lodów plus trzy pączki, chwilę później 250 g, już po ugotowaniu, makaronu z dodatkiem pesto i tartego sera. I to wszystko w ciągu chyba godziny? A później umierałam i nie mogłam zasnąć.  Obudziłam się zdziwiona, że żołądek nie pękł w nocy.’ – odpowiada spokojnie.

Niekiedy u Eli jest znacznie gorzej. Paczka nachosów, trzy snickersy, tabliczka czekolady, wiązka kabanosów,
i dopiero potem lody. Pamiętam też jak przytaczała zestaw na ciepło - hamburger plus cała średnia pizza, dwie porcje belgijskich frytek i do tego litr soku pomarańczowego albo piwo. Wszystko pochłonięte w niedługim czasie.

     Czytaj koniecznie Jak pokochać własne sadło?



Historia Elżbiety układa się wokół organizacji jedzenia i prób zapanowania nad podobnymi napadami. Nie, nie jest otyła. Nie jest też chudym patyczakiem. Ela wygląda kobieco, jak zresztą większość kobiet po urodzeniu dwójki dzieci. Czy lubi swoje ciało? Partiami. Na niektóre części, biodra i brzuch, nie lubi spoglądać. Resztę, nawet toleruje, jak donosi, choć też specjalnie się nad tym nie zastanawia.

 


O głodzie emocji

 

Większość pracy wewnętrznej Elżbieta poświęca na diagnozowanie doświadczanego głodu. Okazuje się, że często idzie do kuchni wtedy, gdy to nie ciało chce jeść, a jej emocje. To, czego doświadcza, to głód emocjonalny. Czym on jest?

Ten rodzaj głodu pojawia się nagle, często niespodziewanie i nie ma nic wspólnego w posiłkami. Co prawda Ela faktycznie odczuwa go w ustach mając ochotę na konkretny smak, na przykład lodów. Jednak Ela może zjeść całe opakowanie lodów i ciągle będzie odczuwać głód. Wielkie ssanie, które sprawi że oprócz lodów prawdopodobnie sięgnie po inne zachcianki. Albo wszystko to, co wyciągnie z siatki na zakupy. Albo to, co znajdzie w kuchennych szafkach. Najczęściej wieczorem, czasem nocy, zazwyczaj, gdy nie ma nikogo w pobliżu.

Ten rodzaj głodu nie jest do nakarmienia.
Ten rodzaj głodu nie jest do nasycenia.
Przynajmniej nie przez ciało.
Tutaj uwagi i królewskiej uczty potrzebują emocje.

 
Dlaczego emocje są głodne?

 

W przedszkolu uczyłaś się malować esyfloresy, a w kolejnych latach edukacji zajmowałaś się pisaniem, rachowaniem, czytaniem, czasem szyciem i robieniem na drutach. Być może pamiętasz, że istnieje kilka rodzajów rymów, gdzieś ci w głowie świta obecność cosinusów i sinusoid. Znasz stolice największych państw. Uczyłaś się sposobu rozmnażania drożdży. Szkoda, że w tym bogatym i intensywnym procesie zapomniano
o emocjonalnej inteligencji oraz umiejętności rozpoznawania uczuć.

W związku z tym, że być może do tej pory stosunkowo rzadko zastanawiałaś się nad swoimi emocjami, a co za tym idzie, nie nauczono cię ich sprawnego rozpoznawania, głód emocjonalny podszywa się pod większość innych twoich potrzeb. Czasem nawet marzeń, planów, a nawet zwykłego ruszenia z kanapy do działania.
W praktyce wygląda to tak, jakby z uczuciem głodu wymieszały się wszystkie emocje, a ty ich nie zauważasz lub nie rozpoznajesz. Po prostu myślisz, że jesteś głodna. Niestety, zjedzenie batonika pomaga jedynie na moment
i nie zaspokaja prawdziwego głodu emocji.

Tak jest w przypadku Eli. Brzmi znajomo? Dla większości kobiet objadających się kompulsywnie albo nadmiernie jest to bliska historia. Często po napadzie wieczornego jedzenia pojawia się poczucie winy lub porażka, słynne wyrzuty sumienia, a następnie oczywiście uroczysta obietnica poprawy. Aż do kolejnego razu. Błędne koło
i przewidywalna powtarzalność.


 

W jaki sposób nakarmić emocje?

 

W literaturze tematu można znaleźć informacje, które podają, że u kobiet wyróżnia się 4 emocje odpowiedzialne za sięganie po zachcianki: gniew, wstyd, napięcie, strach. Z doświadczeń gabinetu mogę powiedzieć, że to często zmiksowane zestawy emocji, złożone pakiety urozmaicone o odpowiedni poziom samooceny, strategie radzenia sobie ze stresem oraz unikalne doświadczenia własne. Dlaczego emocje są głodne? Bo potrzebują twojej uwagi. To jest najkrótsza i najbardziej adekwatna odpowiedź. Emocje są głodne twojej uwagi, zainteresowania. Emocje przynoszą informację o tym, czym należy się zająć, zamiast sięgać po kolejne opakowanie lodów. Jeśli więc chcesz przestać jeść i ulegać kolejnym zachciankom, polecam sięgnąć głębiej do wnętrza. Elżbieta pracuje trzy miesiące. Powoli rozpoznaje subtelne sygnały emocjonalne i uczy się zaspokajać inaczej niż przez słodycze. To wymagająca, i na szczęście możliwa, droga.

 

Marta Kijanko

– psycholożka z powołania i zamiłowania. Od ponad 10 lat pracuje z kobietami w obszarze pewności siebie, samoakceptacji i pogłębiania świadomości emocjonalnej. Uważa, że kobiety w szczególny sposób doświadczają poczucia winy, wstydu, smutku i złości, co znacznie zabiera potencjał do własnej pełni i zadowolenia, zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Prowadzi treningi i warsztaty dla kobiet w tym zakresie: Kobieta 40 i większa

 

Powrót
Reklama:

Powiedzmy, że ma na imię Elżbieta. Zielonooka blondynka, lat 37, o pięknych i zadbanych dłoniach, z zawsze przykładnym i nienachalnym kolorem paznokci pasującym do bluzki lub torebki. Kiedy spoglądam na dłonie Eli, zawsze słyszę muzykę fortepianu. Tak, ona kojarzy mi się z kobietą, która kocha takie dźwięki.


Przychodzi porozmawiać o jedzeniu.
O tym, kiedy i jak zajmuje się jedzeniem.
O napadach, po których bywa źle

 

‘Co u ciebie, Ela?’ – pytam, gdy w ostatnią środę usiadła w fotelu.

 'Bywa źle. Dwa dni temu przyszedł napad. To było 0.5 litra lodów plus trzy pączki, chwilę później 250 g, już po ugotowaniu, makaronu z dodatkiem pesto i tartego sera. I to wszystko w ciągu chyba godziny? A później umierałam i nie mogłam zasnąć.  Obudziłam się zdziwiona, że żołądek nie pękł w nocy.’ – odpowiada spokojnie.

Niekiedy u Eli jest znacznie gorzej. Paczka nachosów, trzy snickersy, tabliczka czekolady, wiązka kabanosów,
i dopiero potem lody. Pamiętam też jak przytaczała zestaw na ciepło - hamburger plus cała średnia pizza, dwie porcje belgijskich frytek i do tego litr soku pomarańczowego albo piwo. Wszystko pochłonięte w niedługim czasie.

     Czytaj koniecznie Jak pokochać własne sadło?



Historia Elżbiety układa się wokół organizacji jedzenia i prób zapanowania nad podobnymi napadami. Nie, nie jest otyła. Nie jest też chudym patyczakiem. Ela wygląda kobieco, jak zresztą większość kobiet po urodzeniu dwójki dzieci. Czy lubi swoje ciało? Partiami. Na niektóre części, biodra i brzuch, nie lubi spoglądać. Resztę, nawet toleruje, jak donosi, choć też specjalnie się nad tym nie zastanawia.

 


O głodzie emocji

 

Większość pracy wewnętrznej Elżbieta poświęca na diagnozowanie doświadczanego głodu. Okazuje się, że często idzie do kuchni wtedy, gdy to nie ciało chce jeść, a jej emocje. To, czego doświadcza, to głód emocjonalny. Czym on jest?

Ten rodzaj głodu pojawia się nagle, często niespodziewanie i nie ma nic wspólnego w posiłkami. Co prawda Ela faktycznie odczuwa go w ustach mając ochotę na konkretny smak, na przykład lodów. Jednak Ela może zjeść całe opakowanie lodów i ciągle będzie odczuwać głód. Wielkie ssanie, które sprawi że oprócz lodów prawdopodobnie sięgnie po inne zachcianki. Albo wszystko to, co wyciągnie z siatki na zakupy. Albo to, co znajdzie w kuchennych szafkach. Najczęściej wieczorem, czasem nocy, zazwyczaj, gdy nie ma nikogo w pobliżu.

Ten rodzaj głodu nie jest do nakarmienia.
Ten rodzaj głodu nie jest do nasycenia.
Przynajmniej nie przez ciało.
Tutaj uwagi i królewskiej uczty potrzebują emocje.

 
Dlaczego emocje są głodne?

 

W przedszkolu uczyłaś się malować esyfloresy, a w kolejnych latach edukacji zajmowałaś się pisaniem, rachowaniem, czytaniem, czasem szyciem i robieniem na drutach. Być może pamiętasz, że istnieje kilka rodzajów rymów, gdzieś ci w głowie świta obecność cosinusów i sinusoid. Znasz stolice największych państw. Uczyłaś się sposobu rozmnażania drożdży. Szkoda, że w tym bogatym i intensywnym procesie zapomniano
o emocjonalnej inteligencji oraz umiejętności rozpoznawania uczuć.

W związku z tym, że być może do tej pory stosunkowo rzadko zastanawiałaś się nad swoimi emocjami, a co za tym idzie, nie nauczono cię ich sprawnego rozpoznawania, głód emocjonalny podszywa się pod większość innych twoich potrzeb. Czasem nawet marzeń, planów, a nawet zwykłego ruszenia z kanapy do działania.
W praktyce wygląda to tak, jakby z uczuciem głodu wymieszały się wszystkie emocje, a ty ich nie zauważasz lub nie rozpoznajesz. Po prostu myślisz, że jesteś głodna. Niestety, zjedzenie batonika pomaga jedynie na moment
i nie zaspokaja prawdziwego głodu emocji.

Tak jest w przypadku Eli. Brzmi znajomo? Dla większości kobiet objadających się kompulsywnie albo nadmiernie jest to bliska historia. Często po napadzie wieczornego jedzenia pojawia się poczucie winy lub porażka, słynne wyrzuty sumienia, a następnie oczywiście uroczysta obietnica poprawy. Aż do kolejnego razu. Błędne koło
i przewidywalna powtarzalność.


 

W jaki sposób nakarmić emocje?

 

W literaturze tematu można znaleźć informacje, które podają, że u kobiet wyróżnia się 4 emocje odpowiedzialne za sięganie po zachcianki: gniew, wstyd, napięcie, strach. Z doświadczeń gabinetu mogę powiedzieć, że to często zmiksowane zestawy emocji, złożone pakiety urozmaicone o odpowiedni poziom samooceny, strategie radzenia sobie ze stresem oraz unikalne doświadczenia własne. Dlaczego emocje są głodne? Bo potrzebują twojej uwagi. To jest najkrótsza i najbardziej adekwatna odpowiedź. Emocje są głodne twojej uwagi, zainteresowania. Emocje przynoszą informację o tym, czym należy się zająć, zamiast sięgać po kolejne opakowanie lodów. Jeśli więc chcesz przestać jeść i ulegać kolejnym zachciankom, polecam sięgnąć głębiej do wnętrza. Elżbieta pracuje trzy miesiące. Powoli rozpoznaje subtelne sygnały emocjonalne i uczy się zaspokajać inaczej niż przez słodycze. To wymagająca, i na szczęście możliwa, droga.

 

Marta Kijanko

– psycholożka z powołania i zamiłowania. Od ponad 10 lat pracuje z kobietami w obszarze pewności siebie, samoakceptacji i pogłębiania świadomości emocjonalnej. Uważa, że kobiety w szczególny sposób doświadczają poczucia winy, wstydu, smutku i złości, co znacznie zabiera potencjał do własnej pełni i zadowolenia, zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Prowadzi treningi i warsztaty dla kobiet w tym zakresie: Kobieta 40 i większa

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

otyłość,  psychologia,  odchudzanie,  Marta Kijanko,  kompulsywne jedzenie, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót