Partner: Logo KobietaXL.pl

W  rodzinach przerażonych koniecznością spotkania przy świątecznym stole, który nierzadko ugina się pod ciężarem napięć i antagonizmów, jak mantrę powtarza się zwrot “jakie Święta, taki cały rok”. Jest to typowy przykład myślenia magicznego, stanowiącego normę u dzieci, jednak nie u osób dorosłych. Bo czy sztucznymi uśmiechami, tłumieniem gniewu i wypolerowaną zastawą stołową można “zaczarować” Święta, odegnać wzajemną niechęć, sprawić, że nagle wszyscy członkowie rodziny przemówią ludzkim głosem? Przyjmując za pewnik to, że większość czytelników słusznie odpowiedziała na powyższe pytanie przecząco, należy przejść dalej. Nie można przecież tylko hejtować, trzeba by ukuć jakąś sentencję, bo przecież natura nie znosi próżni: jaki cały rok, takie Święta.

Idea przygotowań do wszelakich świąt obecna jest w każdej religii i każdej kulturze. Raz na jakiś czas przecież trzeba posprzątać chaty (lub wille), zagnieść chleb (albo kupić makowiec) czy rytualnie się oczyścić (może oczyścić cerę u kosmetyczki). O ile przygotowania “materii” do świętowania mogą perfekcyjnym paniom i panom domu zająć tylko kilka lub kilkanaście godzin, to nie da się tak szybko przygotować do Świąt emocjonalnie. Dywan, który nie był prany przez rok, da się wyczyścić w pół godziny, jednak zaniedbań w relacjach nie sposób jest usunąć tak szybko. Nie istnieje żaden błyskawicznie działający odplamiacz emocjonalny. Może dzięki tym uczuciowym dopalaczom na chwilę staniemy się bardziej serdeczni, może nawet kogoś uściskamy, jednak rodzina nie stanie się dzięki tym zabiegom prawdziwie szczęśliwa i zgrana. System rodzinny działa jak należy przez okrągły rok, albo przez cały czas jest dysfunkcyjny. Nawet najbardziej “magiczne” spotkanie przy stole nie będzie w stanie sprawić, że znikną czerwone linie na naszych genogramach. Do świąt przygotowujemy się przez całe życie - jeśli rozmawiamy ze sobą, mówimy sobie o problemach, nie stosujemy sztuczek mających na celu zapobieganie prawdziwego poznania się – nie będziemy odczuwali tak wielkiej presji przygotowania “idealnych” Świąt, bo idealną opcją będzie odpoczynek w gronie osób, które mają dla siebie ciepłe uczucia w każdy dzień roku. Jeśli jednak na co dzień na siebie warczymy, nie dbamy o higienę relacji – czas oczekiwania zamieni się w czas przeczekiwania, a świętowanie – w stresujące udawanie.

Wielu ludzi nie przepada za Świętami bynajmniej nie dlatego, że stresuje ich lepienie pierogów. Chodzi raczej o to, że podczas Świąt nie ma się za czym schować, nie można uciec w pracę - jesteśmy poniekąd na siebie skazani, a wtedy  jak na dłoni widać, że poza wspólnym zajmowaniem powierzchni mieszkaniowej po prostu nic nas ze sobą nie łączy. Taka konfrontacja faktów z naszymi wyobrażeniami bywa nader bolesna, a przecież ludzie i inne zwierzęta wykazują tendencję do unikania nieprzyjemnych bodźców. Znieczulamy się zatem świąteczną kawą, promocjami czy wpatrywaniem się w blask świeżo kupionych na promocjach światecznych ozdób. Piętrzymy rytuały mające zapobiec szczerej rozmowie i rozczarowaniom - od nawoływania do nieporuszania w Święta ważkich tematów po wspólne oglądanie miernych artystycznie “tradycyjnie świątecznych” komedii.

Angelika Szelągowska  artykuł z portalu psychologia- społeczna.pl

Tagi:

święta ,  rodzina ,  relacje ,  psychologia , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót