Reklama:
Podobne artykuły:

W swoich książkach podejmuje pani ważne, dotyczące nas wszystkich tematy: pewności siebie, prokrastynacji, szczęścia w miłości. Dlaczego w swojej nowej książce postanowiła się pani skupić na lęku i tendencji do snucia czarnych scenariuszy?

 

Pracując z ludźmi, staram się reagować na potrzeby. Już dawno stwierdziłam, że różne formy zamartwiania się dotyczą bardzo wielu osób. No i są statystyki. W raporcie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego z 2016 roku czytamy, że w samej tylko Europie ponad 38% mieszkańców podjęło leczenie z powodu zaburzeń lękowych i dotyczących nastroju. Tendencja wzrasta, więc myślę, że jest to bardzo ważny temat. Nawet jeśli same – szczęśliwie – nie mamy lękowego podejścia do życia, to z pewnością znamy kogoś, kto zmaga się z takim problemem.

 

W wielu sytuacjach uporczywe myśli wydają się mieć nad nami władzę. Jak je powstrzymać?

 

Warto wiedzieć, że zamartwianie się jest zautomatyzowaną reakcją naszego mózgu, który powtarza ją, dopóki nie wypracujemy nowego sposobu. To wymaga zmiany wzorca myślenia, więc jest to zadanie na kilka tygodni, miesięcy.

 

Doraźnie, aby przerwać eskalację natrętnych myśli, możemy:

- stać się ich bardziej świadomymi, nie stawiając oporu, a przez to uwolnić je

- rozluźnić ciało

- przekierować uwagę.

 

Oto kilka sprawdzonych metod:

 

Oddech przeponowy

Oddychanie przeponowe uwalnia napięcie z ciała. Nie jest możliwe, aby jednocześnie być zestresowanym i mieć rozluźnione ciało.

 

Technika progresywnej relaksacji mięśni techniką Jacobsona

Technika ta pozwala również na pełne rozluźnienie ciała i uwolnienie napięcia,

 

Ćwiczenia fizyczne

Aktywność fizyczna ma bezpośredni wpływ na ośrodkowy układ nerwowy i uwalnianie beta-endorfin. 20-minutowy energiczny spacer, rower (także stacjonarny), bieg, aerobic poprawi ci nastrój.

 

Spontaniczny taniec

Możesz także wytańczyć swoje emocje przy odpowiednio dobranej muzyce lub bez niej. Niech prowadzą cię emocje. Wytup swoją złość, wyraź ruchami zwątpienie lub smutek…

 

Rozmowa

Jeśli masz taką możliwość, porozmawiaj z kimś, ale nie o tym, co sobie właśnie wyobrażasz, nie chodzi bowiem o to, aby dwie osoby zaczęły analizować problem, tylko o tym, co czujesz. Podzielenie się emocjami pomaga.

 

Zajęcie wymagające koncentracji

Naprawa jakiegoś urządzenia, praca w ogrodzie to według holenderskich naukowców jedne z najbardziej polecanych zajęć stosowanych w przypadku terapii stresu, depresji, stanów lękowych.

 

Po czym rozpoznać, że odczuwamy lęk? Jakie są jego najbardziej widoczne objawy psychosomatyczne, które powinny nas zaalarmować?

 

Ponieważ lęk jest atawistycznym mechanizmem powstającym w obliczu zagrożenia i w swoim pierwotnym celu przygotowuje nas do walki lub ucieczki, towarzyszą mu objawy związane z aktywizacją pracy całego organizmu. Możemy więc doświadczyć pojawienia się:


przyspieszonego oddechu,

przyspieszonej pracy serca,

napięcia mięśni,

pocenia się, 

suchości w ustach.

Następują także objawy w obrębie naszej psychiki, czyli:

zawężenie pola uwagi,

napięcie,

skoncentrowanie na sytuacji/problemie.

 

Osoby podatne na stan napięcia i lęku często mają ze sobą wiele wspólnych cech. Jakie cechy najbardziej wpływają na obniżenie naszego poczucia bezpieczeństwa i wzrost poczucia dyskomfortu?

 

Tak, to prawda. Okazuje się, że niektóre z tych cech są bardzo pozytywne. Należą do nich duża kreatywność, wyobraźnia, wrażliwość, intuicyjność, życzliwość. Wydaje się więc, że są to osoby receptywne, zainteresowane otoczeniem, a jednocześnie podatne na jego wpływy.

Można także wyróżnić w tej grupie występowanie cech, które zdecydowanie obniżają poczucie bezpieczeństwa i bezpośrednio wpływają na poczucie dyskomfortu. Są to :

Nadmierna potrzeba akceptacji – wiążąca się z wymuszaniem na sobie pewnych zachowań.

Perfekcjonizm – zmuszający nas do utrzymywania wysoko zawieszonej poprzeczki

Nadmierna potrzeba kontroli – skutkująca ciągłym byciem w trybie standby.

Skłonność do ignorowania oznak przeciążenia i stresu – która doprowadza do wyczerpania.

Cechy te występują niekiedy wspólnie, lecz nie musimy identyfikować się ze wszystkimi. Każda z nich jest w stanie sprawić, że do twojego życia zaczyna się wkradać lęk.

 

 Czy życie bez stresu i nieustannego lęku w ogóle istnieje?

 

Zdecydowanie tak. Kiedy czujemy się bezpiecznie, gdyż ufamy sobie, a świat traktujemy jako przyjazne miejsce, nasze bieżące sprawy stanowią dla nas umiarkowanie wyzwanie. Mamy świadomość, że sobie radzimy. A to wystarcza, by przestać się obawiać. Nie chodzi bowiem o to, by zaczarować świat tak, aby serwował nam wyłącznie przyjemności, ale żeby mieć poczucie, że mamy zasób sił i możliwości. Oczywiście istnieją sytuacje, w których trudno nie doświadczyć stresu – mam na myśli chorobę, rozstanie, utratę pracy itp. Jednak nawet wtedy wewnętrzne poczucie bezpieczeństwa pomaga nam oglądać je z właściwej perspektywy.

 

Czy porady w stylu: „nie martw się, wszystko będzie dobrze” pomagają, czy wręcz przeciwnie – przynoszą odwrotny skutek?

 

Jeśli chcemy komuś udzielić wsparcia, postarajmy się dać tej osobie poczucie, że rozumiemy jej sytuację, lecz mimo wszystko ufamy, że wszystko dobrze się ułoży. Jeśli nasze porady będą przypominały banalną formułkę, wtedy ktoś poczuje się zmarginalizowany. Warto odwołać się do jej/jego pozytywnych cech (esteś zdolna, mądra, zaradna itp.) i wydarzeń, które mimo przeciwności losu zakończyły się pozytywnie.

 

Jak zmienić nasze nastawienie do życia i samego siebie?

 

Karl Gustav Jung powiedział: „Póki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie to kierowało twoim losem, a ty nazwiesz to przeznaczeniem”. I tak jest, bo póki nie widzimy tego, co robimy, jedziemy na automatycznym pilocie, choć ten gubi się w otaczającej nas rzeczywistości. Warto więc spojrzeć na siebie jak na urządzenie, które na swoim twardym dysku ma mnóstwo zapisów. Jeśli są one negatywne, to wszystkie nasze wewnętrzne programy są defensywne, nastawione na wyłapywanie zagrożeń. Musimy zmienić te zapisy na pozytywne takie jak: „jestem bezpieczna”, „wiem, co mam robić”, „daję sobie wspaniale radę”. Wtedy zaczynamy realizować inne programy, które są związane z poszukiwaniem szczęścia. To oczywiście metafora, ale tak to w skrócie wygląda. I wcale nie jest tak trudne, jak może się wydawać.

 

Czego czytelnik może oczekiwać po lekturze „Przestań się zamartwiać”?

 

Będzie mógł zdiagnozować źródła swoich lęków, czyli swoje negatywne zapisy, przyjrzeć się im i w konsekwencji zmienić na pozytywne. Nauczy się także, jak budować poczucie bezpieczeństwa w różnych sferach – relacyjnej, dotyczącej działania, rozwoju osobistego i duchowego, jak zadbać o to, by dzieci nie nabyły lękowych wzorców. Mam wielką nadzieję, że książka okaże się przydatna! :)

 

 

godecka joanna

Tagi:

książka,  psychologia,  zmartwienie, 



Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót