Reklama

Choć Biblia nie podaje dokładnej daty urodzenia Jezusa, historycy są przekonani, że nie mógł przyjść na świat 25 grudnia.

Skąd ta pewność? Choćby, jak twierdzą niektórzy badacze, z powodu owiec. „ W  tej samej krainie przebywali pod gołym niebem i strzegli nocą swych trzód” czytamy w Ewangelii wg św Łukasza. Książka Życie codzienne w Palestynie w czasach Chrystusa (tłum. J. Lasocka) mówi nam o tym, że „stada przebywały pod gołym niebem. Wyprowadzano je na tydzień przed Paschą [pod koniec marca], a przepędzano z powrotem (...) w połowie listopada”. Dodaje też, że „zimowały w owczarniach, a szczegół ten wystarcza do stwierdzenia, że tradycyjna data Bożego Narodzenia, obchodzonego w zimie, nie może być dokładna, skoro Ewangelia mówi, że pasterze przebywali w polu”.

 

Wiadomo też, że odbywał się wówczas spis ludności - A w owych dniach wyszło postanowienie Cezara Augusta, by dokonano spisu całej zamieszkanej ziemi – czytamy w Ewangelii -  i wszyscy szli, aby ich zapisano, każdy do swego miasta. Spis tradycyjnie odbywał się okolicach żydowskiego nowego roku – święta Rosz Haszana, a więc na jesieni. I właśnie to jesień przyjmowana jest jako ta pora roku, w której urodził się Jezus.

 

Dlaczego więc Boże Narodzenie obchodzimy 25 grudnia?

Ma to związek z zimowym przesileniem, mija najdłuższa noc w roku i zaczyna powoli pojawiać się coraz więcej światła na półkuli północnej – są to narodziny niezwyciężonego słońca. A zdaniem wielu biblistów chodziło o to, żeby „chrześcijaństwo nabrało głębszego znaczenia dla nawróconych pogan” , bo właśnie w tym czasie obchodzono również w samym Rzymie pogańskie święta.

 

- Tak naprawdę nie ma to jednak większego znaczenia, ta data jest symboliczna – mówi ksiądz Rafał Pastwa. - Naszym zadaniem jest duchowe przeżycie święta Bożego Narodzenia, zrozumienie, dlaczego Jezus się narodził, gdzie i w jakich warunkach.

 

A przecież przyszedł na świat w ubogiej stajence i ani Marii ani Józefowi nie było łatwo. Musieli uciekać do Egiptu, gdzie trzeba było zaczynać życie od nowa, urządzić się wśród obcych ludzi w obcym kraju.

 

- Jezus był uchodźcą, człowiekiem ubogim, nie chował się w komfortowych warunkach – dodaje ks. Pastwa. - I to powinno nam dać do myślenia, bo historia jego życia pokazuje, że nie ma ludzi lepszych i gorszych, że wszyscy jesteśmy sobie równi. Dlatego bohaterami tych świąt nie są bogaci i syci, są nimi wszyscy bezdomni, samotni, starzy, wszyscy, którzy cierpią. To jest duchowe przesłanie tych świat, niestety często zapomniane, zagłuszone przez ich narastającą komercję.

 

Bo przecież dziś święta zaczynają się już w listopadzie, w sklepach stoją choinki, wiszą bożonarodzeniowe dekoracje – i ta pozareligijna otoczka spłyciła charakter tego święta.

 

A przecież dzień Bożego Narodzenia to nie tylko spotkanie się przy stole wigilijnym, śpiewanie kolęd, opłatek, choinka, prezenty, zwyczaje, tradycja, ale przede wszystkim spotkanie nieba z ziemią, Boga z człowiekiem oraz zjednoczenie Stwórcy ze stworzonym na Jego obraz i podobieństwo człowiekiem jako przybranym dzieckiem. Mówi się często, że jest to święto rodzinne, święto Bożej miłości, święto braterstwa; owszem, ale przede wszystkim jest to przypomnienie prawdy, że człowiek jest powołany do nadprzyrodzoności, do nieba, że człowiek,  mający godność dziecka Bożego, jest przeznaczony do uczestniczenia w życiu samego Boga – piszą na swojej stronie franciszkanie - Boże Narodzenie jest wydarzeniem zupełnie nowym, jest faktem bez precedensu, czymś unikalnym i zdumiewającym, zapoczątkowaniem w dziejach świata nowej ery. W grocie betlejemskiej narodził się nowy człowiek; w nim natura Boska złączyła się z naturą ludzką; wszedł on w łańcuch pokoleń ludzkich jako najpiękniejsze ogniwo pod imieniem Jezusa Chrystusa, syna Maryi. Niewidzialny, wieczny, wszechmocny, nieskończony Bóg stał się Człowiekiem. Lata odtąd liczą się nie od założenia Rzymu, lecz od narodzin Jezusa Boga-Człowieka, który zapoczątkował nową erę w dziejach świata. Święto Bożego Narodzenia jest zatem proklamacją nowej zupełnie rzeczywistości. Dzień Bożego Narodzenia - to pamiątka i zarazem uobecnienie Chrystusa jako Zbawiciela ludzkości, który wkracza w dzieje ludzkie i w naszą empiryczną codzienność; potężny i nieskończony Bóg staje się kimś tak małym jak dziecko i kimś tak bezradnym, jak rozpłakane, drżące dziecko; staje się naszym bratem. To wkroczenie Chrystusa w rodzinę ludzką stało się fundamentem i wzorem wszelkiej wspólnoty: zjednoczenia Boga z ludźmi i braterstwa międzyludzkiego. Odwieczne Słowo Ojca mniej dotykalne niż mgła, niż wiatr, niż powietrze stało się ciałem - najpierw ciałem żydowskiego dziecka, a potem u kresu życia ciałem skazańca na krzyżu. “Tak  bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16).
    Bóg się narodził wśród nas, dla nas i jako jeden z nas, aby nas wszystkich uczynić swoimi dziećmi. Pragnie, abyśmy Go przyjęli i w Niego uwierzyli. “ Wszystkim tym jednak, którzy Go przyjęli i uwierzyli w imię Jego, dał moc, aby się stali Synami Bożymi” - pisze św. Jan ewangelista (J 1,12). Oto religijna i teologiczna treść dzisiejszego święta. Oto czym naprawdę jest Boże Narodzenie.

 

 

Kto dziś jednak o tym pamięta? Kto docenia symbolikę łamania się opłatkiem? Czy nie stało się to kompletnie pustym gestem?

A czym jest Boże Narodzenie dla tych, którzy nie uwierzyli i nie przyjęli  Jezusa Chrystusa? - dla tych, którzy w to święto ograniczają się do wysłania życzeń świątecznych lub dla których najważniejsze są prezenty? Czym jest dla tych, którzy w tym dniu obchodzą czy “czczą” Jołkę czyli choinkę? - lub dla tych, którzy całą treść tego święta sprowadzają do pisania listów do św. Mikołaja na adres “Biegun Północny”? Czy dla nich Boże Narodzenie ma jeszcze treść religijną i nadprzyrodzoną? Czy wierzą, że Bóg naprawdę narodził się dla nich także? Czyż nie jest to raczej obchodzenie święta Bożego Narodzenia bez Bożego Narodzenia?
    Zapominając o istotnej treści Bożego Narodzenia i jego celu, człowiek może bardzo łatwo zagubić się w neonach, różnego rodzaju lampkach i świecidełkach, spędzać czas przy słuchaniu muzyki, legend, opowiadań o zwyczajach  ludowych  czy  przy radioodbiornikach, telewizorach , komputerach. Człowiek dzisiaj taki wielki staje się równocześnie taki mały i bezczelnie płaski , właśnie wtedy, gdy nie jest w stanie przyjąć przesłania z Betlejem, gdy istotną treść nadprzyrodzoną zastępuje konwencją zgoła naturalistyczną i treścią czysto laicką nie mającą nic wspólnego, oprócz zbieżności czasowej, z faktem, iż  narodził się Bóg-Człowiek - piszą franciszkanie.

 

- Trudno powiedzieć, że tak często nie zapominamy o prawdziwym przesłaniu tego święta – dodaje ksiądz Pastwa. - Kiedy widzę tę mnogość „opłatkowych” spotkań organizowanych już od początku grudnia, kiedy widzę jak w przerwie pomiędzy inwektywami politycy nagle dzielą opłatek, aby za chwile znowu się kłócić, mam wrażenie, że wielu ludzi nie rozumie jednak tego gestu. A ma być to wyrażenie swojego otwarcia na innych ludzi, poszukiwanie w naszym życiu prawdziwej duchowości.

 

 

Istotny sens Bożego Narodzenia polega na spotkaniu i zjednoczeniu się Boga z człowiekiem, a właściwie na narodzeniu się Boga w duszy ludzkiej. Tak naprawdę w noc narodzenia Zbawiciela świata chodzi  jedynie o to, by Chrystus narodził się w nas. A ma to miejsce wtedy, gdy człowiek zaczyna myśleć  jak Chrystus, dobrze czynić jak Chrystus, gdy staje się źródłem błogosławieństwa dla innych, gdy człowiek cierpi i umiera jak Chrystus. Dobrze rozumiał sens Bożego Narodzenia nasz wieszcz narodowy Adam Mickiewicz, kiedy pisał: “Wierzysz, że się Bóg zrodził w Betlejemskim żłobie? Lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie” - pisze franciszkanin Grzegorz Bernard Błoch.

 

Powrót

Choć Biblia nie podaje dokładnej daty urodzenia Jezusa, historycy są przekonani, że nie mógł przyjść na świat 25 grudnia.

Skąd ta pewność? Choćby, jak twierdzą niektórzy badacze, z powodu owiec. „ W  tej samej krainie przebywali pod gołym niebem i strzegli nocą swych trzód” czytamy w Ewangelii wg św Łukasza. Książka Życie codzienne w Palestynie w czasach Chrystusa (tłum. J. Lasocka) mówi nam o tym, że „stada przebywały pod gołym niebem. Wyprowadzano je na tydzień przed Paschą [pod koniec marca], a przepędzano z powrotem (...) w połowie listopada”. Dodaje też, że „zimowały w owczarniach, a szczegół ten wystarcza do stwierdzenia, że tradycyjna data Bożego Narodzenia, obchodzonego w zimie, nie może być dokładna, skoro Ewangelia mówi, że pasterze przebywali w polu”.

 

Wiadomo też, że odbywał się wówczas spis ludności - A w owych dniach wyszło postanowienie Cezara Augusta, by dokonano spisu całej zamieszkanej ziemi – czytamy w Ewangelii -  i wszyscy szli, aby ich zapisano, każdy do swego miasta. Spis tradycyjnie odbywał się okolicach żydowskiego nowego roku – święta Rosz Haszana, a więc na jesieni. I właśnie to jesień przyjmowana jest jako ta pora roku, w której urodził się Jezus.

 

Dlaczego więc Boże Narodzenie obchodzimy 25 grudnia?

Ma to związek z zimowym przesileniem, mija najdłuższa noc w roku i zaczyna powoli pojawiać się coraz więcej światła na półkuli północnej – są to narodziny niezwyciężonego słońca. A zdaniem wielu biblistów chodziło o to, żeby „chrześcijaństwo nabrało głębszego znaczenia dla nawróconych pogan” , bo właśnie w tym czasie obchodzono również w samym Rzymie pogańskie święta.

 

- Tak naprawdę nie ma to jednak większego znaczenia, ta data jest symboliczna – mówi ksiądz Rafał Pastwa. - Naszym zadaniem jest duchowe przeżycie święta Bożego Narodzenia, zrozumienie, dlaczego Jezus się narodził, gdzie i w jakich warunkach.

 

A przecież przyszedł na świat w ubogiej stajence i ani Marii ani Józefowi nie było łatwo. Musieli uciekać do Egiptu, gdzie trzeba było zaczynać życie od nowa, urządzić się wśród obcych ludzi w obcym kraju.

 

- Jezus był uchodźcą, człowiekiem ubogim, nie chował się w komfortowych warunkach – dodaje ks. Pastwa. - I to powinno nam dać do myślenia, bo historia jego życia pokazuje, że nie ma ludzi lepszych i gorszych, że wszyscy jesteśmy sobie równi. Dlatego bohaterami tych świąt nie są bogaci i syci, są nimi wszyscy bezdomni, samotni, starzy, wszyscy, którzy cierpią. To jest duchowe przesłanie tych świat, niestety często zapomniane, zagłuszone przez ich narastającą komercję.

 

Bo przecież dziś święta zaczynają się już w listopadzie, w sklepach stoją choinki, wiszą bożonarodzeniowe dekoracje – i ta pozareligijna otoczka spłyciła charakter tego święta.

 

A przecież dzień Bożego Narodzenia to nie tylko spotkanie się przy stole wigilijnym, śpiewanie kolęd, opłatek, choinka, prezenty, zwyczaje, tradycja, ale przede wszystkim spotkanie nieba z ziemią, Boga z człowiekiem oraz zjednoczenie Stwórcy ze stworzonym na Jego obraz i podobieństwo człowiekiem jako przybranym dzieckiem. Mówi się często, że jest to święto rodzinne, święto Bożej miłości, święto braterstwa; owszem, ale przede wszystkim jest to przypomnienie prawdy, że człowiek jest powołany do nadprzyrodzoności, do nieba, że człowiek,  mający godność dziecka Bożego, jest przeznaczony do uczestniczenia w życiu samego Boga – piszą na swojej stronie franciszkanie - Boże Narodzenie jest wydarzeniem zupełnie nowym, jest faktem bez precedensu, czymś unikalnym i zdumiewającym, zapoczątkowaniem w dziejach świata nowej ery. W grocie betlejemskiej narodził się nowy człowiek; w nim natura Boska złączyła się z naturą ludzką; wszedł on w łańcuch pokoleń ludzkich jako najpiękniejsze ogniwo pod imieniem Jezusa Chrystusa, syna Maryi. Niewidzialny, wieczny, wszechmocny, nieskończony Bóg stał się Człowiekiem. Lata odtąd liczą się nie od założenia Rzymu, lecz od narodzin Jezusa Boga-Człowieka, który zapoczątkował nową erę w dziejach świata. Święto Bożego Narodzenia jest zatem proklamacją nowej zupełnie rzeczywistości. Dzień Bożego Narodzenia - to pamiątka i zarazem uobecnienie Chrystusa jako Zbawiciela ludzkości, który wkracza w dzieje ludzkie i w naszą empiryczną codzienność; potężny i nieskończony Bóg staje się kimś tak małym jak dziecko i kimś tak bezradnym, jak rozpłakane, drżące dziecko; staje się naszym bratem. To wkroczenie Chrystusa w rodzinę ludzką stało się fundamentem i wzorem wszelkiej wspólnoty: zjednoczenia Boga z ludźmi i braterstwa międzyludzkiego. Odwieczne Słowo Ojca mniej dotykalne niż mgła, niż wiatr, niż powietrze stało się ciałem - najpierw ciałem żydowskiego dziecka, a potem u kresu życia ciałem skazańca na krzyżu. “Tak  bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16).
    Bóg się narodził wśród nas, dla nas i jako jeden z nas, aby nas wszystkich uczynić swoimi dziećmi. Pragnie, abyśmy Go przyjęli i w Niego uwierzyli. “ Wszystkim tym jednak, którzy Go przyjęli i uwierzyli w imię Jego, dał moc, aby się stali Synami Bożymi” - pisze św. Jan ewangelista (J 1,12). Oto religijna i teologiczna treść dzisiejszego święta. Oto czym naprawdę jest Boże Narodzenie.

 

 

Kto dziś jednak o tym pamięta? Kto docenia symbolikę łamania się opłatkiem? Czy nie stało się to kompletnie pustym gestem?

A czym jest Boże Narodzenie dla tych, którzy nie uwierzyli i nie przyjęli  Jezusa Chrystusa? - dla tych, którzy w to święto ograniczają się do wysłania życzeń świątecznych lub dla których najważniejsze są prezenty? Czym jest dla tych, którzy w tym dniu obchodzą czy “czczą” Jołkę czyli choinkę? - lub dla tych, którzy całą treść tego święta sprowadzają do pisania listów do św. Mikołaja na adres “Biegun Północny”? Czy dla nich Boże Narodzenie ma jeszcze treść religijną i nadprzyrodzoną? Czy wierzą, że Bóg naprawdę narodził się dla nich także? Czyż nie jest to raczej obchodzenie święta Bożego Narodzenia bez Bożego Narodzenia?
    Zapominając o istotnej treści Bożego Narodzenia i jego celu, człowiek może bardzo łatwo zagubić się w neonach, różnego rodzaju lampkach i świecidełkach, spędzać czas przy słuchaniu muzyki, legend, opowiadań o zwyczajach  ludowych  czy  przy radioodbiornikach, telewizorach , komputerach. Człowiek dzisiaj taki wielki staje się równocześnie taki mały i bezczelnie płaski , właśnie wtedy, gdy nie jest w stanie przyjąć przesłania z Betlejem, gdy istotną treść nadprzyrodzoną zastępuje konwencją zgoła naturalistyczną i treścią czysto laicką nie mającą nic wspólnego, oprócz zbieżności czasowej, z faktem, iż  narodził się Bóg-Człowiek - piszą franciszkanie.

 

- Trudno powiedzieć, że tak często nie zapominamy o prawdziwym przesłaniu tego święta – dodaje ksiądz Pastwa. - Kiedy widzę tę mnogość „opłatkowych” spotkań organizowanych już od początku grudnia, kiedy widzę jak w przerwie pomiędzy inwektywami politycy nagle dzielą opłatek, aby za chwile znowu się kłócić, mam wrażenie, że wielu ludzi nie rozumie jednak tego gestu. A ma być to wyrażenie swojego otwarcia na innych ludzi, poszukiwanie w naszym życiu prawdziwej duchowości.

 

 

Istotny sens Bożego Narodzenia polega na spotkaniu i zjednoczeniu się Boga z człowiekiem, a właściwie na narodzeniu się Boga w duszy ludzkiej. Tak naprawdę w noc narodzenia Zbawiciela świata chodzi  jedynie o to, by Chrystus narodził się w nas. A ma to miejsce wtedy, gdy człowiek zaczyna myśleć  jak Chrystus, dobrze czynić jak Chrystus, gdy staje się źródłem błogosławieństwa dla innych, gdy człowiek cierpi i umiera jak Chrystus. Dobrze rozumiał sens Bożego Narodzenia nasz wieszcz narodowy Adam Mickiewicz, kiedy pisał: “Wierzysz, że się Bóg zrodził w Betlejemskim żłobie? Lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie” - pisze franciszkanin Grzegorz Bernard Błoch.

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

święto,  ciekawostki,  religia,  wiara,  Boże Narodzenie,  Jezus,  święta,  kiedy urodził się Jezus, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~WUIM1R sqxxgfizvgki, [url=http://rngjauwiaayi.com/]rngjauwiaayi[/url], [link=http://oqlqgpuugrby.com/]oqlqgpuugrby[/link], http://wvqpmhujstgm.com/   zgłoś nadużycie  

    WUIM1R sqxxgfizvgki, [url=http://rngjauwiaayi.com/]rngjauwiaayi[/url], [link=http://oqlqgpuugrby.com/]oqlqgpuugrby[/link], http://wvqpmhujstgm.com/

  • Komentarz od: ~Honorata   zgłoś nadużycie  

    Ciekawa jestem, gdzie Pani w moim komentarzu wyczytała, iż odmawiam komukolwiek prawa do wiary. Ja tylko wyraziłam swoją opinię na ten temat, a tyle chyba mi wolno? Zresztą w ostatnim zdaniu mojego komentarza zaakceptowałam w pełni postępowanie według ewangelii, niezależnie od materialnych faktów. Natomiast co do historyczności biblijnego Jezusa (czyli takiego, jakiego opisują ewangeliści, a nie Jezusa w ogóle) to polecam zapoznać się z istniejącymi źródłami historycznymi, a wówczas nabierze Pani innego oglądu mojej \"teorii\". (Na marginesie; wydaje mi się, że myli Pani pojęcie teorii z hipotezą) Pozdrawiam świątecznie.

  • Komentarz od: ~Magda Gorostiza   zgłoś nadużycie  

    To jest pani teoria i ma pani do niej prawo, niech pani nie odmawia więc \\\"milionom lękających się śmierci\\\" prawa do wiary. Co zaś do faktu, czy Jezus żył, to sądzę, że pani teoria też nie ma żadnych przesłanek....

Rozwiń wszystkie komentarze
  • Komentarz od: ~Honorata   zgłoś nadużycie  

    Cały powyższy wywód to mistrzostwo świata w ... gotowaniu \"zupy na gwoździu\". Nie ma żadnej logicznej ani fizycznej przesłanki za hipotezą Boga, jak również żadnego przekonującego dowodu historycznego na istnienie postaci wykreowanej przez ewangelistów pod nazwą Jezus. Nie przeszkadza to jednak niektórym budować na myśleniu życzeniowym wielkich teorii, a milionom lękających się śmierci wierzyć w te legendy. Odważne postawienie sprawy polegałoby więc na tym aby napisać: nieważne, że biblijny Jezus w ogóle nie istniał realnie, ważne aby postępować tak jakby istniał i czynić tak, jak głosił w ewangeliach.

Powrót
Reklama: