Reklama

Jest, udało się uff-ktoś podniósł słuchawkę ! Wyłuszczam grzecznie o co chodzi, podaje masę cyferek, dat, imion, imion rodziców- moich, męża, dziadków, sąsiadów, psa, kota , numer buta, obwód stanika. Dobra zostałam odnaleziona w tej skarbnicy wiedzy, którą jest komputer. Ucieszona iż za chwilę usłyszę że właśnie przelew poszedł zapalam papierosa oczekując na dalszą rozmowę. " Deklaracja podatkowa za rok 2015 nie została złożona " ?????? Papieros mi wypadł, z parapetu spadłam, szczeka rozdziawiona. "Jak to nie została złożona? przecież mam wszystkie świstki! Dokumenty! poszło na Jagiellońską!!! " " Pani dzwoni na wolę może tam przesłali " stoicki spokój ze strony tamtej słuchawki. Kuźwa, zagotowało mi się osocze we krwi. Dzwonie. Jest godzina 15:45. Melodyjka......automatyczny Pan kieruje mnie co powinnam wcisnąć aby chcieć rozmawiać. Wciskam, wciskam, wciskam i wciskam. Czekam, czekam, czekam a melodyjka dalej gra. Dobra, ktoś się nade mną zlitował. Dalej te same przesłuchanie, numerki, cyferki , imiona, numer buta....dobrze że o kwaterę na cmentarzu nie pytają czy mam wykupioną! Pytam o to samo i słyszę " Zeznania podatkowego za 2015 rok brak " No to teraz już siedzę na podłodze i kwiczę. Jak to brak ???? No wysłałam przecie !!!! Chwila zadumy............ Atak na szufladę w której mam wszystko i nic ale zapewne mam potwierdzenie nadania listu poleconego do US. "MARCIN szukaj w portfelu potwierdzenia" krzyczę w panice do męża , bo poczta czynna tylko do 20 a jest prawie 16- mogę nie zdążyć. Marcin znajduje wszystko-zdjęcia całej rodziny, stare paragony,potwierdzenia nadania ale nie za ten rok, opaski na rękę mojego dziecka z dnia porodu sprzed 18 lat, papierki po cukierkach ( w portfelu ??? )- owego potwierdzenia brak. Ja dalej przekopuje szufladę w coraz większej panice ( a co jak nie mam? a jak im udowodnię że wysłałam ? ) Zawartości z szuflady nie będę opisywać- wiem na pewno że jest dużo i trzeba zrobić remanent. Znalazłam! Mam ! Bojowo nastawiona( no bo to chyba oni zawinili tak ?? nie dostarczyli skoro nie ma w urzędzie ) idę w asyście męża i przyjaciela na pocztę w celu zrobienia awantury. Nic z tego- poczta działa znakomicie-list z PIT-em dostarczono. Otrzymałam potwierdzenia tegoż doręczenia. Jedziemy dziś na Jagiellońską do US . Całą drogę tłumaczę sobie " Tylko spokojnie Weronika, tylko spokojnie" Wchodzimy, czekamy,podchodzimy- pytamy czy zostało złożone rozliczenie podatkowe za rok 2015 na nazwisko Kowalski. ( w teczce naszykowane nowe PIT-y i korekta bo coś chyba pokićkałam z poprzednimi ) Słyszymy " Nie ma , a nie- jednak jest " Moja głowa spoczęła na rękach, nogi się ugięły, prawie zaczęłam się modlić. 30 minut później byłam tak samo głupia jak w momencie jak tam weszłam. PIT się odnalazł ( fart ? ) wypłata zdeklarowana na 2 sierpnia, wszystko oki ale ..............jestem pełna podziwu dla Pań (nie ) sprawdzających naszych zeznań. Złożyłam Pita w urzędzie należącym do mego męża, wpisałam siebie zamiast Niego jako podatnika, kwoty które zarobiliśmy zostały w tym momencie odwrotnie wpisane czyli ja zarobiłam Jego kasę a On moją. Do tego Marcin ma jedno dziecko ( ?????) i nic nie powiedział a ja się chyba swojego wyrzekłam. Dziwne dziwności ja Ty Urzędowi to termin 7-14 dni ale jak Urząd Tobie-prawie że cała wieczność ! Rada na przyszły rok- wcześniej i dokładniej Weroniko !

Weronika Kowalska

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Jest, udało się uff-ktoś podniósł słuchawkę ! Wyłuszczam grzecznie o co chodzi, podaje masę cyferek, dat, imion, imion rodziców- moich, męża, dziadków, sąsiadów, psa, kota , numer buta, obwód stanika. Dobra zostałam odnaleziona w tej skarbnicy wiedzy, którą jest komputer. Ucieszona iż za chwilę usłyszę że właśnie przelew poszedł zapalam papierosa oczekując na dalszą rozmowę. " Deklaracja podatkowa za rok 2015 nie została złożona " ?????? Papieros mi wypadł, z parapetu spadłam, szczeka rozdziawiona. "Jak to nie została złożona? przecież mam wszystkie świstki! Dokumenty! poszło na Jagiellońską!!! " " Pani dzwoni na wolę może tam przesłali " stoicki spokój ze strony tamtej słuchawki. Kuźwa, zagotowało mi się osocze we krwi. Dzwonie. Jest godzina 15:45. Melodyjka......automatyczny Pan kieruje mnie co powinnam wcisnąć aby chcieć rozmawiać. Wciskam, wciskam, wciskam i wciskam. Czekam, czekam, czekam a melodyjka dalej gra. Dobra, ktoś się nade mną zlitował. Dalej te same przesłuchanie, numerki, cyferki , imiona, numer buta....dobrze że o kwaterę na cmentarzu nie pytają czy mam wykupioną! Pytam o to samo i słyszę " Zeznania podatkowego za 2015 rok brak " No to teraz już siedzę na podłodze i kwiczę. Jak to brak ???? No wysłałam przecie !!!! Chwila zadumy............ Atak na szufladę w której mam wszystko i nic ale zapewne mam potwierdzenie nadania listu poleconego do US. "MARCIN szukaj w portfelu potwierdzenia" krzyczę w panice do męża , bo poczta czynna tylko do 20 a jest prawie 16- mogę nie zdążyć. Marcin znajduje wszystko-zdjęcia całej rodziny, stare paragony,potwierdzenia nadania ale nie za ten rok, opaski na rękę mojego dziecka z dnia porodu sprzed 18 lat, papierki po cukierkach ( w portfelu ??? )- owego potwierdzenia brak. Ja dalej przekopuje szufladę w coraz większej panice ( a co jak nie mam? a jak im udowodnię że wysłałam ? ) Zawartości z szuflady nie będę opisywać- wiem na pewno że jest dużo i trzeba zrobić remanent. Znalazłam! Mam ! Bojowo nastawiona( no bo to chyba oni zawinili tak ?? nie dostarczyli skoro nie ma w urzędzie ) idę w asyście męża i przyjaciela na pocztę w celu zrobienia awantury. Nic z tego- poczta działa znakomicie-list z PIT-em dostarczono. Otrzymałam potwierdzenia tegoż doręczenia. Jedziemy dziś na Jagiellońską do US . Całą drogę tłumaczę sobie " Tylko spokojnie Weronika, tylko spokojnie" Wchodzimy, czekamy,podchodzimy- pytamy czy zostało złożone rozliczenie podatkowe za rok 2015 na nazwisko Kowalski. ( w teczce naszykowane nowe PIT-y i korekta bo coś chyba pokićkałam z poprzednimi ) Słyszymy " Nie ma , a nie- jednak jest " Moja głowa spoczęła na rękach, nogi się ugięły, prawie zaczęłam się modlić. 30 minut później byłam tak samo głupia jak w momencie jak tam weszłam. PIT się odnalazł ( fart ? ) wypłata zdeklarowana na 2 sierpnia, wszystko oki ale ..............jestem pełna podziwu dla Pań (nie ) sprawdzających naszych zeznań. Złożyłam Pita w urzędzie należącym do mego męża, wpisałam siebie zamiast Niego jako podatnika, kwoty które zarobiliśmy zostały w tym momencie odwrotnie wpisane czyli ja zarobiłam Jego kasę a On moją. Do tego Marcin ma jedno dziecko ( ?????) i nic nie powiedział a ja się chyba swojego wyrzekłam. Dziwne dziwności ja Ty Urzędowi to termin 7-14 dni ale jak Urząd Tobie-prawie że cała wieczność ! Rada na przyszły rok- wcześniej i dokładniej Weroniko !

Weronika Kowalska

loading...

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót