Reklama:
Reklama:

Mój Lublin...

 

Urodziłam i wychowałam się w sercu Lublina- na Starym Mieście. Dzieciństwo tutaj wiele mnie nauczyło a sport był moim życiowym drogowskazem. Od dziecka byłam niespokojną duszą i siedzenie w ławce mi nie wystarczało. Pochodzę ze sportowej rodziny- ojciec przez długie lata był świetnym bramkarzem w lokalnej ‘’Lubliniance’’. Mam dwie starsze siostry, Basię i Magdę - obie mają czarne pasy w karate a ich mężowie-również. Chyba jesteśmy jedyną taką rodziną w Polsce, a może i na świecie.

W młodości przejawiałam duży talent plastyczny. Malowałam, rysowałam, lepiłam z gliny rzeczy dość oryginalne jak na 7-8 latkę. W pewnym sensie dalej mam w sobie artystyczną duszę. Lubię tworzyć. Tworzyć coś z niczego.
Chodziłam na basen- MOSIR. Były pierwsze medale, ale to mi nie wystarczało i przyznam- nudziło mnie. Po treningu pływania podpatrzyłam treningi karate. Już wtedy wiedziałam,muszę tam być. Przez około rok czasu wymykałam się z basenu. Trenowałam w tajemnicy. Do tej pory nie jestem pewna, czy moi rodzice o tym wiedzą. Miałam wtedy 9 lat.

Czasy podstawówki... Mam ogromny sentyment do mojego miasta! Podstawówka to dla mnie wzgórze Czwartkowe, 10 lat wchodzenia pod słynną Czwartkową górkę przy ul. Ruskiej. Od zerówki aż po trzecią gimnazjum.
Od 9 roku życia bardzo pilnie i systematycznie trenowałam. Na treningi chodziłam piechotą od Lubartowskiej, po Zamojską aż po al. Zygmuntowskie...Kto zna Lublin lat 90-tych i te okolice, zna moją determinację. Nie mogłam opuścić żadnego treningu, z własnej woli! Trenowałam nawet 2-3 treningi z góry. Byłam jedyną dziewczyną w grupie. Pozytywna rywalizacja sprawiała mi przyjemność. Dużo się uczyłam. To były zasady moralne, których nie poznałam w szkole. Trening zmuszał nas do myślenia, uczył konsekwencji własnych wyborów w naturalny sposób.

W szkole byłam świetna z polskiego, biologii, plastyki, muzyki i rzecz jasna z wf. Te przedmioty zgłębiałam. Już w tak młodym wieku powoli wybierałam swoje specjalizacje. Miałam więcej kumpli niż koleżanek. Siedziałam w ławce z chłopakami. Łatwo się z nimi dogadywałam, nie lubiłam konfliktów i kombinowania.

Czasy Liceum...wspaniałe! Młodzi ludzie, wiele przyjaciół, spotkania po szkole. Wszystko w granicach.
Miałam z góry zaplanowane treningi. Przez większość nauczycieli byłam lubiana. Nie olewałam ich i bardzo szanowałam. Cieszę się, że pozwalali mi się rozwijać i byli wyrozumiali. W 3 klasie byłam już dwukrotną mistrzynią Europy juniorów, często gościłam w gazetach. Zamiast karcić mnie za nieobecności byli ze mnie dumni, miałam nawet swoją własną gablotkę w szkole!
Nadrabiałam zaległości: wyjazdy na mistrzostwa, pierwsze zgrupowania kadr narodowych, pierwsze kroki prawdziwej sportowej kariery- wszystko dało się zrobić. Maturę wykułam i wyuczyłam nosem w książkach.
Na studia poszłam zaoczne, na początku nie było łatwo. Chciałam iść na studia i pracować jednocześnie. W wieku 17 lat zaczęłam pracę jako instruktor karate dzieci. Zrobiłam uprawnienia. Dodatkowo pojawiły się stypendia sportowe którymi dałam radę w sumie opłacić 5 lat studiów. Nie żałuję, przypuszczam że inaczej nie stać by mnie było na utrzymanie. Dzięki pracy miałam już dość doświadczenia aby odnaleźć się w rzeczywistości. Przypuszczam, że na jednych studiach nie skończę.
Dzięki temu od wielu lat jestem niezależna.

Najmilszy akcent studiów? Zostałam poproszona o bycie ‘’Twarzą uczelni’’ co mnie bardzo ucieszyło. Przez 5 lat nikomu nie powiedziałam czym się zajmuję, że jestem Mistrzynią Świata itd. Ale dotarło to do osób z marketingu i przez ok. rok widniałam na lubelskich biboardach. Zbiegło się to z Pucharem Świata w którym startowałam w czerwcu 2013r., byłam dosłownie na każdym rogu lublina. To zaszczyt i ogromna radość!- być twarzą lubelskiego sportu.

 

Moje karate...

 

Karate to sport dla każdego. Każdy, niezależnie od wieku lub predyspozycji może odnaleźć się w ty sporcie. Trenuję osoby w grupach od 4 do 50 lat.
Co mnie najbardziej kreci w tym sporcie? Nigdy nie kryłam że mam duszę wojownika. Pozytywna rywalizacja. Przygotowanie do zawodów to często walka z samym sobą, z wałsnymi słabościami. Dieta oraz trening- dążenie do perfekcji. Później, ten dreszczyk emocji gdy wchodzę na matę. Uczucie nie do opisania. Czuję ogrom adrenaliny i kontrolę nad nią jednocześnie. Przygotowania przeradzają się w Styl Życia. To już nie dieta itd. Stąd nazwa mojego bloga- ‘’sportisbeauty’’- bo sport jest piękny jak piękne jest życie, gdy potrafi się o to zawalczyć.
Czego nauczył mnie sport: te cechy charakteru przeniesione do życia codziennego pomogą nam w osiągnięciu tego nad czym pracujemy. Przedstawię niektóre z nich:
pokora- aby ciągle chcieć się uczyć,
determinacja i upór- chęć zdobycia szczytu,
systematyczność- trening czyni mistrza,
poświęcenie- trzeba wybrać, co jest ważniejsze,
życzliwość i uśmiech- radość z tego co robimy.
Te cechy budują mój kręgosłup moralny codziennie.
To właśnie charakter decyduje w tym sporcie o wygranej. Mówię tutaj o mojej koronnej konkurencji- konkurencji walki. Można być świetnie wyćwiczonym technicznie, ale nie wygrasz, jeśli nie masz silnej psychiki. Mogę to zauważyć w każdej sytuacji. Sam trening jest uzależniony od sezonu. Ważna jest systematyczność i praca nad każdym potrzebnym mi aspektem; siłą, połączeniem ciała, dynamiką, koncentracją, skutecznością. Poza sezonem karate trenuję 2 razy w tygodniu, w sezonie nawet do 7 godzin dziennie.
Przygotowania do zawodów są już sposobem życia. Startuję w zawodach od kiedy zaczęłam trenować- od 18 lat. W tym czasie byłam prowadzona przez trenera. Z wiekiem zaczęłam zgłębiać nad czym pracować, aby wydajność organizmu była maksymalna.


Opracowane systemy wdrażałam do swojego treningu. Od 4 lat jestem najlepszą zawodniczką na świecie i rzadko kiedy ponoszę porażki, ale je również zaczęłam szanować. Sama nie wiem czy czasem nie robię tego specjalnie. Daje mi to dwukrotnie większą motywację. To wynik moich doświadczeń i mojej pracy.
Uczestniczę w różnego rodzaju szkoleniach treningowych, żywieniowych i fitness aby wiedzieć więcej. Nie tylko praktycznie ale i teoretycznie. Specjalistyczne rodzaje diet, które sama przetestowałam, najróżniejsze formy treningowe które stosowałam, zaszczepiły we mnie miłość do fitness i odżywiania. Łączę to z doświadczeniem, prowadzę autorskie treningi, ‘’Karate FIT’’ czy z samoobrony, lub też treningi funkcjonalne. Myślę, że tylko osoba która to na prawdę kocha potrafi dać coś więcej z siebie, niż tylko godzinę oklepanych ćwiczeń. Trzeba mieć to w sobie.



Gdyby nie karate.... Mam talent plastyczny, mogłam malować- może dlatego robię perfekcyjne makijaże. Zawsze chciałam tańczyć lub uczyć się śpiewu- wygrałam nawet poprzednią edycję lubelskiego ‘’Tańca z VIP-ami’’. To był jeden piękny moment- spełniłam swoje ukryte marzenie, wystąpiłam na scenie pokazując swoje emocje w tańcu.

Najpiękniejsze momenty w mojej karierze przychodziły stopniowo. Zawsze byłam skupiona na jakimś swoim celu. Marzyłam o tym , żeby być najlepsza w Europie- wywalczyłam Mistrzostwo Europy Juniorek, a rok później zdobyłam dwa na raz. Potem zdobywałam prestiżowy Puchar Europy, jako 18-latka-rekord! Następnie zdobyłam tytuł Mistrzyni Polski we wszystkich konkurencjach- technicznych i walki. Dostałam się do ścisłej kadry narodowej, zostałam wytypowana do składu podstawowego jako najmłodsza zawodniczka. Na zawodach pokonywałam bez problemu o wiele starsze i bardziej doświadczone zawodniczki. Ciary przechodziły! Moim oparciem była moja starsza 7 lat siostra Barbara.

Ciężkie momenty w mojej karierze? Takich było jak w telenoweli,ale z perspektywy czasu widzę, że to były drobnostki. Najtrudniejsze było zdobycie pierwszego tytułu Mistrzyni Świata w Karate w 2012r. Paradoks.
Mogło by się wydawać, że to najpiękniejszy moment w życiu. W dodatku był to ostatni tytuł, którego brakowało mi do uzupełnienia kompletnej kolekcji, czego nikomu się wcześniej nie udało. Tak, był to najpiękniejszy moment mojego życia, ale tylko przez 10 minut. W głowie miałam -przecież trzeba się rozwijać cały czas a nie zasiąść na laurach w wieku (wtedy) 23 lat.
Do tej pory mam najlepsze wyniki w kraju i na świecie. W karate zdobyłam już wszystko co mogłam na zawodach najwyższej rangi. Musiałam to logicznie poukładać. Nic pod publikę, o wszystko musiałam walczyć. Stąd przeprowadzka do Warszawy i nowy rozdział. Kocham sport, a sport ma wiele twarzy, stąd dalszy rozwój w tematyce odżywiania i treningach fitness.

 

Moje życie...



Bardzo ważna w życiu jest dla mnie satysfakcja z tego co się robi - ma ona wielką cenę. Jestem trenerem fitness, trenerem kulturystyki, samoobrony i karate. Zdobywam wiedzę i robię to co umiem najlepiej. Wiele osób docenia moje osiągnięcia i pyta mnie o porady. Takie zwykłe dotyczące poprawy jakości życia, jak zmienić dietę, jak zacząć ćwiczyć. Słyszę ‘’Jesteś wielokrotną Mistrzynią Świata, musisz mieć recepty na sukces’’. I rzeczywiście. Staram się łączyć wiedzę z doświadczeniem. Rozmawiam z normalnymi ludźmi i daję im energię. Pokazuję że przygoda ze sportem jest cudowna. W moich programach realizuje efektywne formy treningowe w rytmie energetycznej muzyki, udostępniam propozycje treningu funkcjonalnego i zarażam ludzi aktywnością. Bo trzeba kochać się zmęczyć i to jest możliwe.
Uczestnicy są zachwyceni, chcę prowadzić takie zajęcia dla firm i wybranych grup w całej Polsce. Mam nadzieję, że także w moim rodzinnym lublinie.
Moim marzeniem a teraz już celem jest założenie i prowadzenie profesjonalnego klubu sportowego i poradni dietetycznej, gdzie ważny będzie każdy klient a miejsce w nim odnajdzie cała rodzina. Szukam inwestorów i sponsorów do współpracy. Zrobię to. Wierzę że sport, każdego może nauczyć czegoś cennego.


Teraz, po wielu rewolucjach w życiu marzę o tym aby się rozwijać. Aby przekazać moje doświadczenie innym, którzy tego potrzebują. Po ostatnim treningu ‘’Karate Fit’’ podczas turnusu odchudzającego, przeczytałam na swój temat komentarz:
‘’To były zajęcia które najbardziej przeżyłam emocjonalnie... Nie umiem tego wytłumaczyć dlaczego ale coś się tam odblokowało w głowie i w psychice... Jak przyszłam do pokoju to się popłakałam.... Ale czułam się super i zmotywowana do osiągnięcia celu... A pani Justyna Marciniak jest bardzo motywująca i taka normalna, uśmiechnięta. Chcę więcej!’’.
Taki komentarz był dla mnie nagrodą. Nie chodzi o to żeby poskakać przez godzinę i wszystkich spocić. Ale żeby coś tym osobom przekazać, dać motywację.
Teraz dużo czasu zajmuje mi mój blog, który traktuję jak moje dziecko. To już pora.
Pragnę nawiązywać fajne sportowe współprace.
Blog został stworzony dla osób takich jakie obserwuję na co dzień i takich jak ja: zabieganych, zapracowanych, niezależnych lub walczących o to. Takich które nie mają czasu na przysłowiowe ‘’pierdoły’’, pracują nad sobą i jakością swojego życia. Chcą być FIT, chcą w kuchni stworzyć ‘’coś’’ z niczego, lub z łatwo dostępnych produktów wyczarować coś wykwintnego. Takich, które chcą być zadowolone ze swojego ciała i szukają metod i inspiracji. Takich, które chcą poprawy jakości swojego życia zaczynając od siebie, takich, które chcą cieszyć się życiem w sportowym stylu!
Zajmuję to bardzo dużo czasu, a wciąż zawodowo trenuję i pracuję, lecz staram się i wszystko idzie zgodnie z planem.

             Czytaj także Krótki poradnik Justyny Marciniak

Justyna Marciniak

  • Instruktorka karate, fitness, kulturystyki i samoobrony, coach motywacyjny.

  • Aktualna dwukrotna Mistrzyni Świata i dwukrotna Mistrzyni Europy w konkurencjach walki.

  • Zdobywczyni Pucharu Świata i Europy.

  • Wielokrotna Mistrzyni Polski Seniorów nieprzerwanie od 8 lat.

  • Od 5 lat najlepsza zawodniczka Karate w Polse i na świecie.

  • ‘’Najlepszy i najpopularniejszy sportowiec woj. Lubelskiego w 2012r’’ (41 tysięcy głosów),

  • ‘’Lublinianka Roku’ 2011’’,

  • wyróżniona w plebiscycie ‘’Kobieta Przedsiębiorcza 2013’’,

  • uczestniczka ‘’Kobieta na medal’’ oraz ‘’Kobieta sukcesu’’,

  • uczestniczka wielu akcji charytatywnych i społecznych, np. III Tańca z VIP-ami, gdzie zajęła I lokatę.

  • Propagatorka sportowego stylu życia, aktywnych form ruchu i samoobrony.

 

Karate trenuje od 18 lat. Jest czołową reprezentantką Kadry Narodowej w Karate, a nieprzerwanie od kilku lat- najlepszą zawodniczką świata. W swoim sporcie zdobyła już wszystko. Lecz sport ma wiele twarzy i pozwolił jej rowinąć talent w różnych kierunkach. Dalej realizuje sportowe marzenia i daje innym zastrzyk pozytywnej energii. Stara się zainspirować aktywnym trybem życia inne osoby, zachęca do zdrowej diety i propaguje sportowy styl życia. Tak powstał pomysł na jej BLOG www.sportisbeauty.pl, gdzie daje porady oraz praktyczne sposoby na aktywność. Po tym jak zdobyła wsyzstkie tytuły w karate, jest to dla niej TO COŚ, czym może dzielić się ze swoimi fanami, którzy przez lata wspierają ją w jej sportowych zmaganiach.

Zdjęcia Edyta Grigiel

Tagi:

kobietaxl,  Justyna Marciniak,  karate,  zdrowy styl życia,  blog,  mistrzostwo świata, 

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~That's a genuinely imssperive answer.   zgłoś nadużycie  

    That's a genuinely imssperive answer.

  • Komentarz od: ~qc2eC1 aeusemwfrkxy, [url=http://hxoslsptlfku.com/]hxoslsptlfku[/url], [link=http://bceklvqskwin.com/]bceklvqskwin[/link], http://epsvbdosnucj.com/   zgłoś nadużycie  

    qc2eC1 aeusemwfrkxy, [url=http://hxoslsptlfku.com/]hxoslsptlfku[/url], [link=http://bceklvqskwin.com/]bceklvqskwin[/link], http://epsvbdosnucj.com/

Powrót