Reklama:

Sama nie znoszę dostawania niepotrzebnych rzeczy albo takich, które w dodatku są jeszcze okropne. Pamiętam jak jedna ze znajomych uraczyła mnie w prezencie zestawem szklanek ciętych a'la kryształ, nadających się w najlepszym razie do podrzędnego domu weselnego. Prezentem tym poczułam się wręcz dotknięta, bo świadczył o tym, że ofiarodawca zwyczajnie mnie „olewa”. Wolałabym azalię w doniczce – mój ulubiony kwiatek.

Dlatego zawsze przy kupowaniu prezentów wyznaję jedna złotą zasadę – nie dawaj tego, czego sam być dostać nie chciał! Nie kupuję więc tzw. durnostojek, flakonów, figurek i tym podobnych. No chyba, że wiem, iż znajoma osoba zbiera coś podobnego i jest to kolejna rzecz do jej kolekcji. Jeśli prezent ma być droższy i znamy upodobania osoby, której go kupujemy, bez problemu możemy wybrać dobry kosmetyk czy np. dla kobiety ładną biżuterię. Ale jeśli wasza znajoma kupuje np. wyłącznie kremy za kilkaset złotych, to kremem za 100 zł poczuje się dotknięta. Stąd już lepiej kupić taniej, ale praktycznie, żeby prezent był przydatny. Może to być eleganckie mydło nawet za 20 złotych (nie brak dziś takich pachnących, cudnie opakowanych) w wielu perfumeriach czy zestaw do kąpieli w podobnej cenie, który zawsze się przyda. Oczywiście świetnym prezentem jest zawsze dobra książka. Ale pod warunkiem, że trafi się w gust obdarowanego, co też może wcale nie być takie proste. Dlatego jeśli nie do końca wiemy, co sprawi przyjemność, lepiej jest nawet kupić elegancka bombonierę czy dobrą kawę niż byle jaki drobiazg, wybrany na chybił trafił. Pamiętajcie, że wybór prezentu świadczy o waszym stosunku do danej osoby. Byle jaki prezent – i nie chodzi o cenę! - mówi o tym, że nie chciało wam się włożyć w jego wybór żadnego wysiłku! (gm)

 

 

Powrót
Reklama:

Sama nie znoszę dostawania niepotrzebnych rzeczy albo takich, które w dodatku są jeszcze okropne. Pamiętam jak jedna ze znajomych uraczyła mnie w prezencie zestawem szklanek ciętych a'la kryształ, nadających się w najlepszym razie do podrzędnego domu weselnego. Prezentem tym poczułam się wręcz dotknięta, bo świadczył o tym, że ofiarodawca zwyczajnie mnie „olewa”. Wolałabym azalię w doniczce – mój ulubiony kwiatek.

Dlatego zawsze przy kupowaniu prezentów wyznaję jedna złotą zasadę – nie dawaj tego, czego sam być dostać nie chciał! Nie kupuję więc tzw. durnostojek, flakonów, figurek i tym podobnych. No chyba, że wiem, iż znajoma osoba zbiera coś podobnego i jest to kolejna rzecz do jej kolekcji. Jeśli prezent ma być droższy i znamy upodobania osoby, której go kupujemy, bez problemu możemy wybrać dobry kosmetyk czy np. dla kobiety ładną biżuterię. Ale jeśli wasza znajoma kupuje np. wyłącznie kremy za kilkaset złotych, to kremem za 100 zł poczuje się dotknięta. Stąd już lepiej kupić taniej, ale praktycznie, żeby prezent był przydatny. Może to być eleganckie mydło nawet za 20 złotych (nie brak dziś takich pachnących, cudnie opakowanych) w wielu perfumeriach czy zestaw do kąpieli w podobnej cenie, który zawsze się przyda. Oczywiście świetnym prezentem jest zawsze dobra książka. Ale pod warunkiem, że trafi się w gust obdarowanego, co też może wcale nie być takie proste. Dlatego jeśli nie do końca wiemy, co sprawi przyjemność, lepiej jest nawet kupić elegancka bombonierę czy dobrą kawę niż byle jaki drobiazg, wybrany na chybił trafił. Pamiętajcie, że wybór prezentu świadczy o waszym stosunku do danej osoby. Byle jaki prezent – i nie chodzi o cenę! - mówi o tym, że nie chciało wam się włożyć w jego wybór żadnego wysiłku! (gm)

 

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

domowe porady,  zakupy,  prezenty, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót