Reklama

Jako pierwsi na taki krok zdecydowali się Holendrzy. W 2012 roku w Amsterdamie jeden z
dużych koncernów spożywczych zablokował wszystkie sygnały radiowe w pobliżu 5 metrów. Z
kolei kawiarnia w Finlandii wywiesiła na drzwiach lokalu tabliczkę z informacją, że nie posiadają
dostępu do internetu i tutaj należy rozmawiać ze sobą.

Hasło „no, we don't have wi­-fi, talk to each other” stało się bardzo chwytliwe.

Tym samym klienci byli zmuszeni do nawiązywania rozmów w realu, a nie na Facebooku.

Kawiarnie z założenia miały być miejscem odpoczynku, relaksu, rozmów towarzyskich, a nie
spotkań wirtualnych. Obecnie stały się coraz częściej miejscem tych drugich, coraz częściej też można zaobserwować całe rodziny pochłonięte wyłącznie każdy swoja komórką Bezpłatny dostęp do internetu stał się na tyle powszechny i popularny, że już prawie wszędzie mamy darmowe wi-fi . Turyści żądają zapewnienia dostępu do internetu już w biurze podróży. Nie ma internetu w hotelu? - to tam się nie jedzie. Bo jak żyć bez fot wrzucanych na Facebooka, publikacji na Tweeterze? Jak żyć, nie wiedząc co tam u znajomych? Wyjechali na wakacje czy w domu siedzą?

Jeśli coś nie jest opublikowane na Facebooku czy Twitterze, to znaczy, że nie istnieje. Trzeba
poinformować o zjedzeniu lunchu z przyjaciółką, o urodzeniu dziecka, nawet śmierci męża I to na bieżąco, już, zaraz, bo za chwile już będzie za późno.

Na Zachodzie podjęto już próby walki z tą manią. Bo wirtualne kontakty nie dają ludziom szczęścia. Im wcześniej to zrozumiemy, tym lepiej dla nas. (gm)

 

 

Powrót
Reklama:

Jako pierwsi na taki krok zdecydowali się Holendrzy. W 2012 roku w Amsterdamie jeden z
dużych koncernów spożywczych zablokował wszystkie sygnały radiowe w pobliżu 5 metrów. Z
kolei kawiarnia w Finlandii wywiesiła na drzwiach lokalu tabliczkę z informacją, że nie posiadają
dostępu do internetu i tutaj należy rozmawiać ze sobą.

Hasło „no, we don't have wi­-fi, talk to each other” stało się bardzo chwytliwe.

Tym samym klienci byli zmuszeni do nawiązywania rozmów w realu, a nie na Facebooku.

Kawiarnie z założenia miały być miejscem odpoczynku, relaksu, rozmów towarzyskich, a nie
spotkań wirtualnych. Obecnie stały się coraz częściej miejscem tych drugich, coraz częściej też można zaobserwować całe rodziny pochłonięte wyłącznie każdy swoja komórką Bezpłatny dostęp do internetu stał się na tyle powszechny i popularny, że już prawie wszędzie mamy darmowe wi-fi . Turyści żądają zapewnienia dostępu do internetu już w biurze podróży. Nie ma internetu w hotelu? - to tam się nie jedzie. Bo jak żyć bez fot wrzucanych na Facebooka, publikacji na Tweeterze? Jak żyć, nie wiedząc co tam u znajomych? Wyjechali na wakacje czy w domu siedzą?

Jeśli coś nie jest opublikowane na Facebooku czy Twitterze, to znaczy, że nie istnieje. Trzeba
poinformować o zjedzeniu lunchu z przyjaciółką, o urodzeniu dziecka, nawet śmierci męża I to na bieżąco, już, zaraz, bo za chwile już będzie za późno.

Na Zachodzie podjęto już próby walki z tą manią. Bo wirtualne kontakty nie dają ludziom szczęścia. Im wcześniej to zrozumiemy, tym lepiej dla nas. (gm)

 

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

facebook,  internet,  rozmowa,  wifi, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót