Reklama

Mrówka kręciła się po kamieniach, biegając we wszystkie strony, zaaferowana swoimi sprawami, o których nie miałam pojęcia. Czekałam na zakończenie nabożeństwa w kaplicy, obserwując jej poczynania. Skojarzenie jej losu z ludzkim życiem było, rzecz jasna, oczywiste. Tyle tylko, że to ja tym razem byłam w roli wszechmogącego, który mógł zdecydować o jej dalszym bycie.

 

Wróciłam do realu kiedy wynoszono z kaplicy trumnę. Patrzyłam na nią z niedowierzaniem. Z Aśką znałyśmy się lat prawie trzydzieści. Kawał życia, wspólnych spotkań, wyjazdów na działkę, żartów, plotek. Miała takie swoje powiedzonko - „Człowieku, nie uwierzysz, jak ci powiem”. Zawsze tak zaczynała, gdy miała do zakomunikowania jakąś rewelację. To „człowieku” ciągle brzmi w moich uszach. Ostatni raz rozmawiałam z nią przez telefon jakieś dwa tygodnie przed jej śmiercią. Była w szpitalu, nie chciała żadnych wizyt…

 

Ilekroć myślę, na temat kruchości życia, na temat przemijania, zastanawiam się, co jest dla mnie ważne. Co było istotne kiedyś, co jest istotne dzisiaj. Myślę o kompletnym braku znaczenia wielu spraw, które dawniej zdawały się być istotne i o tym, co przez takie ich widzenie przegapiłam. I jak bardzo nie chcę przegapiać już niczego więcej.

 

Dziś widziałam się z przyjaciółką, której siostra choruje na raka. Ostatnio, na szczęście, czuje się lepiej.

- I wiesz, napisała do mnie, że zrobiła zakupy w internecie, bakłażanową tunikę, bakłażanowe getry i sweter w kolorze owsianki do kompletu – mówi przyjaciółka. - Dopóki więc tli się w nas życie, wierzymy, że jest nadzieja i chcemy sobie robić drobne przyjemności.

 

Łapmy więc te ulotne chwile, kiedy jest fajnie, jest miło, jest dobrze. Bo dziś kręcąc się w kółko po kuchni, wkładając naczynia do zmywarki, ścierając okruchy z blatów, zobaczyłam siebie jak tę cmentarną mrówkę. Kręcącą się w sobie tylko znanym celu, zaaferowaną drobnymi, codziennymi sprawami. Tyle, że pamiętającą już stale o tym, że wisi nade mną fatum. Że może mnie unicestwić w ułamku sekundy – przez przypadek, albo z premedytacją...

 Magdalena Gorostiza

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Mrówka kręciła się po kamieniach, biegając we wszystkie strony, zaaferowana swoimi sprawami, o których nie miałam pojęcia. Czekałam na zakończenie nabożeństwa w kaplicy, obserwując jej poczynania. Skojarzenie jej losu z ludzkim życiem było, rzecz jasna, oczywiste. Tyle tylko, że to ja tym razem byłam w roli wszechmogącego, który mógł zdecydować o jej dalszym bycie.

 

Wróciłam do realu kiedy wynoszono z kaplicy trumnę. Patrzyłam na nią z niedowierzaniem. Z Aśką znałyśmy się lat prawie trzydzieści. Kawał życia, wspólnych spotkań, wyjazdów na działkę, żartów, plotek. Miała takie swoje powiedzonko - „Człowieku, nie uwierzysz, jak ci powiem”. Zawsze tak zaczynała, gdy miała do zakomunikowania jakąś rewelację. To „człowieku” ciągle brzmi w moich uszach. Ostatni raz rozmawiałam z nią przez telefon jakieś dwa tygodnie przed jej śmiercią. Była w szpitalu, nie chciała żadnych wizyt…

 

Ilekroć myślę, na temat kruchości życia, na temat przemijania, zastanawiam się, co jest dla mnie ważne. Co było istotne kiedyś, co jest istotne dzisiaj. Myślę o kompletnym braku znaczenia wielu spraw, które dawniej zdawały się być istotne i o tym, co przez takie ich widzenie przegapiłam. I jak bardzo nie chcę przegapiać już niczego więcej.

 

Dziś widziałam się z przyjaciółką, której siostra choruje na raka. Ostatnio, na szczęście, czuje się lepiej.

- I wiesz, napisała do mnie, że zrobiła zakupy w internecie, bakłażanową tunikę, bakłażanowe getry i sweter w kolorze owsianki do kompletu – mówi przyjaciółka. - Dopóki więc tli się w nas życie, wierzymy, że jest nadzieja i chcemy sobie robić drobne przyjemności.

 

Łapmy więc te ulotne chwile, kiedy jest fajnie, jest miło, jest dobrze. Bo dziś kręcąc się w kółko po kuchni, wkładając naczynia do zmywarki, ścierając okruchy z blatów, zobaczyłam siebie jak tę cmentarną mrówkę. Kręcącą się w sobie tylko znanym celu, zaaferowaną drobnymi, codziennymi sprawami. Tyle, że pamiętającą już stale o tym, że wisi nade mną fatum. Że może mnie unicestwić w ułamku sekundy – przez przypadek, albo z premedytacją...

 Magdalena Gorostiza

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

babskim okiem,  los,  życie,  fatum,  przemijanie, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót