Reklama:
Reklama:
Podobne artykuły:

Życie Małgosi zmieniło się diametralnie, kiedy kilkanaście lat temu postanowili z mężem przenieść się z Lublina do Konopnicy. Zauroczeni wsią, kupili siedlisko, w którym postanowili zamieszkać. Małgosia prowadziła jeszcze wówczas swoją firmę – szyła stroje sceniczne.

- Ludowe, teatralne – wylicza. - I suknie wieczorowe, ślubne. Uwielbiałam tworzyć wyjściowe kreację dla kobiet. To była moja pasja.

 

Ale szybko się okazało, że firma w Lublinie i dom w Konopnicy nie są za bardzo kompatybilne. Bywało, że Małgosia robiła po 1000 kilometrów tygodniowo, uznała więc w końcu, że gra nie warta świeczki.

 

- A poza tym żyjąc na wsi zmieniasz perspektywę – podkreśla. - Tu nadal czas płynie według pór roku. Czujesz zapach ziemi, zapach liści. Kiedy zaraz po przeprowadzce przyjeżdżałam do Lublina, zwyczajnie dusiłam się od spalin w mieście.

 

Bo wieś wciąga i zaurocza. Małgosia wspomina rozmowę z sąsiadką, która mówiła, że kiedy sad kwitnie, to ona wchodzi między drzewa i czuje się jak królowa, bo wszystkie drzewa tylko dla niej kwitną.

 

- To są inne rozmowy i inne życie – dodaje. - Choć wieś ma też ciemne strony. Przychodzi zima, trzeba odśnieżać. Dojazdy zajmują czas. Euforia mija. Niektórzy więc wracają do miasta, bo nie wytrzymują. Po jakimś czasie ty sama już też mniej patrzysz na te kwiaty.

 

sulisz

 

Co nie znaczy, że Suliszowie chcieliby zw wsi uciec. Szczególnie, że Małgosia znalazła swoją nową pasję – zajmuje się działaniami związanymi z kulturąw gminie Konopnica.

Jest co robić

 

Mówi, że ma szczęście, że trafiła w takie miejsce, bo wójt rozumie, że nie samym chlebem ludzie żyją.

 

- Mamy świetne zajęcia z plastyki, malarstwo, ceramika, rękodzieło – wylicza. - Został reaktywowany po 20 latach zespół śpiewaczy Rola, który śpiewa dawne pieśni. No i jest grupa teatralna Stacja Teatr, którą prowadzi Waldek.

 

Stacja Teatr wystąpi zresztą kilkakrotnie podczas tegorocznej edycji Europejskiego Festiwalu Smaku. Może więc stąd też pomysł, aby Małgosia oficjalnie zaangażowała się w jego organizację. Szczególnie, że festiwal jest obecny w domu Suliszów na okrągło. Wymyślają razem kolejne edycje, planują, jak imprezę jeszcze bardzie uatrakcyjnić.

 

sulisz

 

- I jak się pracuje z Waldkiem? - pytam.

- To jest jazda bez trzymanki – śmieje się Małgosia. - On jest kreatywny, ma wiele pomysłów, szybki. Musisz za nim nadążyć, umieć dotrzymać kroku.

 

 

Żona smakosza

 

 

Kiedy Waldek zajął się kuchnią tak na poważnie? Małgosia mówi, że jakieś ćwierć wieku temu, kiedy współpracował z Gazetą Domową. Dostał działkę kuchenną, choć wówczas nikt się za bardzo gotowaniem nie ekscytował i nie było to modne.

 

- Ale Waldek zawsze jeść kochał – mówi Małgorzata. - Jego mama świetnie gotowała i on też ma do tego smykałkę. Lubi eksperymentować, czasami przesadzi z przyprawami. Ale ma świetne pomysły.

 

Małgosia pamięta jak razem chodzili do Kazimierza Grześkowiaka i dyskutowali o kuchni. Waldka temat wciągnął. Jeździł po Lubelszczyźnie, odtwarzał stare przepisy, zaglądał gospodyniom do garnków, pisał o tym książki.

- Nikt chyba tak jak on nie zajął się u nas regionalnymi potrawami tak dogłębnie – dodaje. - Ale Waldek to artystyczna dusza. Jest teatrologiem, pracował jako akustyk w teatrze Leszka Mądzika. Tyle, że teraz zmienił branżę i zachwyca go artyzm smaku. Dzięki temu i ja odkryłam przy nim zupełnie nowe światy.

 

W tym roku zaczyna się ósma już edycja Europejskiego Festiwalu Smaku, który Waldek stworzył od podstaw. To jego ukochane dziecko. Lublin przez 10 dni zamieni się w miasto aromatu i degustacji. Tym razem króluje kuchnia ormiańska.

 

- Waldek ściśle współpracuje z Urzędem Miasta i Urzędem Marszałkowskim – podkreśla Małgosia. - Zależy mu na tym, aby pokazywać Lubelszczyznę. Nie znosi słowa „promocja” bo supermarkety je zdezawuowały. Promuje się towary, które nie są atrakcyjne.

 

 

Będzie się działo

 

Małgosia odpowiada za imprezy kulturalne podczas EFS. Będzie ich bez liku i bardzo ciekawe – zajrzyjcie do programu, bo warto!

 

- Co ja polecam? Rzecz jasna występy naszego teatru – śmieje się Małgorzata. - I obowiązkowo pokaz mody ormiańskiej projektantki, która inspiruje się strojami ludowymi, odtwarza stare stroje armeńskie. Dla mnie cudowne, bo bliskie moim zainteresowaniom i mojej pasji. No i wystawa ambrotypów. To taki rodzaj starej fotografii. Przygotowujemy na 2017 rok wielką wystawę – Ludzie Konopnicy. Tu będzie jej fragment.

 

sulisz

Małgosia w ambrotypie

Ale każdy bez wątpienia znajdzie coś dla siebie. Suliszowie żyją na razie jak w amoku, tyle spraw, spotkań, dopinania na ostatni guzik.

 

- Nudy nigdy nie ma – podkreśla Małgosia. - Zawsze coś się dzieje i zawsze pełno wokół ludzi. A ja jestem urodzoną domatorką. Niestety, niepraktykującą, bo nigdy na to nie ma czasu.

 

Czy gotują w domu? Nie ma kiedy. Obiady robi mama Małgosi, która mieszka z nimi w siedlisku. Małgorzata marzy o tym, żeby móc wrócić do kuchni, mieć chwilę do namysłu, gotować powoli, niespiesznie. Bo gotować lubi, a jej słynna zupa pomidorowa przeszła już do historii.

 

Żeby uciec od zgiełku, Suliszowie jeżdżą do Lanckorony, starają się tam być przynajmniej dwa razy do roku.

- Jemy dobre rzeczy, upajamy się widokami i wreszcie nic nie robimy – mówi Małgorzata. - Nasza odskocznia od codziennego życia. Ale na razie na to szans nie ma. Jesteśmy zaaferowani festiwalem. To w końcu wizytówka naszego regionu. Wiesz, o czym najczęściej pamiętają ludzie, jak odwiedzają nowe miejsce? Czy dobrze tam zjedli. Jak tak, to chętnie do tego miejsca wrócą.

 

Widać, że festiwal to nie tylko pasja Waldka. Małgosia żyje nim na równi z mężem.

 

- Jaka jest twoja żona? - pytam Sulisza.

 

- No wiesz, ona ma krew gruzińską – mówi. - Szalona, z temperamentem, żywiołowa. Ale najważniejsze, że jest moim aniołem stróżem. I tak było od zawsze.

 

Magdalena Gorostiza

 

Zdjęcia: Anka Belicka, Atelier Historyczni Sweetek, Małgorzata Sulisz

 

ZapiszZapiszZapisz
loading...
Reklama:

Podobne artykuły:

Tagi:

kobietaxl,  Małgorzata Sulisz,  Waldek Sulisz,  Europejski Festiwal Smaku,  Anka Bedlicka, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót