Reklama
Wychodzisz po 13 latach z korpo na wolność. Co czujesz? Jak wyglądał twój pierwszy dzień?
 
 
W momencie, gdy opuszczałam budynek i otoczenie, które były mi równie bliskie jak dom - czułam wzruszenie, podniosłość tej chwili. Nie będę tego ukrywać ani się wstydzić. Bardzo się przywiązałam do niektórych ludzi, rytuałów, rytmu dnia w pracy. Pierwszy dzień wolności zaczęłam nie najlepiej, bo prasując mężowi koszulę... Tak się złożyło, bo akurat przestała do nas przychodzić pani sprzątająca. Powiedziałam mężowi, to tak to ma teraz wyglądać? Ja w szlafroku prasuję Ci koszulę? Zaśmieliśmy się oboje. Zrobię wszystko, aby tak nie wyglądały moje dni.

 
Ja wygląda praca w korporacji? Nabrałaś już dystansu, czy jeszcze ci brak tej codziennej rutyny?
 
Nie, jeszcze nie nabrałam dystansu. Wszystkie wydarzenia, jakie ostatnio miały miejsce są zbyt świeże i nadal wywołują pewne przykre emocje. Nie było tak, jak chciałam żeby było. Ale cóż, korporacja to świat rządzący się swoimi prawami, państwo w państwie, dla którego pracownik to trybik w maszynie traktowany zgodnie z mniej lub bardziej płynnie przebiegającym procesem wewnętrznym. Praca w korpo-świecie jest specyficzna, czas płynie pomiędzy spotkaniami, kawami i wymianą codziennych plotek. Jeśli ktoś dostosuje się do korporacji i nauczy zasad w nim panującym, wchodzi do strefy komfortu, z której bardzo trudno jest wyjść.

 
Matka, żona, pisarka i etatowy pracownik. Oto twoje główne role przez ostatnie lata. Co sprawiło, że odeszłaś? Skąd taka decyzja?
 
 

Decyzja ta dojrzewała we mnie od lat. Od momentu wydania pierwszej książki tj. 2012 r. marzyłam o chwili, kiedy będę mogła z podniesioną głową powiedzieć, że odchodzę z korporacji i poświęcam się pisarstwu. Dopiero w tym roku, mając przed sobą premiery dwóch książek miałam realistyczne przesłanki świadczące o tym, że moje zaangażowanie w literaturę ma charakter profesjonalny. Pojawiły się też nowe projekty i propozycje, stąd decyzja o odejściu z dobrze płatnej posady managera.

 

 

Powiedziałaś, że trochę się boisz. Miałaś w końcu stabilną, dobrze płatną pracę.Ale chyba jeszcze za wcześnie na ocenę twojej decyzji?

 
 
Tak, bałam się i nadal wciąż się boję. Oczywiście czas zweryfikuje celowość mojej decyzji. Zdaję sobie sprawę, jak wielkie podejmuję ryzyko. Wiele osób nie może wprost pojąć, że rezygnuję z posady managera i zaczynam się "bawić" w literaturę. Niektórzy w pracy do końca nie wierzyli, że nie odchodzę do konkurencji. Myślę, że za rok będę w stanie w miarę racjonalnie ocenić ten krok.

 
 

Ja uwielbiam wolność, którą daje mi moja praca. Ale wiele osób boi się takiej wolności, bo niesie ona za sobą określone ryzyko. Jak ci się podoba twoje nowe życie? Masz wrażenie, że urodziłaś się na nowo?

 

 
Rzeczywiście przeżyłam chwilę uniesienia, kiedy w ciepłe, jesienne przedpołudnie przemierzałam ulice Warszawy, mijałam liczne, pełne ludzi kawiarnie i skwery,  i myślałam, że wreszcie nie muszę siedzieć godzinami w biurowcu, czekać z utęsknieniem na godzinę czwartą, która oznacza konieczność wyruszenia w pośpiechu i nerwach przez zakorkowane ulice, aby zdążyć do szkoły po dzieci. Nareszcie nie muszę się spieszyć, mogę usiąść w dowolnym miejscu i napić się kawy, nie czując że robię coś nieodpowiedniego. Na razie zamierzam cieszyć się tym najbardziej ewidentnym efektem swojej decyzji. Nie ukrywam, że na razie mam środki finansowe, które pozwalają na bardzo wygodne, swobodne życie. Ale jeśli książki się nie sprzedadzą, za kilka miesięcy nie będzie tak różowo...
 
 
 

Czytałam twoje dwie powieści, czekam z utęsknieniem na kolejną, którą już mi wysłałaś, ale jeszcze nie dotarła. Jakie plany na przyszłość? Wierzysz, że da się żyć z pisania?

 

 

Na ten moment mam świadomość, iż środki uzyskane ze sprzedaży książek nie będą nawet zbliżone do sum, jakie zarabiałam w korporacji. Wierzę jednak, że w przyszłości będzie lepiej. Co do planów, kończę teraz pracę nad czwartą już powieścią, współczesną obyczajową, która - mam nadzieję - ukaże się na wiosnę. Pod koniec roku zaczynam pracę nad ważnym dla mnie projektem, książką o XVII-wiecznej Warszawie z czasów panowania Wazów.

 

Rozmawiała: Magdalena Gorostiza

Foto Kasia Dobosz, archiwum Sylwii Zientek

 

Opinie Sywlii na temat roli współczesnej kobiety - czytajcie Niewolnice XXI wieku

 

Oraz wywiad o pierwszej powieści Andżelika szuka szczęścia

 

 

Powrót
Reklama:
Wychodzisz po 13 latach z korpo na wolność. Co czujesz? Jak wyglądał twój pierwszy dzień?
 
 
W momencie, gdy opuszczałam budynek i otoczenie, które były mi równie bliskie jak dom - czułam wzruszenie, podniosłość tej chwili. Nie będę tego ukrywać ani się wstydzić. Bardzo się przywiązałam do niektórych ludzi, rytuałów, rytmu dnia w pracy. Pierwszy dzień wolności zaczęłam nie najlepiej, bo prasując mężowi koszulę... Tak się złożyło, bo akurat przestała do nas przychodzić pani sprzątająca. Powiedziałam mężowi, to tak to ma teraz wyglądać? Ja w szlafroku prasuję Ci koszulę? Zaśmieliśmy się oboje. Zrobię wszystko, aby tak nie wyglądały moje dni.

 
Ja wygląda praca w korporacji? Nabrałaś już dystansu, czy jeszcze ci brak tej codziennej rutyny?
 
Nie, jeszcze nie nabrałam dystansu. Wszystkie wydarzenia, jakie ostatnio miały miejsce są zbyt świeże i nadal wywołują pewne przykre emocje. Nie było tak, jak chciałam żeby było. Ale cóż, korporacja to świat rządzący się swoimi prawami, państwo w państwie, dla którego pracownik to trybik w maszynie traktowany zgodnie z mniej lub bardziej płynnie przebiegającym procesem wewnętrznym. Praca w korpo-świecie jest specyficzna, czas płynie pomiędzy spotkaniami, kawami i wymianą codziennych plotek. Jeśli ktoś dostosuje się do korporacji i nauczy zasad w nim panującym, wchodzi do strefy komfortu, z której bardzo trudno jest wyjść.

 
Matka, żona, pisarka i etatowy pracownik. Oto twoje główne role przez ostatnie lata. Co sprawiło, że odeszłaś? Skąd taka decyzja?
 
 

Decyzja ta dojrzewała we mnie od lat. Od momentu wydania pierwszej książki tj. 2012 r. marzyłam o chwili, kiedy będę mogła z podniesioną głową powiedzieć, że odchodzę z korporacji i poświęcam się pisarstwu. Dopiero w tym roku, mając przed sobą premiery dwóch książek miałam realistyczne przesłanki świadczące o tym, że moje zaangażowanie w literaturę ma charakter profesjonalny. Pojawiły się też nowe projekty i propozycje, stąd decyzja o odejściu z dobrze płatnej posady managera.

 

 

Powiedziałaś, że trochę się boisz. Miałaś w końcu stabilną, dobrze płatną pracę.Ale chyba jeszcze za wcześnie na ocenę twojej decyzji?

 
 
Tak, bałam się i nadal wciąż się boję. Oczywiście czas zweryfikuje celowość mojej decyzji. Zdaję sobie sprawę, jak wielkie podejmuję ryzyko. Wiele osób nie może wprost pojąć, że rezygnuję z posady managera i zaczynam się "bawić" w literaturę. Niektórzy w pracy do końca nie wierzyli, że nie odchodzę do konkurencji. Myślę, że za rok będę w stanie w miarę racjonalnie ocenić ten krok.

 
 

Ja uwielbiam wolność, którą daje mi moja praca. Ale wiele osób boi się takiej wolności, bo niesie ona za sobą określone ryzyko. Jak ci się podoba twoje nowe życie? Masz wrażenie, że urodziłaś się na nowo?

 

 
Rzeczywiście przeżyłam chwilę uniesienia, kiedy w ciepłe, jesienne przedpołudnie przemierzałam ulice Warszawy, mijałam liczne, pełne ludzi kawiarnie i skwery,  i myślałam, że wreszcie nie muszę siedzieć godzinami w biurowcu, czekać z utęsknieniem na godzinę czwartą, która oznacza konieczność wyruszenia w pośpiechu i nerwach przez zakorkowane ulice, aby zdążyć do szkoły po dzieci. Nareszcie nie muszę się spieszyć, mogę usiąść w dowolnym miejscu i napić się kawy, nie czując że robię coś nieodpowiedniego. Na razie zamierzam cieszyć się tym najbardziej ewidentnym efektem swojej decyzji. Nie ukrywam, że na razie mam środki finansowe, które pozwalają na bardzo wygodne, swobodne życie. Ale jeśli książki się nie sprzedadzą, za kilka miesięcy nie będzie tak różowo...
 
 
 

Czytałam twoje dwie powieści, czekam z utęsknieniem na kolejną, którą już mi wysłałaś, ale jeszcze nie dotarła. Jakie plany na przyszłość? Wierzysz, że da się żyć z pisania?

 

 

Na ten moment mam świadomość, iż środki uzyskane ze sprzedaży książek nie będą nawet zbliżone do sum, jakie zarabiałam w korporacji. Wierzę jednak, że w przyszłości będzie lepiej. Co do planów, kończę teraz pracę nad czwartą już powieścią, współczesną obyczajową, która - mam nadzieję - ukaże się na wiosnę. Pod koniec roku zaczynam pracę nad ważnym dla mnie projektem, książką o XVII-wiecznej Warszawie z czasów panowania Wazów.

 

Rozmawiała: Magdalena Gorostiza

Foto Kasia Dobosz, archiwum Sylwii Zientek

 

Opinie Sywlii na temat roli współczesnej kobiety - czytajcie Niewolnice XXI wieku

 

Oraz wywiad o pierwszej powieści Andżelika szuka szczęścia

 

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

kobietaxl,  Sylwia Zientek,  pisarka,  praca,  kariera,  kobieta,  korporacja, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~ktoś, kto pracował z Sylwią   zgłoś nadużycie  

    nie wszystkim czas w korporacjach upływa na kawie i plotkach... część osób pracuje i realizuje swoje zadania najlepiej jak się da... Jak widać z wywiadu Sylwia wspomina to, czemu poświęcała się w pracy najbardziej...

Powrót