Reklama

Źle wychowani, niewłaściwie ukształtowani moralnie, bez uczciwego traktowania samych siebie i innych, zakłamani i nastawieni na chwilowe i egoistyczne sukcesy – decydują oni o naszym tu i teraz, tworząc atmosferę życia publicznego, w którym przychodzi nam wszystkim żyć.

 

Współczesność nie należy do czasów łatwych. Kiedy mówimy o Europie, ta prawda staje się tym bardziej oczywista. Z czego to wynika? Z całą pewnością omówiona ze wszystkich stron globalizacja „robi swoje”, ale trzeba przy tym przyznać, że mimo, iż wiele nie zależy od nas samych, to właśnie my owe trudne czasy niejako sami tworzymy. I dlatego chyba w mediach królują tematy wojen i konfliktów zbrojnych, klęsk żywiołowych spowodowanych skutkami błędnych decyzji i działań człowieka, awantur religijnych itp. Niejako na marginesie, zdecydowanie zbyt cicho mówimy o wartościach, o zasadach, o wychowywaniu kolejnych pokoleń. A akurat te kwestie wydają się być niezwykle istotne w kreowaniu współczesnego nam ale i przyszłego świata. Wychowywanie. Spróbujmy się nad tym zagadnieniem zatrzymać, prowokując być może kolejne artykuły, którymi wsadzimy – mówiąc kolokwialnie - kij w mrowisko. Bo my ludzie, a już na pewno my, Polacy na polityce, religii, medycynie, sporcie i wychowywaniu znamy się najlepiej! Szczególnie na wychowywaniu.

Jak podają źródła naukowe lub paranaukowe, choćby Wikipedia, istotą wychowania jest „świadome oddziaływanie przez wychowawcę na wychowanka, mające na celu wytworzenie pewnej zmiany w jego osobowości. Zmiany te powinny obejmować zarówno stronę poznawczą, jak i instrumentalną, a sam proces zachodzący między nimi jest uwarunkowany wieloma czynnikami”. Tyle akurat mówi Wikipedia, uchodząca dzisiaj za jedno z bardziej wiarygodnych źródeł informacji. Wychowanie jest więc świadomym, czyli zaplanowanym, określonym, przewidzianym oddziaływaniem jednej osoby na drugą . Czyż więc nie mają racji ci, którzy twierdzą, że właściwie każdy z nas zna się na wychowywaniu? Ostatecznie albo byliśmy, albo jesteśmy rodzicami, ale też byliśmy lub jesteśmy dziećmi! Jeśli nie z jednej, to z drugiej strony patrząc znamy metody wychowawcze powszechnie (a przynajmniej wobec nas i przez nas) stosowane, znamy też najczęściej skutki zastosowania tych metod. I tutaj sięgnęliśmy do sedna tego tekstu: spróbujemy zatrzymać się nad wybranymi aspektami wychowawczymi, by uświadomić sobie, czy i jakie błędy wychowawcze popełniamy oraz czy jest możliwe, a jeśli tak, to w jaki sposób możemy skorygować niewłaściwie podejmowane decyzje wychowawcze, by nasze oddziaływanie na innych, w tym przypadku nasze dzieci, bądź wychowanków w szkole, domu dziecka innej placówce wychowawczej było skuteczne. Ten artykuł, i mam nadzieję cykl naszych spotkań zechcę poświęcić na wspólną edukację, ale też samowychowywanie siebie, jako rodziców, wychowawców, czy nauczycieli.Możemy to potraktować nie jako obowiązek, ale jedną z form dyskusji nad czymś, co choć niezwykle istotne, jest przez nas, jako społeczeństwo pomijane, marginalizowane by nie powiedzieć niedostrzegane. Nie będziemy się w tym i kolejnych tekstach silić na powtarzanie naukowych sloganów, ale raczej spróbujemy, tak, spróbujemy, bo mam nadzieję na Państwa reakcje i uwagi (także krytyczne), porozmawiać o sprawach codziennych, praktycznie i jeśli to będzie możliwe na konkretnych przykładach, czy w oparciu o konkretne podłoże sytuacyjne.

Aby nie być posądzonym o powierzchowność, oraz by nie zagubić się w rozważaniach i podejmowanych wnioskach będziemy opierać się o polskie standardy, przepisy i polskie zwyczaje związane z pedagogią. Tak, z pedagogią! Bo mimo, iż każdego roku mury dziesiątek, jeśli nie setek polskich uczelni opuszczają tysiące pedagogów, ale są oni raczej teoretykami, niż praktykami zamulając naszą świadomość mało precyzyjnymi decyzjami, oraz wprowadzając do publicznego systemu wychowawczego mnóstwo teorii, a bardzo mało praktyki. Tysiące pedagogów w Polsce znają się na pedagogice – jako dyscyplinie naukowej, ale mało kto z nich zna się na pedagogii – dyscyplinie pedagogicznej, która zajmuje się zespołem metod i środków stosowanych w nauczaniu oraz wychowywaniu. Bo pedagogia, to praktyczna sztuka nauczania i wychowywania. Ale też jest to droga do zmiany zachowań naszych dzieci, czy wychowanków a więc pośrednio jest to kształtowanie sposobów postrzegania i realizowania przez nich świata. Skutki tego kształtowania odczuwamy w działaniu polityków, duchownych, i jakkolwiek to zabrzmi wszelkiej maści autorytetów w tym kraju. Źle wychowani, niewłaściwie ukształtowani moralnie, bez uczciwego traktowania samych siebie i innych, zakłamani i nastawieni na chwilowe i egoistyczne sukcesy – decydują oni o naszym tu i teraz, tworząc atmosferę życia publicznego, w którym przychodzi nam wszystkim żyć. „Praca wychowawcza może być porównana nie tylko do pracy rzeźbiarza urabiającego bezkształtny marmur według własnych lub narzuconych koncepcji, ile do pracy ogrodnika pochylającego się z szacunkiem nad kwiatem, któremu pomaga w rozwoju”. Te słowa znajdziemy w gazetkach szkolnych, jako motto wielu prac i jako mądrość życiową. Szkoda, że najczęściej jest to tylko teoria, która brzmi ładnie, ale w swoich skutkach nie przekłada się na funkcjonowanie społeczeństwa. Mimo to trzeba próbować! Spróbujmy więc rozmawiać o wychowywaniu, o porażkach i sukcesach wychowawczych, podejmijmy wysiłek diagnozowania popełnianych błędów wychowawczych, a być może we współpracy z Państwem, jako Czytelnikami, dojdziemy do konstruktywnych wniosków, dzięki którym będzie nam łatwiej świadomie i skutecznie oddziaływać na naszych wychowanków, dzieci i podopiecznych .

W kolejnych tekstach zamieszczanych w tej rubryce będziemy się zatrzymywać nad konkretnymi zdarzeniami, zachowaniami ale i generalnie problemami związanymi z wychowywaniem. Opowiemy sobie o skutkach braku konsekwencji wychowawczej, braku autorytetu wychowawcy w oczach wychowanka, o systemie wzmocnień negatywnych i pozytywnych, czy wreszcie w oparciu o scenki sytuacyjne, będziemy rozmawiać o tym, które decyzje były trafne, a które należy zdecydowanie usunąć z praktycznie stosowanych metod wychowawczych. Powiemy sobie o ADHD, o tym, co nie jest ADHD a zwyczajnym złym zachowaniem, o tym, kto zajmuje jakie miejsce w systemie wychowawczym, i o wszystkim, co dotyczy wychowania i wychowywania. Zachęcam Państwa do aktywnego wsparcia moich przemyśleń. Wspólnie porozmawiajmy o jakże ważnych sprawach, które mają swoje odbicie w funkcjonowaniu współczesnej Polski. Oczekuję więc na Państwa sugestie, uwagi, przykłady sytuacji i zachowań. W dobie internetu warto sięgać do każdej metody wymiany myśli i doświadczeń, aby tym świadomiej i tym mądrzej kształtować kolejne pokolenia Polaków, by otwarci na świat, potrafili żyć w zgodzie ze sobą. By doceniając sukcesy innych, potrafili zatrzymać się przed dorobkiem własnego narodu. By w miejsce chaosu, tymczasowości, setek teoretycznych formułek wnieść w naszą codzienność mądre rozwiązania, sprawdzone wzorce i praktyczne decyzje. Jak to się ma do tytułowego pytania „Wychowanie, czy tresura?” – o tym porozmawiamy w kolejnych artykułach. Zapraszam do dyskusji.

