Reklama

Wielokrotnie w życiu stawiałem wiele na jedną kartę ... Ryzykując sporo .... ponieważ zdecydowana porażka mojej teorii, mojej skuteczności działań - odebrałaby mi całkowicie nie tylko wiarygodność w oczach ludzi ale mi samemu przekonanie, że idę właściwą drogą.

Cóż, do tej pory udawało mi się znacznie więcej, niż teoretycznie powinno się udać ...

Kiedyś zrozumiałem dwie rzeczy :
Po pierwsze, że jako początkujący fizyk teoretyk zajmujący się najmniejszymi cegiełkami, czy strukturami rzeczywistości, tracę poczucie pewności, czym się w istocie zajmuję .....
Czy to co badam, to jeszcze elementy rzeczywistości, czy wytwór, swoista projekcja mojego własnego umysłu i innych ?
Zrozumiałem, że aby osiągnąć prawdziwy sukces w fizyce, a więc w jedynej dziedzinie nauki - która pozwoli może odpowiedzieć na najbardziej fundamentalne pytania, trzeba być jednocześnie
fizykiem, jednocześnie psychiatrą i neuropsychologiem ....
Między innymi po to, aby móc lepiej rozpoznać, co należy jeszcze do świata a co tylko do umysłu ...

Ale nie było takiego wydziału, a oddzielne studiowanie tych dziedzin zabrałoby zbyt wiele czasu .....

Po drugie zrozumiałem, że przecież wszelkie formalne ograniczenia, wszelkie papierki, dyplomy i inne normatywy są absurdalnym wymysłem ludzi. Zrozumiałem, że jeśli zechcę, mogę być jednocześnie fizykiem, psychologiem i matematykiem. To przecież zależy tylko ode mnie.Zrezygnowałem regularnych studiów nie tylko z lenistwa, ale równie mocno z przekonania, że nie obciążanie własnego umysłu utartymi stereotypami może mnie doprowadzić albo do swoistego
"bankructwa umysłowego" i ciągu porażek, albo wręcz przeciwnie ...

Po latach uważam, że decyzja taka była warta owego ryzyka.

No coż, właśnie ukończyłem coś, nad czym pracowałem ponad 20 lat. Starałem się przez te wszystkie lata zachować dystans i do siebie samego i do własnej teorii, ale jedna myśl nie dawała mi spokoju ...... że ciągle moja teoria jest zbyt mało szalona, zbyt mało zwariowana aby oddawała wierniej rzeczywistość niż inne koncepcje.

W końcu zrozumiałem, że muszę porzucić wszelkie ograniczenia, zapomnieć o autorytetach i zdać się wyłącznie na swoją intuicję i wreszcie przyjąć do wiadomości, jakie wnioski wypływają z mojej
własnej teorii - rozbudowanej do sporego systemu nowego rozumienia wielu pojęć .....

Chyba znowu stanę przed sporym wyzwaniem, ponieważ wnioski naprawdę są szokujące ..... i mam nadzieję wystarczająco szalone aby opisywały skuteczniej "szaloną rzeczywistość"

No coż, widzę tylko dwie możliwości ... Albo zostanę uznany za schizofrenika i szaleńca .... albo .... że nieoczekiwanie może udało mi się odnaleźć ciekawą
nową drogę .....

Tak czy owak warto kolejny raz zaryzykować ....Może mocniej, niż kiedykolwiek wcześniej ....

Piotr Tymochowicz

zdjęcie archiwum Piotra Tymochowicza

Czytaj także: Polityka, kobiety i stereotypy

Powrót
Reklama:

Wielokrotnie w życiu stawiałem wiele na jedną kartę ... Ryzykując sporo .... ponieważ zdecydowana porażka mojej teorii, mojej skuteczności działań - odebrałaby mi całkowicie nie tylko wiarygodność w oczach ludzi ale mi samemu przekonanie, że idę właściwą drogą.

Cóż, do tej pory udawało mi się znacznie więcej, niż teoretycznie powinno się udać ...

Kiedyś zrozumiałem dwie rzeczy :
Po pierwsze, że jako początkujący fizyk teoretyk zajmujący się najmniejszymi cegiełkami, czy strukturami rzeczywistości, tracę poczucie pewności, czym się w istocie zajmuję .....
Czy to co badam, to jeszcze elementy rzeczywistości, czy wytwór, swoista projekcja mojego własnego umysłu i innych ?
Zrozumiałem, że aby osiągnąć prawdziwy sukces w fizyce, a więc w jedynej dziedzinie nauki - która pozwoli może odpowiedzieć na najbardziej fundamentalne pytania, trzeba być jednocześnie
fizykiem, jednocześnie psychiatrą i neuropsychologiem ....
Między innymi po to, aby móc lepiej rozpoznać, co należy jeszcze do świata a co tylko do umysłu ...

Ale nie było takiego wydziału, a oddzielne studiowanie tych dziedzin zabrałoby zbyt wiele czasu .....

Po drugie zrozumiałem, że przecież wszelkie formalne ograniczenia, wszelkie papierki, dyplomy i inne normatywy są absurdalnym wymysłem ludzi. Zrozumiałem, że jeśli zechcę, mogę być jednocześnie fizykiem, psychologiem i matematykiem. To przecież zależy tylko ode mnie.Zrezygnowałem regularnych studiów nie tylko z lenistwa, ale równie mocno z przekonania, że nie obciążanie własnego umysłu utartymi stereotypami może mnie doprowadzić albo do swoistego
"bankructwa umysłowego" i ciągu porażek, albo wręcz przeciwnie ...

Po latach uważam, że decyzja taka była warta owego ryzyka.

No coż, właśnie ukończyłem coś, nad czym pracowałem ponad 20 lat. Starałem się przez te wszystkie lata zachować dystans i do siebie samego i do własnej teorii, ale jedna myśl nie dawała mi spokoju ...... że ciągle moja teoria jest zbyt mało szalona, zbyt mało zwariowana aby oddawała wierniej rzeczywistość niż inne koncepcje.

W końcu zrozumiałem, że muszę porzucić wszelkie ograniczenia, zapomnieć o autorytetach i zdać się wyłącznie na swoją intuicję i wreszcie przyjąć do wiadomości, jakie wnioski wypływają z mojej
własnej teorii - rozbudowanej do sporego systemu nowego rozumienia wielu pojęć .....

Chyba znowu stanę przed sporym wyzwaniem, ponieważ wnioski naprawdę są szokujące ..... i mam nadzieję wystarczająco szalone aby opisywały skuteczniej "szaloną rzeczywistość"

No coż, widzę tylko dwie możliwości ... Albo zostanę uznany za schizofrenika i szaleńca .... albo .... że nieoczekiwanie może udało mi się odnaleźć ciekawą
nową drogę .....

Tak czy owak warto kolejny raz zaryzykować ....Może mocniej, niż kiedykolwiek wcześniej ....

Piotr Tymochowicz

zdjęcie archiwum Piotra Tymochowicza

Czytaj także: Polityka, kobiety i stereotypy

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

psychologia,  Piotr Tymochowicz,  sukces, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót