Reklama

Jak to się dzieje, że bez szemrania wyrzucamy bardzo dobre, często prawie nieużywane rzeczy, tylko dlatego, że przestały być modne? Ile par butów w szpic czy spodni typu dzwony wylądowało na śmietniku, tylko z tego powodu, że zaczęło się nosić rurki i okrągłe noski? Dlaczego większość z nas śledzi najnowsze trendy i często kosztem wyrzeczenia się innych przyjemności, kupuje ciucha z nowej kolekcji? Pytania można mnożyć, odpowiedź jest dość prosta – jesteśmy gatunkiem stadnym. A to doskonale wykorzystują producenci i spece od marketingu.

 

- Już w „Malowanym Ptaku” Kosiński pisał, że ptak – odmieniec musi zostać zadziobany – mówi Janusz Koczberski, psychoterapeuta. - Dlatego wolimy naśladować innych, czujemy się wtedy bezpiecznie. Dążymy do unifikacji. Chcemy być w grupie takich samych osób. Może jest nudno, nic nie wnoszą do naszego życia, ale za to nie ma żadnego ryzyka. Skoro jestem taki, jak oni, tak samo myślę, tak samo się ubieram, to znaczy, że jestem OK.

 

Oczywiście forpocztą wszelkich zmian w modzie są celebryci. To oni, nie za darmo przecież, lansują nowe pomysły i nowe kreacje. Bo tendencje w modzie ustalają ci, którzy są podziwiani przez innych – pisze Stuart Sutherland w książce „Rozum na manowcach”. Ci którzy kreują modę chcą być inni od reszty, kiedy reszta już ich dogania, oni maja nowe pomysły. I w ten sposób bierzemy udział w nieustannym gonieniu króliczka. Wydajemy przy tym masę pieniędzy na kompletnie niepotrzebne rzeczy, bo gdzieś z tyłu głowy tkwi dodatkowo irracjonalne przekonanie, że kopiując styl z „wyższych sfer” w jakikolwiek sposób się do nich upodobnimy. No way – jak mawiają anglojęzyczni. Ale jakoś mało kto jest w stanie w to uwierzyć...

 

Ta wiara w wejście do lepszego świata pcha sporą część z nas nawet do zakupu podróbek. Skoro nie stać nas na oryginał wartości kilku naszych pensji, można przecież błysnąć kopią z modnym logo. Sutherland podaje też jeszcze inny przykład – kobiety są zdolne do takich absurdów w pogoni za modą, że będą nosić niewygodne i niepraktyczne szpilki albo kilkunastocentymetrowe platformy. To nic, że noga się gibie, że chodzić w tym się nie daje. Najważniejsze, że modne, modne, modne!!!! Przestaje nawet być ważne, jak się w tym wygląda. To nic, że w biodrówkach tłuszcz bokami wypływa. To nic, że goły pępek mało apetyczny, że nogi nie pasują do mini. Nie można nosić tego w czym jest mi dobrze, trzeba ubierać tylko w to, co jest trendy! No i jest jeszcze jedna zasadnicza kwestia, która mocno napędza kobiety w pogoni za modą – odwieczny element rywalizacji. Która ma lepiej, drożej, bardziej na czasie, więcej.

 

-Mężczyźni też są na to podatni, może w mniejszym stopniu w garderobie – podkreśla Koczberski. - Ale gadżety elektroniczne to już ich specjalność. Producenci o tym wiedzą i co rusz wpuszczają na rynek nowego smartfona ze sto pięćdziesiątą funkcją, do niczego nam niepotrzebną. I wystarczy reklama, że jakiś Bond na filmie nim błyśnie, natychmiast nowy smartfon sprzedaje się jak świeże bułeczki.

 

Generalnie konsumenci dzielą się na trzy grupy. Pionierów – muszą mieć najnowsze, teraz i natychmiast. Ostrożnych – nie wpadają w zachwyt i czekają spokojnie i konserwatystów, których moda nie interesuje. Pionierzy przodują nie tylko w zakupach. Jest ich w każdym społeczeństwie najwięcej.

 

- Są też osoby mające swój niepowtarzalny styl, na który moda nie ma większego wpływu – dodaje Koczberski. - Ale to wyjątki. Jednostki silne i nie szukające poczucia bezpieczeństwa w żadnej grupie. Do tego jednak trzeba dorosnąć i niewielu jest w stanie taki pułap myślenia osiągnąć.

 

Tak więc większość z nas musi niestety nadal gonić za modą i tracić na ciągle nowe rzeczy ciężko zarobione pieniądze. Ale może teraz przynajmniej wiecie, dlaczego... (gm)

 

 

 

 

Powrót
Reklama:

Jak to się dzieje, że bez szemrania wyrzucamy bardzo dobre, często prawie nieużywane rzeczy, tylko dlatego, że przestały być modne? Ile par butów w szpic czy spodni typu dzwony wylądowało na śmietniku, tylko z tego powodu, że zaczęło się nosić rurki i okrągłe noski? Dlaczego większość z nas śledzi najnowsze trendy i często kosztem wyrzeczenia się innych przyjemności, kupuje ciucha z nowej kolekcji? Pytania można mnożyć, odpowiedź jest dość prosta – jesteśmy gatunkiem stadnym. A to doskonale wykorzystują producenci i spece od marketingu.

 

- Już w „Malowanym Ptaku” Kosiński pisał, że ptak – odmieniec musi zostać zadziobany – mówi Janusz Koczberski, psychoterapeuta. - Dlatego wolimy naśladować innych, czujemy się wtedy bezpiecznie. Dążymy do unifikacji. Chcemy być w grupie takich samych osób. Może jest nudno, nic nie wnoszą do naszego życia, ale za to nie ma żadnego ryzyka. Skoro jestem taki, jak oni, tak samo myślę, tak samo się ubieram, to znaczy, że jestem OK.

 

Oczywiście forpocztą wszelkich zmian w modzie są celebryci. To oni, nie za darmo przecież, lansują nowe pomysły i nowe kreacje. Bo tendencje w modzie ustalają ci, którzy są podziwiani przez innych – pisze Stuart Sutherland w książce „Rozum na manowcach”. Ci którzy kreują modę chcą być inni od reszty, kiedy reszta już ich dogania, oni maja nowe pomysły. I w ten sposób bierzemy udział w nieustannym gonieniu króliczka. Wydajemy przy tym masę pieniędzy na kompletnie niepotrzebne rzeczy, bo gdzieś z tyłu głowy tkwi dodatkowo irracjonalne przekonanie, że kopiując styl z „wyższych sfer” w jakikolwiek sposób się do nich upodobnimy. No way – jak mawiają anglojęzyczni. Ale jakoś mało kto jest w stanie w to uwierzyć...

 

Ta wiara w wejście do lepszego świata pcha sporą część z nas nawet do zakupu podróbek. Skoro nie stać nas na oryginał wartości kilku naszych pensji, można przecież błysnąć kopią z modnym logo. Sutherland podaje też jeszcze inny przykład – kobiety są zdolne do takich absurdów w pogoni za modą, że będą nosić niewygodne i niepraktyczne szpilki albo kilkunastocentymetrowe platformy. To nic, że noga się gibie, że chodzić w tym się nie daje. Najważniejsze, że modne, modne, modne!!!! Przestaje nawet być ważne, jak się w tym wygląda. To nic, że w biodrówkach tłuszcz bokami wypływa. To nic, że goły pępek mało apetyczny, że nogi nie pasują do mini. Nie można nosić tego w czym jest mi dobrze, trzeba ubierać tylko w to, co jest trendy! No i jest jeszcze jedna zasadnicza kwestia, która mocno napędza kobiety w pogoni za modą – odwieczny element rywalizacji. Która ma lepiej, drożej, bardziej na czasie, więcej.

 

-Mężczyźni też są na to podatni, może w mniejszym stopniu w garderobie – podkreśla Koczberski. - Ale gadżety elektroniczne to już ich specjalność. Producenci o tym wiedzą i co rusz wpuszczają na rynek nowego smartfona ze sto pięćdziesiątą funkcją, do niczego nam niepotrzebną. I wystarczy reklama, że jakiś Bond na filmie nim błyśnie, natychmiast nowy smartfon sprzedaje się jak świeże bułeczki.

 

Generalnie konsumenci dzielą się na trzy grupy. Pionierów – muszą mieć najnowsze, teraz i natychmiast. Ostrożnych – nie wpadają w zachwyt i czekają spokojnie i konserwatystów, których moda nie interesuje. Pionierzy przodują nie tylko w zakupach. Jest ich w każdym społeczeństwie najwięcej.

 

- Są też osoby mające swój niepowtarzalny styl, na który moda nie ma większego wpływu – dodaje Koczberski. - Ale to wyjątki. Jednostki silne i nie szukające poczucia bezpieczeństwa w żadnej grupie. Do tego jednak trzeba dorosnąć i niewielu jest w stanie taki pułap myślenia osiągnąć.

 

Tak więc większość z nas musi niestety nadal gonić za modą i tracić na ciągle nowe rzeczy ciężko zarobione pieniądze. Ale może teraz przynajmniej wiecie, dlaczego... (gm)

 

 

 

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

zakupy,  moda,  psychologia,  kobieta,  pieniądze, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~UhuWrE lerrkuslbmaf, [url=http://iuldejrayawy.com/]iuldejrayawy[/url], [link=http://pfhckvmdrmrd.com/]pfhckvmdrmrd[/link], http://djhbebvczkfz.com/   zgłoś nadużycie  

    UhuWrE lerrkuslbmaf, [url=http://iuldejrayawy.com/]iuldejrayawy[/url], [link=http://pfhckvmdrmrd.com/]pfhckvmdrmrd[/link], http://djhbebvczkfz.com/

Powrót