Reklama:
Reklama:

Piotr Szczerkowski od 15 lat uczy ludzi jak być szczęśliwymi. Czy sam jest szczęśliwy? Tak, ale jego życie nie zawsze było usłane różami.... Jego motto? „Prawdziwe wykształcenie i wiedzę zdobywasz studiując na uniwersytecie życia, biorąc naukę z lekcji, którą ono ci przynosi. Doskonałymi nauczycielami są ludzie, którzy cię otaczają i niepowodzenia, po których trzeba się podnieść. Nie ma znaczenia ile razy upadasz, ważne jest w jakim stylu się podnosisz”.

 

Już przy pierwszym kontakcie z Piotrem można odczuć jego niezwykłą energię, wyraźne emocje i dynamizm - zarówno w sposobie mówienia jak i w sposobie poruszania się. To zaraża, poniekąd wymusza na Tobie dotrzymanie mu kroku, nawet jeśli jesteś zmęczony lub miałeś zły dzień. Jego sposób bycia pobudza do działania, zapewne dlatego na spotkaniach z Piotrem pojawia się coraz więcej osób pragnących poznać jego sekret.

 

Uczysz ludzi jak być szczęśliwszymi, ale czy szczęście można zdefiniować?

 

Szczęścia nie da się zdefiniować, natomiast da się zdefiniować nasze poczucie szczęścia – czyli co czujemy, w jaki sposób i kiedy czujemy się szczęśliwi i właśnie nad tym można pracować. Nie wiem czy wiesz, ale poziom szczęścia można podnieść nawet o 50% w zaledwie 14 dni. Niezależnie od tego co mamy, a czego nie mamy. Nad tym można pracować.

 

Czyli chcesz powiedzieć, że szczęście można zaprogramować? Czy to nie będzie jednak oszukiwanie samego siebie? Jestem nieszczęśliwa, ale poddam się 14-dniowemu treningowi i już wszystko będzie ok... To chyba tak nie działa?

 

To jest tak, że poczucie naszego szczęścia zależy od kierunku naszego skupienia. Zależy na czym się skupiamy, jak odbieramy i oceniamy rzeczywistość, jakie pytania zadajemy sobie w głowie i jakie dostajemy odpowiedzi. I tu pojawia się takie pojęcie jak gospodarka biochemiczna naszego organizmu czyli mówiąc prościej - tak się czujemy jakie hormony wydzielamy. I to nie jest programowanie, to nie jest oszustwo – tu chodzi o zmianę kierunku skupienia, która powoduje że czujemy się zupełnie inaczej.

 

Skoro szczęście jest uwarunkowane wydzielanymi hormonami, to rodzi się poważny problem, bo w zależności od czynników zewnętrznych i wewnętrznych, hormony mogą nas trochę oszukiwać...

 

Jeżeli przypomnisz sobie coś, co zdarzyło się w przeszłości i ma negatywny wydźwięk, przypomnisz sobie przeżyte cierpienie – automatycznie w twoim organizmie wydziela się kortyzol oraz inne stresogenne hormony, które powodują że pozostaniesz w tej doświadczonej kiedyś emocji. Jeśli tylko zmienisz swój kierunek skupienia na coś przyjemnego, coś co się kiedyś wydarzyło - to w tym momencie stajesz się szczęśliwy. Jeśli zmienisz swój kierunek skupienia na co dzień, a są do tego specjalne ćwiczenia, które powodują, że twój poziom szczęścia automatycznie rośnie i zapisuje się na pewnym poziomie – będziesz szczęśliwszy.

Jeśli chodzi o szczęście, to rodzimy się już z 50% zapisem szczęścia tzw. poziomem szczęścia – on jest zapisany genetycznie. Natomiast pozostałe 50% możemy regulować. I są do tego odpowiednie ćwiczenia. Wiesz, to jest tak jak z poczuciem pewności siebie – człowiek jest albo pewny siebie albo nie, ma duże poczucie własnej wartości albo nie, ale przecież rodzimy się tacy sami. Dopiero później społeczeństwo, otoczenie, rodzina sprawiają, że zapisują się w nas programy, które albo podnoszą naszą pewność albo ją osłabiają, ale nad tym też można pracować.

Jeśli jesteś tu i teraz i dostrzegasz tu i teraz – to jesteś szczęśliwy. Jeśli jesteś kiedyś w przeszłości lub kiedyś w przyszłości - to jesteś nieszczęśliwy, bo albo się czegoś boisz albo przed czymś uciekasz.

 

Przyznasz jednak, że ciężko jest nie myśleć o przyszłości, zwłaszcza w dosyć niepewnych czasach...

 

Ale przecież nie można zdefiniować przyszłości. Nie można, bo przecież jej jeszcze nie ma. Jutro jeszcze nie nadeszło, wczoraj już było, więc powinieneś skupić się na tym co jest tu i teraz, nad tym co robisz w tej chwili i czerpać z tej chwili jak najwięcej. Nie możesz myśleć, że będziesz mieć wypadek samochodowy i się tym zadręczać, bo to cię będzie paraliżowało i nie wsiądziesz do samochodu. Nie wiesz co się stanie i negatywne myślenie o przyszłości jest bez sensu.

 

To nad czym powinniśmy się skupić - żeby być szczęśliwszymi?

 

Przede wszystkim nie skupiać się na przyszłości, oczywiście dobrze jest planować, wytyczać sobie cele, planować działania, ich realizację – tak żeby mniej więcej wiedzieć w jakim kierunku się zmierza, bo wtedy możesz coś osiągnąć. Chodzi o to, aby o przyszłości myśleć pozytywnie, bo tak naprawdę jeśli masz w sobie jakieś lęki czy obawy o przyszłość to bazujesz wyłącznie na tym co było kiedyś – musisz to wykasować. Nigdy nie wiesz jaka będzie twoja przyszłość, nigdy. Nastrój swój umysł pozytywnie.

 

Pozytywnie - czyli wyzwól w sobie hormony szczęścia?

 

Tak i nie bój się przyszłości. Strach taki jak np. ten towarzyszący podczas rozmowy kwalifikacyjnej sparaliżuje cię – nawet jeśli masz dużą pewność siebie i odpowiednie kwalifikacje, aby zdobyć to stanowisko. Jeśli będziesz pełen obaw, to zapewne zaczniesz myśleć o negatywnych zakończeniach tej sytuacji, o negatywnym przebiegu rozmowy i to spowoduje jeszcze większe hormonalne spięcie i nagle twoja pewność siebie spada, a wraz z nią szanse...

 

To są wszystko stany naszego umysłu, nad którymi można pracować. Nasz umysł przekazuje różnego rodzaju impulsy do gospodarki hormonalnej – takie hormony jakie się w tobie wydzielą – taki masz nastrój. Kiedy ludzie przychodzą do mnie leczyć depresję, zadaję im pytanie: „Jak robisz swoją depresję?”. Patrzą wówczas na mnie ze zdziwieniem. Więc odpowiadam im: „Ja tej depresji nie mam, masz ją ty - więc ty musisz ją robić”. Wówczas po 15 minutach rozmowy okazuje się, że znajduję schemat jak doszło do tego depresyjnego stanu... Jeżeli ten schemat wyeliminujesz, zabierzesz impulsy – depresji nie ma – tak po prostu. Wszystko jest gospodarką hormonalną i stanem naszego umysłu, naszą interpretacją rzeczywistości.

 

Przeżyłem w swoim życiu dwa potężne bankructwa, rozwód i wiele innych sytuacji, które sprawiły, że moje poczucie własnej wartości i poczucie szczęścia spadły bardzo nisko. Był taki okres w moim życiu, że mieszkałem rok czasu w piwnicy – bezdomny i bezrobotny. Straciłem pieniądze, straciłem firmę i w momencie kiedy poznałem techniki pracy nad ludzkim umysłem, kiedy zobaczyłem jak można nad nim pracować i podniosłem nimi swój poziom pewności siebie - dostrzegłem, że tym co blokuje ludzi są lęki i obawy, doświadczenia z przeszłości, które bolą. Postanowiłem stworzyć taki warsztat, opracowałem takie narzędzia żeby w krótkim czasie człowiek mógł uwolnić swój potencjał, nabrać pewności siebie, podnieść poziom szczęścia i odkryć drzemiącą w nim moc, bo wtedy już nic i nikt nie będzie w stanie go zatrzymać – tylko on sam.

 

K.Krupka

Tagi:

szczęście,  hormony,  coach,  psychologia, 

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót