Reklama:

Fundacja BezMiar to spełnienie twoich marzeń. Poszłaś trochę pod prąd. Nie chcesz pomagać dzieciom, chorym, wykluczonym, ale kobietom. W dodatku tym aktywnym, a nie pokrzywdzonym przez los…

 

Jak mogę komuś pomóc, chętnie pomogę i robimy też zbiórki na cele charytatywne. Ale faktycznie, fundacja jest skierowana na działanie dla kobiet aktywnych, energicznych, które chcą coś robić. Bo uważam, że silne kobiety też potrzebują wsparcia. W pojedynkę nie zawsze się udaje, czasami potrzeba zespołu. Sama nazwa BezMiar znaczy, że mamy nieograniczone możliwości, że możemy wiele zdziałać, że każdy może do nas przyjść, proponować swoje pomysły, angażować się, coś robić.

 

I kobiety przychodzą, działają?

 

Owszem jest już grupa takich, które są aktywne. Ale chciałoby się więcej i więcej. Kobiety niestety często wyłącznie deklarują się ze swoimi pomysłami, dużo mówią o tym, co by można było, tylko gorzej z realizacją planów. Fundacja ma im pokazać, że nie musi się kończyć na rozmowie, że ideę można przekuć na konkretne wydarzenie czy działanie. Że wystarczy trochę czasu i dobrych chęci, a można razem wiele fajnych rzeczy zrobić. Powoli udaje się to wcielać w życie, choć jak wspomniałam, wiele kobiet ma opory. Chciałabym je przełamywać, wyciągać te kobiety z domów, nich robią to, co je interesuje, a nie tylko mówią o tym.

 

Ale nie zawsze jest to proste?

 

Nie jest, więc tym bardziej to dla mnie wyzwanie. Kobiety często boją się nowości, boją się wyjścia „do ludzi”. Często gdy zapraszam na spotkanie, słyszę – przyjdę z koleżanką. Fajnie, ale wtedy jesteś ograniczona. Przyjdź sama, poznaj nowych ludzi, może cię zainspirują, może się czegoś nauczysz. Koleżanka jest od lat ta sama, i nawet jeśli jest najlepsza na świecie, to znamy ją na wylot. A ja uważam, że kontakt z nowymi ludźmi rozwija horyzonty, bo przecież każdy ma coś innego do zaoferowania. I to też rola fundacji, żeby kobiety leczyć z tych lęków przed nowością, pokazywać, że nie należy się zamykać w jednym i tym samym kręgu znajomych. Że warto czasami wyściubić nos poza znany teren i popatrzeć, jak żyją inni. Bo to daje nowe perspektywy.

 

Ale z moich obserwacji wynika, że tak naprawdę „udziela się” określona grupa kobiet, bo wszędzie spotyka się mniej więcej te same osoby. Nie zawsze są to kobiety sobie życzliwe, mam wrażenie, że w grę wchodzi też rywalizacja.

 

Wiem o tym, sama to obserwuję i nie ukrywam, że to bywa przykre. Kiedy zrobiłam pierwszą edycję „Kobieta jest...” zaprosiłam panie z różnych środowisk. Niektóre nie przyszły. A szkoda, bo chciałam aby pokazały się różne kobiece inicjatywy, żeby razem się wspierać, uczyć się od siebie wzajemnie, inspirować. Tymczasem kobiety rzadko chcą się wzajemnie promować, nad czym mocno ubolewam. Z drugiej strony jest to ogromne pole do działania, stąd coroczne spacery nordic walking mentorek z mentees.

 

Foto Dorota Gruszka

 

Które robisz w Nałęczowie, a w ostatnim miałam przyjemność wystąpić jako mentorka. Super sprawa.

 

Właśnie. Te spacery są bardzo ważne dla moich działań, bo pokazują inne oblicze kobiet. Kobiety radzą kobietom, pomagają, mówią, jak można osiągnąć sukces. W ten sposób dają dobry przykład. Nie ma rywalizacji, nie ma zazdrości. Mentorki przekazują swoją wiedzę, doświadczenie, a wspólny spacer to początek kontaktów. I takie akcje dają mi siłę do dalszego działania, bo widzę sens tego, co robię. Generalnie jestem osobą, która woli patrzeć na pozytywne strony, nie szukać rzeczy, które zniechęcają. I tym chcę zarażać ludzi.

 

I wiem, że ci się udaje.

 

Fundacja ma sporo wolontariuszy. I młodzież i osoby starsze. Fajne jest to, jak angażują się w pracę i jak widzą, ile energii, formalności itp. wymaga organizacja najprostszej imprezy. Ale w ten sposób ludzie uczą się działania, wiedzą, że jak się skrzykną, wiele mogą razem zrobić. I co najważniejsze, nie siedzą przed telewizorem, tylko maja powód, aby wyjść z domu. I jeśli to się udaje osiągnąć, to znaczy, że Fundacja spełnia swoją misję.

 

Rozmawiała: Magdalena Gorostiza

 

 

Zapisz
Powrót
Reklama:

Podobne artykuły:

Fundacja BezMiar to spełnienie twoich marzeń. Poszłaś trochę pod prąd. Nie chcesz pomagać dzieciom, chorym, wykluczonym, ale kobietom. W dodatku tym aktywnym, a nie pokrzywdzonym przez los…

 

Jak mogę komuś pomóc, chętnie pomogę i robimy też zbiórki na cele charytatywne. Ale faktycznie, fundacja jest skierowana na działanie dla kobiet aktywnych, energicznych, które chcą coś robić. Bo uważam, że silne kobiety też potrzebują wsparcia. W pojedynkę nie zawsze się udaje, czasami potrzeba zespołu. Sama nazwa BezMiar znaczy, że mamy nieograniczone możliwości, że możemy wiele zdziałać, że każdy może do nas przyjść, proponować swoje pomysły, angażować się, coś robić.

 

I kobiety przychodzą, działają?

 

Owszem jest już grupa takich, które są aktywne. Ale chciałoby się więcej i więcej. Kobiety niestety często wyłącznie deklarują się ze swoimi pomysłami, dużo mówią o tym, co by można było, tylko gorzej z realizacją planów. Fundacja ma im pokazać, że nie musi się kończyć na rozmowie, że ideę można przekuć na konkretne wydarzenie czy działanie. Że wystarczy trochę czasu i dobrych chęci, a można razem wiele fajnych rzeczy zrobić. Powoli udaje się to wcielać w życie, choć jak wspomniałam, wiele kobiet ma opory. Chciałabym je przełamywać, wyciągać te kobiety z domów, nich robią to, co je interesuje, a nie tylko mówią o tym.

 

Ale nie zawsze jest to proste?

 

Nie jest, więc tym bardziej to dla mnie wyzwanie. Kobiety często boją się nowości, boją się wyjścia „do ludzi”. Często gdy zapraszam na spotkanie, słyszę – przyjdę z koleżanką. Fajnie, ale wtedy jesteś ograniczona. Przyjdź sama, poznaj nowych ludzi, może cię zainspirują, może się czegoś nauczysz. Koleżanka jest od lat ta sama, i nawet jeśli jest najlepsza na świecie, to znamy ją na wylot. A ja uważam, że kontakt z nowymi ludźmi rozwija horyzonty, bo przecież każdy ma coś innego do zaoferowania. I to też rola fundacji, żeby kobiety leczyć z tych lęków przed nowością, pokazywać, że nie należy się zamykać w jednym i tym samym kręgu znajomych. Że warto czasami wyściubić nos poza znany teren i popatrzeć, jak żyją inni. Bo to daje nowe perspektywy.

 

Ale z moich obserwacji wynika, że tak naprawdę „udziela się” określona grupa kobiet, bo wszędzie spotyka się mniej więcej te same osoby. Nie zawsze są to kobiety sobie życzliwe, mam wrażenie, że w grę wchodzi też rywalizacja.

 

Wiem o tym, sama to obserwuję i nie ukrywam, że to bywa przykre. Kiedy zrobiłam pierwszą edycję „Kobieta jest...” zaprosiłam panie z różnych środowisk. Niektóre nie przyszły. A szkoda, bo chciałam aby pokazały się różne kobiece inicjatywy, żeby razem się wspierać, uczyć się od siebie wzajemnie, inspirować. Tymczasem kobiety rzadko chcą się wzajemnie promować, nad czym mocno ubolewam. Z drugiej strony jest to ogromne pole do działania, stąd coroczne spacery nordic walking mentorek z mentees.

 

Foto Dorota Gruszka

 

Które robisz w Nałęczowie, a w ostatnim miałam przyjemność wystąpić jako mentorka. Super sprawa.

 

Właśnie. Te spacery są bardzo ważne dla moich działań, bo pokazują inne oblicze kobiet. Kobiety radzą kobietom, pomagają, mówią, jak można osiągnąć sukces. W ten sposób dają dobry przykład. Nie ma rywalizacji, nie ma zazdrości. Mentorki przekazują swoją wiedzę, doświadczenie, a wspólny spacer to początek kontaktów. I takie akcje dają mi siłę do dalszego działania, bo widzę sens tego, co robię. Generalnie jestem osobą, która woli patrzeć na pozytywne strony, nie szukać rzeczy, które zniechęcają. I tym chcę zarażać ludzi.

 

I wiem, że ci się udaje.

 

Fundacja ma sporo wolontariuszy. I młodzież i osoby starsze. Fajne jest to, jak angażują się w pracę i jak widzą, ile energii, formalności itp. wymaga organizacja najprostszej imprezy. Ale w ten sposób ludzie uczą się działania, wiedzą, że jak się skrzykną, wiele mogą razem zrobić. I co najważniejsze, nie siedzą przed telewizorem, tylko maja powód, aby wyjść z domu. I jeśli to się udaje osiągnąć, to znaczy, że Fundacja spełnia swoją misję.

 

Rozmawiała: Magdalena Gorostiza

 

 

Zapisz
loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

kobietaxl,  Maryla Miłek,  fundacja bezmiar,  spacer,  mentoring,  nordic walking, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót