Reklama:

Jak do tego doszło, że zorganizowałaś w Lublinie Czarny Protest? Masz jakieś doświadczenia, brałaś udział w podobnych akcjach?

 

Nie, nie chodziłam na żadne protesty tego typu, bo żaden tak do końca mi nie odpowiadał. Jestem feministką, ale to słowo ma w Polsce zły odbiór. Częściowo to wina organizatorów rożnych manif, które bywają agresywne, są na nich hasła, które mnie nie odpowiadają – zbyt napastliwe. Nie twierdzę, że te osoby źle myślą, ale nie podoba mi się sposób wyrażania swoich poglądów. Postanowiłam iść jednak na Czarny Protest, bo uznałam, że projekt zaostrzający ustawę aborcyjną jest nie do przyjęcia. Szukałam informacji o proteście w Lublinie i niczego nie znalazłam. Stworzyłam więc wydarzenie na Facebooku z myślą, że komuś może je oddam. A potem poszło lawinowo i stwierdziłam, dlaczego nie ja? Zrobię taki protest, jaki uważam za słuszny – zaapelowałam, żeby nie było żadnych haseł przeciwko PiS czy kościołowi. Bo nie o to tu chodzi. Nie chciałam aby agresja zasłoniła główne przesłanie protestu. Ja nie uważam, że brak agresji wyklucza walkę.

 

I wyszło, jak chciałaś?

 

Tak, przyszło dużo kobiet, na placu Kaczyńskiego mówiły o swoich doświadczeniach prosto i od serca. Pod ratuszem był protest partii politycznych, ale ja się z nim nie identyfikuję. Chcę aby protest kobiet był nad polityką, jednoczył kobiety o rożnych poglądach, mające wspólny cel – walkę o swoje prawa.

 

Dlaczego teraz kobiety ruszyły do boju? Przecież obowiązująca ustawa jest bardzo restrykcyjna i jakoś to kobietom nie przeszkadzała. Już teraz nie mają prawie żadnych praw, gdy w Europie praktycznie z wyłączeniem Malty, aborcja jest dostępna na życzenie? Co takiego się stało?

 

Myślę, że zdecydowało o tym kilka rzeczy. Pierwsza to oczywiście projekt Odro Iuris, kompletnie nie do przyjęcia. Druga to wiara, że można jednak zrobić coś wspólnie, że protesty społeczne są ważne i potrzebne. Kobiety się wkurzyły, że odbiera im się tę resztkę praw, możliwość decydowania o sobie i nie wytrzymały. Sądzę, że do obecnej ustawy przywykły, każda uważa, że jakby co to sobie poradzi. Sama znam osoby, które jeździły robić aborcję zagranicę. Ale teraz chciano nas potraktować jak inkubatory do noszenia ciąż. Dosłownie.

 

Nie godzisz się z tym?

 

Oczywiście, że nie i nigdy nie pogodzę. W moim utopijnym świecie nie ma żadnych zakazów, ale człowiek jest na tyle mądry, że wielu rzeczy zwyczajnie nie robi. Tak powinno być też z aborcją - powinna być legalna, ale kobiety nie muszą korzystać z tej furtki. Do tego potrzebna jest jednak i edukacja i dostępna antykoncepcja. Tego nie ma. Jest też coś takiego jak prawa reprodukcyjne, które obowiązują w cywilizowany świecie. One gwarantują kobietom możliwość wyboru. Ja jestem, myślę, czuję. Nie życzę sobie tego, aby ktoś stawiał dobro embriona wyżej niż moje dobro. Bo ja jestem już ukształtowanym człowiekiem, mającym plany, marzenia, chcącym o sobie decydować. Tylko tyle i aż tyle.

 

Ale żyjesz w seksistowskim kraju. Wypowiedzi Waszczykowskiego czy Kukiza pokazują, jaki mężczyźni mają tu stosunek do kobiet.

 

Z tym też się nie godzę i mnie to obraża. Nie jestem jakąś bezmyślną lalą, za którą ktoś nie tylko może decydować, ale lekceważyć czy pouczać. I widzę reakcję innych kobiet – coraz więcej z nich ma podobne poglądy.

 

Ale w Polsce o aborcji trudno dyskutować. Od razu pojawiają się z drugiej strony armaty – cywilizacja śmierci, zabijanie dzieci. Nie ma miejsca na dyskusje o rożnych postawach, o światopoglądzie. Nikt nie podnosi argumentu, że prawo do aborcji nie zmusza do jej wykonania, że to jedynie możliwość wykonania zabiegu i nic więcej.

 

Niestety, wiem to już z doświadczenia. Ale życie nie jest proste - jedna z kobiet, która ma niepełnosprawne dziecko wypowiadała się podczas warszawskiego protestu że modli się o to, żeby wytrwać i żeby przeżyć swoje dziecko. Życie nie jest więc biało - czarne, nie zawsze stajemy przed łatwymi wyborami. I mnie chodzi o to, byśmy mogły samodzielnie podejmować decyzje, bo my będziemy ponosić później wszelkie konsekwencje. Łącznie z wyrzutami sumienia, jeśli takie będą. Człowiek ma wolną wolę i ja chcę z niej korzystać. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, kiedy zaczyna się człowiek. To dylemat, który nie jest i nigdy nie będzie do końca rozstrzygnięty. To, że embrion ma kod DNA o niczym jeszcze nie świadczy.  Dlatego aborcja nie powinna być tym, o czym decyduje Kodeks Karny, bo każdy przypadek jest indywidualny i niestosowne jest mówienie co bym zrobił na czyimś miejscu.

 

Planujesz kolejne protesty. Dlaczego?

 

Bo oburza mnie informacja, że to Episkopat zgodził się na odrzucenie projektu Ordo Iuris, bo oburzają mnie zapowiedzi kolejnych zmian w ustawie w wywiadach prezesa Kaczyńskiego. Nie chcę żyć w kraju, w którym o moim losie decyduje wyznanie większości jego mieszkańców, nie chcę by ktoś narzucał mi swoje poglądy. Chcę zrobić ulotkę informacyjną, jasną i przejrzystą o prawach kobiet. Chcę zorganizować forum podczas protestu, aby każda kobieta mogła się wypowiedzieć. Zgłosiło się już do pomocy sporo osób, mam za sobą pierwsze doświadczenia. Mam zamiar walczyć o swoje prawa, namawiać do tego inne kobiety. Chcę aby dalej toczyło się to bez obrażania innych, wyłącznie merytorycznie. W Polsce stała się rzecz niedobra. Prolajfowców traktuje się jak nawiedzonych katoli, a zwolenników liberalizacji aborcji jako lewaków, którzy są za zabijaniem dzieci. Takiej wojny nikt nie wygra. Ja mówię wprost – nie jestem za aborcją, jestem za prawem wyboru.

 

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

 

 

Powrót
Reklama:

Jak do tego doszło, że zorganizowałaś w Lublinie Czarny Protest? Masz jakieś doświadczenia, brałaś udział w podobnych akcjach?

 

Nie, nie chodziłam na żadne protesty tego typu, bo żaden tak do końca mi nie odpowiadał. Jestem feministką, ale to słowo ma w Polsce zły odbiór. Częściowo to wina organizatorów rożnych manif, które bywają agresywne, są na nich hasła, które mnie nie odpowiadają – zbyt napastliwe. Nie twierdzę, że te osoby źle myślą, ale nie podoba mi się sposób wyrażania swoich poglądów. Postanowiłam iść jednak na Czarny Protest, bo uznałam, że projekt zaostrzający ustawę aborcyjną jest nie do przyjęcia. Szukałam informacji o proteście w Lublinie i niczego nie znalazłam. Stworzyłam więc wydarzenie na Facebooku z myślą, że komuś może je oddam. A potem poszło lawinowo i stwierdziłam, dlaczego nie ja? Zrobię taki protest, jaki uważam za słuszny – zaapelowałam, żeby nie było żadnych haseł przeciwko PiS czy kościołowi. Bo nie o to tu chodzi. Nie chciałam aby agresja zasłoniła główne przesłanie protestu. Ja nie uważam, że brak agresji wyklucza walkę.

 

I wyszło, jak chciałaś?

 

Tak, przyszło dużo kobiet, na placu Kaczyńskiego mówiły o swoich doświadczeniach prosto i od serca. Pod ratuszem był protest partii politycznych, ale ja się z nim nie identyfikuję. Chcę aby protest kobiet był nad polityką, jednoczył kobiety o rożnych poglądach, mające wspólny cel – walkę o swoje prawa.

 

Dlaczego teraz kobiety ruszyły do boju? Przecież obowiązująca ustawa jest bardzo restrykcyjna i jakoś to kobietom nie przeszkadzała. Już teraz nie mają prawie żadnych praw, gdy w Europie praktycznie z wyłączeniem Malty, aborcja jest dostępna na życzenie? Co takiego się stało?

 

Myślę, że zdecydowało o tym kilka rzeczy. Pierwsza to oczywiście projekt Odro Iuris, kompletnie nie do przyjęcia. Druga to wiara, że można jednak zrobić coś wspólnie, że protesty społeczne są ważne i potrzebne. Kobiety się wkurzyły, że odbiera im się tę resztkę praw, możliwość decydowania o sobie i nie wytrzymały. Sądzę, że do obecnej ustawy przywykły, każda uważa, że jakby co to sobie poradzi. Sama znam osoby, które jeździły robić aborcję zagranicę. Ale teraz chciano nas potraktować jak inkubatory do noszenia ciąż. Dosłownie.

 

Nie godzisz się z tym?

 

Oczywiście, że nie i nigdy nie pogodzę. W moim utopijnym świecie nie ma żadnych zakazów, ale człowiek jest na tyle mądry, że wielu rzeczy zwyczajnie nie robi. Tak powinno być też z aborcją - powinna być legalna, ale kobiety nie muszą korzystać z tej furtki. Do tego potrzebna jest jednak i edukacja i dostępna antykoncepcja. Tego nie ma. Jest też coś takiego jak prawa reprodukcyjne, które obowiązują w cywilizowany świecie. One gwarantują kobietom możliwość wyboru. Ja jestem, myślę, czuję. Nie życzę sobie tego, aby ktoś stawiał dobro embriona wyżej niż moje dobro. Bo ja jestem już ukształtowanym człowiekiem, mającym plany, marzenia, chcącym o sobie decydować. Tylko tyle i aż tyle.

 

Ale żyjesz w seksistowskim kraju. Wypowiedzi Waszczykowskiego czy Kukiza pokazują, jaki mężczyźni mają tu stosunek do kobiet.

 

Z tym też się nie godzę i mnie to obraża. Nie jestem jakąś bezmyślną lalą, za którą ktoś nie tylko może decydować, ale lekceważyć czy pouczać. I widzę reakcję innych kobiet – coraz więcej z nich ma podobne poglądy.

 

Ale w Polsce o aborcji trudno dyskutować. Od razu pojawiają się z drugiej strony armaty – cywilizacja śmierci, zabijanie dzieci. Nie ma miejsca na dyskusje o rożnych postawach, o światopoglądzie. Nikt nie podnosi argumentu, że prawo do aborcji nie zmusza do jej wykonania, że to jedynie możliwość wykonania zabiegu i nic więcej.

 

Niestety, wiem to już z doświadczenia. Ale życie nie jest proste - jedna z kobiet, która ma niepełnosprawne dziecko wypowiadała się podczas warszawskiego protestu że modli się o to, żeby wytrwać i żeby przeżyć swoje dziecko. Życie nie jest więc biało - czarne, nie zawsze stajemy przed łatwymi wyborami. I mnie chodzi o to, byśmy mogły samodzielnie podejmować decyzje, bo my będziemy ponosić później wszelkie konsekwencje. Łącznie z wyrzutami sumienia, jeśli takie będą. Człowiek ma wolną wolę i ja chcę z niej korzystać. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, kiedy zaczyna się człowiek. To dylemat, który nie jest i nigdy nie będzie do końca rozstrzygnięty. To, że embrion ma kod DNA o niczym jeszcze nie świadczy.  Dlatego aborcja nie powinna być tym, o czym decyduje Kodeks Karny, bo każdy przypadek jest indywidualny i niestosowne jest mówienie co bym zrobił na czyimś miejscu.

 

Planujesz kolejne protesty. Dlaczego?

 

Bo oburza mnie informacja, że to Episkopat zgodził się na odrzucenie projektu Ordo Iuris, bo oburzają mnie zapowiedzi kolejnych zmian w ustawie w wywiadach prezesa Kaczyńskiego. Nie chcę żyć w kraju, w którym o moim losie decyduje wyznanie większości jego mieszkańców, nie chcę by ktoś narzucał mi swoje poglądy. Chcę zrobić ulotkę informacyjną, jasną i przejrzystą o prawach kobiet. Chcę zorganizować forum podczas protestu, aby każda kobieta mogła się wypowiedzieć. Zgłosiło się już do pomocy sporo osób, mam za sobą pierwsze doświadczenia. Mam zamiar walczyć o swoje prawa, namawiać do tego inne kobiety. Chcę aby dalej toczyło się to bez obrażania innych, wyłącznie merytorycznie. W Polsce stała się rzecz niedobra. Prolajfowców traktuje się jak nawiedzonych katoli, a zwolenników liberalizacji aborcji jako lewaków, którzy są za zabijaniem dzieci. Takiej wojny nikt nie wygra. Ja mówię wprost – nie jestem za aborcją, jestem za prawem wyboru.

 

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

 

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

aborcja,  kobietaxl,  czarny protest,  prawo, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót