Reklama:
Reklama:

Podobne artykuły:

Nie potrafiłaby żyć bez swojej pasji

Całe moje życie malowałam, rysowałam, zaczęło się oczywiście od bazgrania po ścianach, szafie. Mój dziadek też był artystą, kiedyś na Rusałce miał fabrykę, a jego pasją było robienie odlewów różnych rzeźb z metalu. Wychowywałam się patrząc na to co zrobił. Pamiętam np. piękne popielniczki z orłem, który się poruszał. Moja mama jest również uzdolniona artystycznie, więc siłą rzeczy w genach przeszło to na mnie.

Później pojawił się problem, ponieważ moi rodzice nie zgadzali się żebym zajęła się sztuką. Chcieli bym została prawnikiem, więc studia prawnicze mam również za sobą. Sztuka jednak była cały czas we mnie – studiowałam renowację zabytków i starałam się mimo wszystko rozwijać swoją pasję. 

Bałam się, że studiami prawniczymi stłamszę swoją pasję, ale ona okazała się na tyle silna, że nic nie potrafiło jej zniszczyć. 

 

 

 

Zamiast spać Anna zapisuje swoje pomysły. Ma ich tysiące! 

Po pierwsze jestem artystką malarką. Przez wiele lat pisałam różne wiersze i to są moje pasje, dzięki którym przez wiele, wiele lat żyję. Animatorką kultury jestem w międzyczasie. Organizuję wiele wydarzeń kulturalnych w Lublinie, współpracuję z Wojewódzkim Ośrodkiem Kultury gdzie już po raz kolejny organizuję z D'Arią Galicką nasz autorski cykl Spotkania z Kulturami Świata. Organizuję panele o poezji, wieczory autorskie, koncerty, wernisaże, wystawy malarstwa, warsztaty tańca i tym podobne.

Z D'Arią Galicką doszłyśmy do wniosku, że warto stworzyć taki cykl, w który zaangażujemy lubelskich artystów, mieszkańców promujących daną kulturę lub w pewien sposób z nią związanych np. osoby pochodzące z innych krajów, ale mieszkające w Lublinie, studiujące tutaj czy prowadzące zajęcia taneczne. Postanowiłyśmy, że warto ich pokazać. Te spotkania są również po to, aby zatrzeć bariery międzykulturowe. Organizujemy wystawy malarstwa, zdjęć, slajdów, w to włączamy opowieści z podróży, warsztaty, koncerty, prelekcje, prezentacje stowarzyszeń. Chcemy żeby ktoś, kto przyjdzie na nasze spotkania wyszedł z nich z porządną wiedzą na temat danego kraju. 

Już 29 marca kolejne wydarzenie w ramach cyklu Spotkania z Kulturami Świata, tym razem z kulturą Japonii, poszerzone o kulturę biznesu tego kraju. Po Japonii odbędzie się spotkanie z kulturą Irlandii, potem Ukrainy (już po raz drugi).

W Lublinie w zeszłym roku organizowałam cykl „Ogród poetów”. Na Jezuickiej organizowałam cykl, na którym co dwa tygodnie prezentowałam innych artystów – większość z nich związana była z Towarzystwem Przyjaciół Sztuk Pięknych, którego również jestem członkiem. W ramach tego cyklu odbywały się koncerty, wieczory autorskie, promocje czasopisma literackiego „Kozirynek”.

Z Sabiną Kuśmicką organizowałyśmy Coroczne Czytania Poezji, skupiające osoby zafascynowane poezją. W całej Polsce, o tej samej godzinie, w ten sam dzień wszyscy czytali poezję danego artysty.

Z Józefem Bilskim głównym organizatorem i pomysłodawcą współpracowałam przy organizacji IV Lubelskiego Przeglądu Strojne w Biel czyli Zima z Bazuną oraz wydarzeń mających miejsce w klubie festiwalowym. 

 

Artyści potrzebują kogoś kto stworzy ich pozytywny wizerunek

 

Kiedyś zrobiliśmy ze znajomymi sondę i zadawaliśmy spotkanym osobom pytanie czy znają jakiegoś żyjącego poetę z Lublina. Okazało się, że nikt nie potrafił wymienić ani jednego. Z tego zrodziła się we mnie taka głęboka potrzeba, aby tych poetów wyciągnąć na zewnątrz. W zeszłym roku w ramach Miasta Poezji zorganizowaliśmy 19 spotkań z twórcami, w tym roku już wiemy, że będzie ich więcej. Będą koncerty, spotkania z piosenką autorską, będzie się działo!

To samo dotyczy malarzy. Staram się organizować wystawy i zapraszać artystów z Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych, ewentualnie włączać ich do organizowanych wydarzeń żeby mieli szansę zaprezentować się w naszym mieście. Niech nie będą anonimowi dla naszych mieszkańców.

Dobrze, że lokale w Lublinie są otwarte na spotkania ze sztuką. Największe zainteresowanie wzbudzają oczywiście koncerty, gorzej jest z poezją, z wieczorami autorskimi. Ludzie boją się poezji, tu jest jakaś blokada między odbiorcą, a twórcą. Jeden z najgorszych momentów dla mnie był wtedy, kiedy zaprosiłam bardzo znanego poetę z Warszawy, a na spotkaniu z autorem pojawiło się więcej dziennikarzy i fotoreporterów niż publiczności. To jest przykre. Jest bardzo dużo osób piszących i czytających, ale spotkanie twarzą w twarz z poetą jest już trudne i nie chodzi o rodzaj poezji, bo to się tyczy prawie wszystkich poetów.

 

 

Ciężko jest artystom przetrwać, zwłaszcza jeśli ktoś nie działa w fundacji i nie może starać się o dofinansowania, o granty, o pieniądze na wydanie swoich prac, ich oprawę. Na pewno w Lublinie nie jest łatwo, bo region jest biedniejszy. Często artyści mają również problem z promocją. Są introwertyczni i jest im trudno pójść na wywiad, wstąpić do lokalu żeby zapytać czy mogą zorganizować w nim swój wieczór autorski. Brak im odwagi do promowania samych siebie. Potrzebują kogoś, kto ich doceni, zorganizuje wydarzenie. Inaczej artysta zostaje ze swoją twórczością w domu i nie ma szansy żeby wyszedł z nią na zewnątrz.

 

Ja wyszłam również z takiego założenia, że skoro podoba mi się życie artystyczne w Krakowie, to dlaczego tutaj nie może być podobnie. Mamy piękne Stare Miasto, wspaniałe lokale, ludzi z artystyczną duszą, to dlaczego tutaj nie może być takiej atmosfery. Nie mamy się czego wstydzić, bo mamy przecież wszystko!

 

 

Więcej na temat Spotkań z Kulturami Świata przeczytacie TUTAJ.

KKR

Foto: własność prywatna Anna Maria Woźniak

 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót
Reklama: