Reklama

Scena pierwsza. Hipermarket. Na ziemi czteroletni bąbel, nad nim matka. Bąbel wierzga nogami, wrzeszczy, płacze, zaciska pięści. Matka czerwona ze wstydu błaga, prosi, wreszcie łapie gwałtownie za rękę malucha, potrząsa, daje klapsy…

Scena druga. Szkoła. Powiedzmy gimnazjum. Lekcja. Uczniowie łażą po klasie, rzucają papierowymi kulami, ktoś wyszedł na korytarz, ktoś inny komórką filmuje pedagoga. Nikt nie panuje nad niczym…

Scena trzecia. Dom. Nastolatek. Wyraźnie po piwku. Krzyczy do stojących obok rodziców, że ma ich w tym, czy innym miejscu. Nie poddaje się ich sugestiom. Trzaska drzwiami. Wychodzi. A oni stoją bezradni, zwyzywani, upokorzeni przez własne dziecko

Zapewne spotkałeś się z taką sytuacją chociaż raz. Z całą pewnością byłaś świadkiem takiego wydarzenia. A może nawet współuczestnikiem? Gdzie? W hipermarkecie przy alejce ze słodyczami? We własnym domu, lub u zaprzyjaźnionej rodziny? W szkole, czyli twojej pracy, szkole, czyli miejscu nauki twojego dziecka?... Gdziekolwiek spotkasz taką sytuację wiedz, że takie sytuacje powtarzają się regularnie. I często są one udziałem tych samych czterolatków, gimnazjalistów, dorastających chłopaków lub dziewcząt.



GDZIE SZUKAĆ POMOCY ?



Jeszcze 15 – 20 lat temu dotarcie do dobrego specjalisty zajmującego się zachowaniami dzieci w okresie wieku rozwojowego nie było łatwe. Dzisiaj, dzięki zaangażowaniu naprawdę wielu środowisk, często nawet w niewielkich miejscowościach można spotkać zarówno diagnostów, jak i terapeutów, którzy potrafią podjąć pracę z młodym człowiekiem, który nie radzi sobie często sam ze sobą. Pierwszą czynnością, jaką winien podjąć rodzic dziecka, które zachowuje się nieracjonalnie, bywa „nieobecne”, często nadwrażliwe, aż do agresji włącznie powinno być poszukiwanie stosownej literatury, a ponieważ internet staje się coraz bardziej powszechny, także w internecie. Mamy już w zasięgu ręki książki i poradniki dobrej jakości i naprawdę wartościowe zarówno polskich autorów, jak i tych zza granicy. Na naszym rynku od lat króluje prof. Tomasz Wolańczyk. Najbardziej popularnym autorem książek zagranicznych opowiadających o „dzieciach z problemami” jest choćby duet autorski Hallowey i Rattey. W internecie, także na stronach z polskimi domenami jest wiele ofert zarówno medycznych, terapeutycznych jak i ukazujących problematykę wychowawczą z punktu widzenia rodziców tzw. niegrzecznych dzieci a zorganizowanych w stowarzyszenia, często lokalne, czasami ogólnopolskie.

Gdyby wiedza zasięgnięta z książek i doświadczeń innych rodziców nie pomogła, zdecydowanie należy polecić spotkanie z wychowawcą klasowym swojego dziecka, a potem pedagogiem szkolnym. Mam świadomość, że poziom przygotowania zawodowego nauczycieli i szkolnych pedagogów czasami jeszcze odbiega od oczekiwań współczesnego poziomu wiedzy, ale taką próbę podjąć należy, nie zrażając się z obiegowymi opiniami innych rodziców. Każdy problem jest inny, każde dziecko jest inne, więc i każde spojrzenie na pracownika szkoły może się różnić od siebie. Kontakt ze szkołą i tak jest nieunikniony, ponieważ przy złym zachowaniu dziecka, rodzic i tak trafi na dywanik wychowawcy, pedagoga szkolnego a często i dyrektora szkoły. Niejednokrotnie dochodzi do nieporozumień na linii rodzic-szkoła. W domu dziecko jest w miarę spokojne, posłuszne, mało agresywne, nawet niezbyt ruchliwe. Rodzic często mówi: „mój syn, moja córka potrafi całymi popołudniami i weekendy siedzieć przed telewizorem czy komputerem”, kiedy pracownicy szkoły twierdzą, że to samo dziecko w szkole jest nadruchliwe, niecierpliwe, nie potrafi lub nie chce się skupić i jeszcze do tego przeszkadza kolegom i utrudnia prowadzenie lekcji. Doświadczony terapeuta i mądry nauczyciel wiedzą, że taka sytuacja może mieć rzeczywiście miejsce! Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko kilka elementów z opowieści stron, to wnioski nasuwają się same: w szkole materiał jest „nudny”, wymaga stałej koncentracji, lub może po prostu nie interesować ucznia, wszak nie każdy urodził się Mickiewiczem („moje dziecko nie jest humanistą”) czy Einsteinem („moje dziecko nie cierpi matematyki”). W szkole jednak obydwa profile – i humanistyczny i ścisły są równoważne. I nie da się na tym poziomie uczyć tylko przedmiotów ścisłych lub tylko humanistycznych.



ODPOWIEDNIA DIAGNOZA



Kiedy więc i ten etap zakończy się niepowodzeniem w pracy wychowawczej, a negatywne zachowania dziecka/ucznia się nasilają, trzeba skorzystać z kolejnego etapu pomocy. Logicznym wydaje się odwiedzenie poradni psychologiczno – pedagogicznej. Nie jest ważne, czy publicznej (czasami trzeba czekać z terminem wiele tygodni), czy prywatnej - tutaj zwykle godzinna wizyta, to wydatek kilkudziesięciu złotych, a przy cenionych lub ceniących się diagnostach często przekraczających sto złotych. Rzetelny pedagog czy psycholog bez względu na miejsce zatrudnienia będzie jednak rzetelny, a jego diagnoza będzie uczciwa. Alternatywą lub po prostu uzupełnieniem diagnozy może być wizyta u lekarza. Ta jest zalecana szczególnie wtedy, kiedy zachodzi przypuszczenie, że dziecko, czy nastolatek może mieć ADD, ADHD czy Zespół Aspergera. Porada neurologa albo psychiatry nie tylko pozwoli postawić właściwą diagnozę, ale w trudniejszych przypadkach ułatwi podjęcie decyzji o wprowadzeniu farmakologii, której zadaniem jest wyciszenie pacjenta oraz umożliwienie mu podjęcia pracy z terapeutą.

Kiedy mamy w ręku diagnozę naszego dziecka, czasami dwie (psychologiczno-pedagogiczną i lekarską) czas na rozpoczęcie pracy z dzieckiem. Niezwykle ważne jest w tym to, że pracę taką należy rozszerzyć na całą rodzinę! Bardzo popularne jest powiedzenie, że „jeśli gdzieś dziecko ma ADHD, to poddani temu są także jego rodzice, i rodzeństwo, i pies, i kot, a nawet rybki w akwarium”. Nie można zmieniać zachowania jednego członka rodziny, kiedy cała reszta będzie chodziła starymi ścieżkami zachowań. Dlatego też odpowiedzialni terapeuci pracują nie tylko z dzieckiem, ale też z jego rodzicami, polecając im, by na miarę własnych możliwości zajęli się oni pozostałymi dziećmi, a na uwadze mieli i swego psa, i kota a nawet rybki. Ponieważ jednak człowiek często woli skonfrontować swoją wiedzę i umiejętności w życzliwej mu atmosferze,  źródła takich, a nie innych zachowań dziecka, warto się pokusić o odnalezienie grupy wsparcia dla rodziców „dzieci trudnych” i dla samych dzieci. Warto bowiem pamiętać, że takie dziecko obarczone jest bagażem przykrych często doświadczeń: ośmieszania, oskarżania, karania, alienowania. Bywa, że zdecydowanie niezasadnych. Terapia dziecka może i powinna przebiegać dwutorowo: jako terapia indywidualna (często behawioralna, rzadziej integracji sensorycznej, dobrze jednak rokującej u dzieci młodszych) i terapia grupowa, kiedy dziecko nabywa nowych, pożądanych nawyków i przyzwyczajeń pomocnych we właściwym funkcjonowaniu społecznym. A to z braku tych umiejętności naszego dziecka mamy cały zawrót głowy.



JAK DŁUGO TRWA TERAPIA ?



Proces diagnostyczny w PPP trwa – zależnie od wielkości miasta, czy miejscowości - koło miesiąca. Najpierw bywa problematycznym ustalenie terminu wizyty, potem jest wizyta diagnostyczna, czasami jeszcze jedna lub dwie następne. Potem trzeba opracować diagnozę, a następnie przelać ją na papier. Zakładając łatwość dostępu do poradni, miesiąc trzeba sobie zarezerwować. Wcześniej jednak miał być wychowawca szkolny i pedagog. To również dwa, czasami więcej, spotkań. W sytuacji konieczności konsultacji lekarskiej, i tutaj też jest to zależne od tego, czy korzystamy z pomocy lekarza w placówce publicznej (wizyta bezpłatna, ale termin oczekiwania na wizytę może być kilkumiesięczny!), czy też w prywatnej (wizyta płatna lub bezpłatna, zależnie od faktu podpisania/niepodpisania umowy z NFZ, termin zdecydowanie krótszy) musimy dodać choćby kolejny umowny miesiąc. Bywa, że dziecko w szczególnych sytuacjach należy poddać obserwacji szpitalnej, wówczas diagnoza jest zdecydowanie pełniejsza, ale czas jej opracowywania znacznie wydłużony. No i wreszcie sama terapia. Najkrócej licząc na dobre, czyli pełne zdiagnozowanie dziecka potrzeba minimum dwóch miesięcy, ale nie powinno nas to dziwić, kiedy ten okres zamknie się czasem pół roku lub nawet dłużej. To może przerażać! Kiedy jednak weźmiemy pod uwagę, że dzięki tej diagnozie nasze dziecko może się nauczyć właściwego funkcjonowania na całe swoje życie – tych kilka miesięcy dla odpowiedzialnego rodzica naprawdę nie powinno stanowić przeszkody. Turystyczny namiot bowiem rozstawimy w kilka minut. Solidny, kilkunastopiętrowy wieżowiec, buduje się znacznie dłużej. Namiot może nam zabrać pierwsza burza. Wieżowiec postawiony przez fachowców będzie służył nie tylko jednemu pokoleniu. Wybór należy do nas.

Andrzej Moroz

Powrót
Reklama:

Scena pierwsza. Hipermarket. Na ziemi czteroletni bąbel, nad nim matka. Bąbel wierzga nogami, wrzeszczy, płacze, zaciska pięści. Matka czerwona ze wstydu błaga, prosi, wreszcie łapie gwałtownie za rękę malucha, potrząsa, daje klapsy…

Scena druga. Szkoła. Powiedzmy gimnazjum. Lekcja. Uczniowie łażą po klasie, rzucają papierowymi kulami, ktoś wyszedł na korytarz, ktoś inny komórką filmuje pedagoga. Nikt nie panuje nad niczym…

Scena trzecia. Dom. Nastolatek. Wyraźnie po piwku. Krzyczy do stojących obok rodziców, że ma ich w tym, czy innym miejscu. Nie poddaje się ich sugestiom. Trzaska drzwiami. Wychodzi. A oni stoją bezradni, zwyzywani, upokorzeni przez własne dziecko

Zapewne spotkałeś się z taką sytuacją chociaż raz. Z całą pewnością byłaś świadkiem takiego wydarzenia. A może nawet współuczestnikiem? Gdzie? W hipermarkecie przy alejce ze słodyczami? We własnym domu, lub u zaprzyjaźnionej rodziny? W szkole, czyli twojej pracy, szkole, czyli miejscu nauki twojego dziecka?... Gdziekolwiek spotkasz taką sytuację wiedz, że takie sytuacje powtarzają się regularnie. I często są one udziałem tych samych czterolatków, gimnazjalistów, dorastających chłopaków lub dziewcząt.



GDZIE SZUKAĆ POMOCY ?



Jeszcze 15 – 20 lat temu dotarcie do dobrego specjalisty zajmującego się zachowaniami dzieci w okresie wieku rozwojowego nie było łatwe. Dzisiaj, dzięki zaangażowaniu naprawdę wielu środowisk, często nawet w niewielkich miejscowościach można spotkać zarówno diagnostów, jak i terapeutów, którzy potrafią podjąć pracę z młodym człowiekiem, który nie radzi sobie często sam ze sobą. Pierwszą czynnością, jaką winien podjąć rodzic dziecka, które zachowuje się nieracjonalnie, bywa „nieobecne”, często nadwrażliwe, aż do agresji włącznie powinno być poszukiwanie stosownej literatury, a ponieważ internet staje się coraz bardziej powszechny, także w internecie. Mamy już w zasięgu ręki książki i poradniki dobrej jakości i naprawdę wartościowe zarówno polskich autorów, jak i tych zza granicy. Na naszym rynku od lat króluje prof. Tomasz Wolańczyk. Najbardziej popularnym autorem książek zagranicznych opowiadających o „dzieciach z problemami” jest choćby duet autorski Hallowey i Rattey. W internecie, także na stronach z polskimi domenami jest wiele ofert zarówno medycznych, terapeutycznych jak i ukazujących problematykę wychowawczą z punktu widzenia rodziców tzw. niegrzecznych dzieci a zorganizowanych w stowarzyszenia, często lokalne, czasami ogólnopolskie.

Gdyby wiedza zasięgnięta z książek i doświadczeń innych rodziców nie pomogła, zdecydowanie należy polecić spotkanie z wychowawcą klasowym swojego dziecka, a potem pedagogiem szkolnym. Mam świadomość, że poziom przygotowania zawodowego nauczycieli i szkolnych pedagogów czasami jeszcze odbiega od oczekiwań współczesnego poziomu wiedzy, ale taką próbę podjąć należy, nie zrażając się z obiegowymi opiniami innych rodziców. Każdy problem jest inny, każde dziecko jest inne, więc i każde spojrzenie na pracownika szkoły może się różnić od siebie. Kontakt ze szkołą i tak jest nieunikniony, ponieważ przy złym zachowaniu dziecka, rodzic i tak trafi na dywanik wychowawcy, pedagoga szkolnego a często i dyrektora szkoły. Niejednokrotnie dochodzi do nieporozumień na linii rodzic-szkoła. W domu dziecko jest w miarę spokojne, posłuszne, mało agresywne, nawet niezbyt ruchliwe. Rodzic często mówi: „mój syn, moja córka potrafi całymi popołudniami i weekendy siedzieć przed telewizorem czy komputerem”, kiedy pracownicy szkoły twierdzą, że to samo dziecko w szkole jest nadruchliwe, niecierpliwe, nie potrafi lub nie chce się skupić i jeszcze do tego przeszkadza kolegom i utrudnia prowadzenie lekcji. Doświadczony terapeuta i mądry nauczyciel wiedzą, że taka sytuacja może mieć rzeczywiście miejsce! Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko kilka elementów z opowieści stron, to wnioski nasuwają się same: w szkole materiał jest „nudny”, wymaga stałej koncentracji, lub może po prostu nie interesować ucznia, wszak nie każdy urodził się Mickiewiczem („moje dziecko nie jest humanistą”) czy Einsteinem („moje dziecko nie cierpi matematyki”). W szkole jednak obydwa profile – i humanistyczny i ścisły są równoważne. I nie da się na tym poziomie uczyć tylko przedmiotów ścisłych lub tylko humanistycznych.



ODPOWIEDNIA DIAGNOZA



Kiedy więc i ten etap zakończy się niepowodzeniem w pracy wychowawczej, a negatywne zachowania dziecka/ucznia się nasilają, trzeba skorzystać z kolejnego etapu pomocy. Logicznym wydaje się odwiedzenie poradni psychologiczno – pedagogicznej. Nie jest ważne, czy publicznej (czasami trzeba czekać z terminem wiele tygodni), czy prywatnej - tutaj zwykle godzinna wizyta, to wydatek kilkudziesięciu złotych, a przy cenionych lub ceniących się diagnostach często przekraczających sto złotych. Rzetelny pedagog czy psycholog bez względu na miejsce zatrudnienia będzie jednak rzetelny, a jego diagnoza będzie uczciwa. Alternatywą lub po prostu uzupełnieniem diagnozy może być wizyta u lekarza. Ta jest zalecana szczególnie wtedy, kiedy zachodzi przypuszczenie, że dziecko, czy nastolatek może mieć ADD, ADHD czy Zespół Aspergera. Porada neurologa albo psychiatry nie tylko pozwoli postawić właściwą diagnozę, ale w trudniejszych przypadkach ułatwi podjęcie decyzji o wprowadzeniu farmakologii, której zadaniem jest wyciszenie pacjenta oraz umożliwienie mu podjęcia pracy z terapeutą.

Kiedy mamy w ręku diagnozę naszego dziecka, czasami dwie (psychologiczno-pedagogiczną i lekarską) czas na rozpoczęcie pracy z dzieckiem. Niezwykle ważne jest w tym to, że pracę taką należy rozszerzyć na całą rodzinę! Bardzo popularne jest powiedzenie, że „jeśli gdzieś dziecko ma ADHD, to poddani temu są także jego rodzice, i rodzeństwo, i pies, i kot, a nawet rybki w akwarium”. Nie można zmieniać zachowania jednego członka rodziny, kiedy cała reszta będzie chodziła starymi ścieżkami zachowań. Dlatego też odpowiedzialni terapeuci pracują nie tylko z dzieckiem, ale też z jego rodzicami, polecając im, by na miarę własnych możliwości zajęli się oni pozostałymi dziećmi, a na uwadze mieli i swego psa, i kota a nawet rybki. Ponieważ jednak człowiek często woli skonfrontować swoją wiedzę i umiejętności w życzliwej mu atmosferze,  źródła takich, a nie innych zachowań dziecka, warto się pokusić o odnalezienie grupy wsparcia dla rodziców „dzieci trudnych” i dla samych dzieci. Warto bowiem pamiętać, że takie dziecko obarczone jest bagażem przykrych często doświadczeń: ośmieszania, oskarżania, karania, alienowania. Bywa, że zdecydowanie niezasadnych. Terapia dziecka może i powinna przebiegać dwutorowo: jako terapia indywidualna (często behawioralna, rzadziej integracji sensorycznej, dobrze jednak rokującej u dzieci młodszych) i terapia grupowa, kiedy dziecko nabywa nowych, pożądanych nawyków i przyzwyczajeń pomocnych we właściwym funkcjonowaniu społecznym. A to z braku tych umiejętności naszego dziecka mamy cały zawrót głowy.



JAK DŁUGO TRWA TERAPIA ?



Proces diagnostyczny w PPP trwa – zależnie od wielkości miasta, czy miejscowości - koło miesiąca. Najpierw bywa problematycznym ustalenie terminu wizyty, potem jest wizyta diagnostyczna, czasami jeszcze jedna lub dwie następne. Potem trzeba opracować diagnozę, a następnie przelać ją na papier. Zakładając łatwość dostępu do poradni, miesiąc trzeba sobie zarezerwować. Wcześniej jednak miał być wychowawca szkolny i pedagog. To również dwa, czasami więcej, spotkań. W sytuacji konieczności konsultacji lekarskiej, i tutaj też jest to zależne od tego, czy korzystamy z pomocy lekarza w placówce publicznej (wizyta bezpłatna, ale termin oczekiwania na wizytę może być kilkumiesięczny!), czy też w prywatnej (wizyta płatna lub bezpłatna, zależnie od faktu podpisania/niepodpisania umowy z NFZ, termin zdecydowanie krótszy) musimy dodać choćby kolejny umowny miesiąc. Bywa, że dziecko w szczególnych sytuacjach należy poddać obserwacji szpitalnej, wówczas diagnoza jest zdecydowanie pełniejsza, ale czas jej opracowywania znacznie wydłużony. No i wreszcie sama terapia. Najkrócej licząc na dobre, czyli pełne zdiagnozowanie dziecka potrzeba minimum dwóch miesięcy, ale nie powinno nas to dziwić, kiedy ten okres zamknie się czasem pół roku lub nawet dłużej. To może przerażać! Kiedy jednak weźmiemy pod uwagę, że dzięki tej diagnozie nasze dziecko może się nauczyć właściwego funkcjonowania na całe swoje życie – tych kilka miesięcy dla odpowiedzialnego rodzica naprawdę nie powinno stanowić przeszkody. Turystyczny namiot bowiem rozstawimy w kilka minut. Solidny, kilkunastopiętrowy wieżowiec, buduje się znacznie dłużej. Namiot może nam zabrać pierwsza burza. Wieżowiec postawiony przez fachowców będzie służył nie tylko jednemu pokoleniu. Wybór należy do nas.

Andrzej Moroz

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

psychologia,  dziecko,  wychowanie,  niegrzeczne dziecko, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~Kristi   zgłoś nadużycie  

    haha ciekawe czy pani Sabina ma dzieci ? bo nie ma o nich kompletnie pojecia !!!!!

  • Komentarz od: ~Sabina   zgłoś nadużycie  

    ....."Pierwszą czynnością, jaką winien podjąć rodzic dziecka....." ----- to zabrać się za siebie. Nie ma problematycznych dzieci, są tylko problematyczni rodzice. Kiedy rodzic ma czas dla dziecka i je respektuje, zaspokaja potrzeby dziecka a nie swoje własne to dziecko nigdy nie będzie stwarzało żadnych problemów.

Powrót