Andrzej Moroz




 

Powrót
Reklama:

Źle wychowani, niewłaściwie ukształtowani moralnie, bez uczciwego traktowania samych siebie i innych, zakłamani i nastawieni na chwilowe i egoistyczne sukcesy – decydują oni o naszym tu i teraz, tworząc atmosferę życia publicznego, w którym przychodzi nam wszystkim żyć.

 

Współczesność nie należy do czasów łatwych. Kiedy mówimy o Europie, ta prawda staje się tym bardziej oczywista. Z czego to wynika? Z całą pewnością omówiona ze wszystkich stron globalizacja „robi swoje”, ale trzeba przy tym przyznać, że mimo, iż wiele nie zależy od nas samych, to właśnie my owe trudne czasy niejako sami tworzymy. I dlatego chyba w mediach królują tematy wojen i konfliktów zbrojnych, klęsk żywiołowych spowodowanych skutkami błędnych decyzji i działań człowieka, awantur religijnych itp. Niejako na marginesie, zdecydowanie zbyt cicho mówimy o wartościach, o zasadach, o wychowywaniu kolejnych pokoleń. A akurat te kwestie wydają się być niezwykle istotne w kreowaniu współczesnego nam ale i przyszłego świata. Wychowywanie. Spróbujmy się nad tym zagadnieniem zatrzymać, prowokując być może kolejne artykuły, którymi wsadzimy – mówiąc kolokwialnie - kij w mrowisko. Bo my ludzie, a już na pewno my, Polacy na polityce, religii, medycynie, sporcie i wychowywaniu znamy się najlepiej! Szczególnie na wychowywaniu.

Jak podają źródła naukowe lub paranaukowe, choćby Wikipedia, istotą wychowania jest „świadome oddziaływanie przez wychowawcę na wychowanka, mające na celu wytworzenie pewnej zmiany w jego osobowości. Zmiany te powinny obejmować zarówno stronę poznawczą, jak i instrumentalną, a sam proces zachodzący między nimi jest uwarunkowany wieloma czynnikami”. Tyle akurat mówi Wikipedia, uchodząca dzisiaj za jedno z bardziej wiarygodnych źródeł informacji. Wychowanie jest więc świadomym, czyli zaplanowanym, określonym, przewidzianym oddziaływaniem jednej osoby na drugą . Czyż więc nie mają racji ci, którzy twierdzą, że właściwie każdy z nas zna się na wychowywaniu? Ostatecznie albo byliśmy, albo jesteśmy rodzicami, ale też byliśmy lub jesteśmy dziećmi! Jeśli nie z jednej, to z drugiej strony patrząc znamy metody wychowawcze powszechnie (a przynajmniej wobec nas i przez nas) stosowane, znamy też najczęściej skutki zastosowania tych metod. I tutaj sięgnęliśmy do sedna tego tekstu: spróbujemy zatrzymać się nad wybranymi aspektami wychowawczymi, by uświadomić sobie, czy i jakie błędy wychowawcze popełniamy oraz czy jest możliwe, a jeśli tak, to w jaki sposób możemy skorygować niewłaściwie podejmowane decyzje wychowawcze, by nasze oddziaływanie na innych, w tym przypadku nasze dzieci, bądź wychowanków w szkole, domu dziecka innej placówce wychowawczej było skuteczne. Ten artykuł, i mam nadzieję cykl naszych spotkań zechcę poświęcić na wspólną edukację, ale też samowychowywanie siebie, jako rodziców, wychowawców, czy nauczycieli.Możemy to potraktować nie jako obowiązek, ale jedną z form dyskusji nad czymś, co choć niezwykle istotne, jest przez nas, jako społeczeństwo pomijane, marginalizowane by nie powiedzieć niedostrzegane. Nie będziemy się w tym i kolejnych tekstach silić na powtarzanie naukowych sloganów, ale raczej spróbujemy, tak, spróbujemy, bo mam nadzieję na Państwa reakcje i uwagi (także krytyczne), porozmawiać o sprawach codziennych, praktycznie i jeśli to będzie możliwe na konkretnych przykładach, czy w oparciu o konkretne podłoże sytuacyjne.

Aby nie być posądzonym o powierzchowność, oraz by nie zagubić się w rozważaniach i podejmowanych wnioskach będziemy opierać się o polskie standardy, przepisy i polskie zwyczaje związane z pedagogią. Tak, z pedagogią! Bo mimo, iż każdego roku mury dziesiątek, jeśli nie setek polskich uczelni opuszczają tysiące pedagogów, ale są oni raczej teoretykami, niż praktykami zamulając naszą świadomość mało precyzyjnymi decyzjami, oraz wprowadzając do publicznego systemu wychowawczego mnóstwo teorii, a bardzo mało praktyki. Tysiące pedagogów w Polsce znają się na pedagogice – jako dyscyplinie naukowej, ale mało kto z nich zna się na pedagogii – dyscyplinie pedagogicznej, która zajmuje się zespołem metod i środków stosowanych w nauczaniu oraz wychowywaniu. Bo pedagogia, to praktyczna sztuka nauczania i wychowywania. Ale też jest to droga do zmiany zachowań naszych dzieci, czy wychowanków a więc pośrednio jest to kształtowanie sposobów postrzegania i realizowania przez nich świata. Skutki tego kształtowania odczuwamy w działaniu polityków, duchownych, i jakkolwiek to zabrzmi wszelkiej maści autorytetów w tym kraju. Źle wychowani, niewłaściwie ukształtowani moralnie, bez uczciwego traktowania samych siebie i innych, zakłamani i nastawieni na chwilowe i egoistyczne sukcesy – decydują oni o naszym tu i teraz, tworząc atmosferę życia publicznego, w którym przychodzi nam wszystkim żyć. „Praca wychowawcza może być porównana nie tylko do pracy rzeźbiarza urabiającego bezkształtny marmur według własnych lub narzuconych koncepcji, ile do pracy ogrodnika pochylającego się z szacunkiem nad kwiatem, któremu pomaga w rozwoju”. Te słowa znajdziemy w gazetkach szkolnych, jako motto wielu prac i jako mądrość życiową. Szkoda, że najczęściej jest to tylko teoria, która brzmi ładnie, ale w swoich skutkach nie przekłada się na funkcjonowanie społeczeństwa. Mimo to trzeba próbować! Spróbujmy więc rozmawiać o wychowywaniu, o porażkach i sukcesach wychowawczych, podejmijmy wysiłek diagnozowania popełnianych błędów wychowawczych, a być może we współpracy z Państwem, jako Czytelnikami, dojdziemy do konstruktywnych wniosków, dzięki którym będzie nam łatwiej świadomie i skutecznie oddziaływać na naszych wychowanków, dzieci i podopiecznych .

W kolejnych tekstach zamieszczanych w tej rubryce będziemy się zatrzymywać nad konkretnymi zdarzeniami, zachowaniami ale i generalnie problemami związanymi z wychowywaniem. Opowiemy sobie o skutkach braku konsekwencji wychowawczej, braku autorytetu wychowawcy w oczach wychowanka, o systemie wzmocnień negatywnych i pozytywnych, czy wreszcie w oparciu o scenki sytuacyjne, będziemy rozmawiać o tym, które decyzje były trafne, a które należy zdecydowanie usunąć z praktycznie stosowanych metod wychowawczych. Powiemy sobie o ADHD, o tym, co nie jest ADHD a zwyczajnym złym zachowaniem, o tym, kto zajmuje jakie miejsce w systemie wychowawczym, i o wszystkim, co dotyczy wychowania i wychowywania. Zachęcam Państwa do aktywnego wsparcia moich przemyśleń. Wspólnie porozmawiajmy o jakże ważnych sprawach, które mają swoje odbicie w funkcjonowaniu współczesnej Polski. Oczekuję więc na Państwa sugestie, uwagi, przykłady sytuacji i zachowań. W dobie internetu warto sięgać do każdej metody wymiany myśli i doświadczeń, aby tym świadomiej i tym mądrzej kształtować kolejne pokolenia Polaków, by otwarci na świat, potrafili żyć w zgodzie ze sobą. By doceniając sukcesy innych, potrafili zatrzymać się przed dorobkiem własnego narodu. By w miejsce chaosu, tymczasowości, setek teoretycznych formułek wnieść w naszą codzienność mądre rozwiązania, sprawdzone wzorce i praktyczne decyzje. Jak to się ma do tytułowego pytania „Wychowanie, czy tresura?” – o tym porozmawiamy w kolejnych artykułach. Zapraszam do dyskusji.

Andrzej Moroz




 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

psychologia,  andrzej moroz,  wychowanie,  dziecko, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót