Reklama

KKR: Jest mnóstwo odmian związanych z jogą. O jodze śmiechu jeszcze nie słysząłam. Na czym polega i jakie są jej korzenie? 

Emilia Kulisz: Jeśli chodzi o korzenie to wszystko zaczęło się od Normana Cousin'a, u którego zdiagnozowano śmiertelną chorobę. Zaczął on wówczas oglądać w bardzo dużej ilości filmy, nagrania wywołujące śmiech. Pomagało mu to również w uśmierzeniu bólu ponieważ śmiech powoduje wytwarzanie się endorfin, a z kolei te tzw. hormony szczęścia działają jak morfina. Efekt terapii, którą sam sobie wymyślił Cousin był tak fantastyczny, że lekarze nie mogli uwierzyć w kolejne wyniki jego badań. Udało mu się z tej choroby wyjść, a to zaowocowało książką „Anatomia choroby” , która zainspirowała mnóstwo ludzi na całym świecie i właśnie wtedy, między innymi dr Madan Kataria w Indiach zaczął wcielać tę terapię w życie. Umawiał się na początku ze znajomymi w parkach, była to mała grupka najbliższych mu osób, ale na jego spotkania zaczęło przychodzić coraz więcej i więcej osób aż w końcu joga śmiechu rozprzestrzeniła się na inne części globu. Na chwilę obecną dotarła do 70 krajów i wiem, że istnieje już  około 6 tysięcy zarejestrowanych klubów na całym świecie. W Polsce jogę śmiechu propaguje Piotr Bielski z Warszawy – miałam okazję go poznać i uczestniczyć w jego warsztatach. Ten śmiech zaczyna się rozprzestrzeniać, a to bardzo dobrze. 

Ok, ale na czym ona polega? Kiedy mówisz joga śmiechu - większość osób myśli, że siedzisz wygodnie w pozycji lotosu i śmiejesz się do siebie...

Joga śmiechu to przede wszystkim ćwiczenia, które na początku mają stymulować ten śmiech. Podczas zajęć jest sporo ruchu. Bazą jogi śmiechu są ćwiczenia oddechowe, ale jest także klaskanie czyli sami stymulujemy nasze zakończenia nerwowe. Większość ćwiczeń odwołuje się do ducha zabaw dziecięcych i my musimy go w sobie odnaleźć, aby cieszyć się tą jogą. Mamy również bardzo dużo ćwiczeń z przeponą, aby ten śmiech był mocny, pochodzący z brzucha i wtedy właśnie joga śmiechu daje najlepsze efekty, bo dotleniami cały organizm.

Z moich doświadczeń wynika, że jogę śmiechu może praktykować każdy – od 3 letniego maluszka po nasze babcie i dziadków. Dzieci śmieją się spontanicznie bardzo często nawet 100 razy na dzień, a niestety dorośli o wiele mniej. Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne to osoby z poważnymi kłopotami z sercem gdyby się źle poczuły mogą przestać, odpocząć. Chociaż i na serce joga ma świetny wpływ.  

Na co jeszcze ma pozytywny wpływ? 

My bardzo potrzebujemy śmiechu, czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo! Stare powiedzenie „Śmiech to zdrowie!” jest absolutną prawdą. Joga działa na mnóstwo aspektów naszego życia – począwszy od samopoczucia, poprzez oczyszczanie organizmu, dotlenienie, oczyszczanie płuc, pobudza do działania układ krwionośny. Poprzez ćwiczenia oddechowe również stymulujemy gardło, co może pozytywnie wpłynąć np. na chrapanie. Naukowcy twierdzą, że podczas jogi śmiechu pobudzamy do pracy aż 70 mięśni twarzy. Otrzymujemy dużo więcej energii. Pozytywnie wpływa również na nas kontakt z innymi ludźmi, bo zarażamy się tym śmiechem wzajemnie, co także daje nam życiowego kopa do zmagania się z codziennymi problemami. Możemy się odstresować, zrelaksować i odprężyć się.

Czy zauważyłaś jej efekty na sobie? 

Tak, oczywiście i to już na samym początku. Pierwszy raz spotkałam się z jogą śmiechu 4 lata temu w Nowym Jorku. Na zajęcia chodziłam raz w tygodniu i przyznam się szczerze, że po takiej godzinie z jogą dostawałam niesamowity zastrzyk energii na cały tydzień. Mnie ta joga bardzo pomogła – byłam w nowym miejscu, nie znałam tam nikogo, dookoła wszyscy mówili w obcym języku – czułam się samotna, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Przypadkiem znalazłam ogłoszenie o zajęciach i zaczęłam się zmieniać - na lepsze. Joga zbliża, ten śmiech pozwala pokonać barierę nieśmiałości i niepewności. Amerykanie na ogromną skalę stosują jogę śmiechu.

I śmieją sie częściej niż Polacy? 

Wydaje mi się, że tak, ale mam na myśli takie pierwsze kontakty z nowymi czy nieznajomymi ludźmi. Chodzi mi o pozytywne nastawienie do drugiego czlowieka. Przyznam się, że byłam zaskoczona kiedy szłam ulicą, byłam wtedy smutna i zostałam zaczepiona przez pana ze służb porządkowych, który zapytał mnie dlaczego się smucę – w Polsce nie zwracamy uwagi aż tak bardzo na obce osoby, ale mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni. 

 

Emilia Kulisz, trener jogi śmiechu. Informacje o zajęciach z Emilią znajdziecie na jej oficjalnym profilu: Laughingholic.

Rozmawiała: Katarzyna Krupka

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

KKR: Jest mnóstwo odmian związanych z jogą. O jodze śmiechu jeszcze nie słysząłam. Na czym polega i jakie są jej korzenie? 

Emilia Kulisz: Jeśli chodzi o korzenie to wszystko zaczęło się od Normana Cousin'a, u którego zdiagnozowano śmiertelną chorobę. Zaczął on wówczas oglądać w bardzo dużej ilości filmy, nagrania wywołujące śmiech. Pomagało mu to również w uśmierzeniu bólu ponieważ śmiech powoduje wytwarzanie się endorfin, a z kolei te tzw. hormony szczęścia działają jak morfina. Efekt terapii, którą sam sobie wymyślił Cousin był tak fantastyczny, że lekarze nie mogli uwierzyć w kolejne wyniki jego badań. Udało mu się z tej choroby wyjść, a to zaowocowało książką „Anatomia choroby” , która zainspirowała mnóstwo ludzi na całym świecie i właśnie wtedy, między innymi dr Madan Kataria w Indiach zaczął wcielać tę terapię w życie. Umawiał się na początku ze znajomymi w parkach, była to mała grupka najbliższych mu osób, ale na jego spotkania zaczęło przychodzić coraz więcej i więcej osób aż w końcu joga śmiechu rozprzestrzeniła się na inne części globu. Na chwilę obecną dotarła do 70 krajów i wiem, że istnieje już  około 6 tysięcy zarejestrowanych klubów na całym świecie. W Polsce jogę śmiechu propaguje Piotr Bielski z Warszawy – miałam okazję go poznać i uczestniczyć w jego warsztatach. Ten śmiech zaczyna się rozprzestrzeniać, a to bardzo dobrze. 

Ok, ale na czym ona polega? Kiedy mówisz joga śmiechu - większość osób myśli, że siedzisz wygodnie w pozycji lotosu i śmiejesz się do siebie...

Joga śmiechu to przede wszystkim ćwiczenia, które na początku mają stymulować ten śmiech. Podczas zajęć jest sporo ruchu. Bazą jogi śmiechu są ćwiczenia oddechowe, ale jest także klaskanie czyli sami stymulujemy nasze zakończenia nerwowe. Większość ćwiczeń odwołuje się do ducha zabaw dziecięcych i my musimy go w sobie odnaleźć, aby cieszyć się tą jogą. Mamy również bardzo dużo ćwiczeń z przeponą, aby ten śmiech był mocny, pochodzący z brzucha i wtedy właśnie joga śmiechu daje najlepsze efekty, bo dotleniami cały organizm.

Z moich doświadczeń wynika, że jogę śmiechu może praktykować każdy – od 3 letniego maluszka po nasze babcie i dziadków. Dzieci śmieją się spontanicznie bardzo często nawet 100 razy na dzień, a niestety dorośli o wiele mniej. Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne to osoby z poważnymi kłopotami z sercem gdyby się źle poczuły mogą przestać, odpocząć. Chociaż i na serce joga ma świetny wpływ.  

Na co jeszcze ma pozytywny wpływ? 

My bardzo potrzebujemy śmiechu, czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo! Stare powiedzenie „Śmiech to zdrowie!” jest absolutną prawdą. Joga działa na mnóstwo aspektów naszego życia – począwszy od samopoczucia, poprzez oczyszczanie organizmu, dotlenienie, oczyszczanie płuc, pobudza do działania układ krwionośny. Poprzez ćwiczenia oddechowe również stymulujemy gardło, co może pozytywnie wpłynąć np. na chrapanie. Naukowcy twierdzą, że podczas jogi śmiechu pobudzamy do pracy aż 70 mięśni twarzy. Otrzymujemy dużo więcej energii. Pozytywnie wpływa również na nas kontakt z innymi ludźmi, bo zarażamy się tym śmiechem wzajemnie, co także daje nam życiowego kopa do zmagania się z codziennymi problemami. Możemy się odstresować, zrelaksować i odprężyć się.

Czy zauważyłaś jej efekty na sobie? 

Tak, oczywiście i to już na samym początku. Pierwszy raz spotkałam się z jogą śmiechu 4 lata temu w Nowym Jorku. Na zajęcia chodziłam raz w tygodniu i przyznam się szczerze, że po takiej godzinie z jogą dostawałam niesamowity zastrzyk energii na cały tydzień. Mnie ta joga bardzo pomogła – byłam w nowym miejscu, nie znałam tam nikogo, dookoła wszyscy mówili w obcym języku – czułam się samotna, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Przypadkiem znalazłam ogłoszenie o zajęciach i zaczęłam się zmieniać - na lepsze. Joga zbliża, ten śmiech pozwala pokonać barierę nieśmiałości i niepewności. Amerykanie na ogromną skalę stosują jogę śmiechu.

I śmieją sie częściej niż Polacy? 

Wydaje mi się, że tak, ale mam na myśli takie pierwsze kontakty z nowymi czy nieznajomymi ludźmi. Chodzi mi o pozytywne nastawienie do drugiego czlowieka. Przyznam się, że byłam zaskoczona kiedy szłam ulicą, byłam wtedy smutna i zostałam zaczepiona przez pana ze służb porządkowych, który zapytał mnie dlaczego się smucę – w Polsce nie zwracamy uwagi aż tak bardzo na obce osoby, ale mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni. 

 

Emilia Kulisz, trener jogi śmiechu. Informacje o zajęciach z Emilią znajdziecie na jej oficjalnym profilu: Laughingholic.

Rozmawiała: Katarzyna Krupka

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

uśmiech,  joga śmiechu,  śmiech, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót