Reklama

Czas by się już nauczyć, że Konstytucja RP gwarantuje nam prawo do prywatności wyznania. To już pierwszy powód mojego zażenowania. W cywilizowanym świcie gdy dyskutuje się o problemach prawnych, nikt nie afiszuję się ze swoją wiarą. Jest to nieeleganckie, wręcz nie przystoi. Ale tam już dawno kościół oddzielono od państwa i w to, w co kto wierzy, nikogo nie obchodzi. W Polsce politycy obnoszą się ze swoją wiarą, co niewiele ma wspólnego z europejska nowoczesnością. Tyle w kwestii pierwszej.

Druga jeszcze bardziej mnie żenuje, bo na tyle się znamy, na ile nas sprawdzono. Gdyby na mównicy stanęła matka upośledzonego dziecka i powiedziała – wiedziałam, urodziłam świadomie a wy róbcie, jak chcecie – głębokie pokłony. Kiedy jednak młodziutka posłanka WIE co by zrobiła w sytuacji ekstremalnej traci w moich oczach resztki powagi. Nikt nie wie, jak się zachowa w podobnym przypadku, jakie będą sploty różnorodnych okoliczności i przed jakimi wyborami życie nas postawi. Wiem, jak się zachowamy w sytuacjach, które już przeżyliśmy i które przede wszystkim nie kosztują nazbyt wiele. Kiedy stajemy oko w oko z czymś co zupełnie zaskakuje i w dodatku przeraża, bardzo różne mogą być nasze wybory.

Najlepiej świadczy o tym korzystanie z metody in vitro nawet przez kobiety, które w Boga wierzą. Pragnienie posiadania potomstwa jest w tym wypadku silniejsze niż kościelne dogmaty, nie sądzę też by dla takich kobiet wybór tej metody był nie okupiony dylematem moralnym, wahaniem, a nawet swoistym cierpieniem.

Młodość ma rzecz jasna swoje prawa. Ale bycie posłem nie idzie z tym w parze. Dlatego lepiej dać sobie spokój z czczymi deklaracjami. Jak posłanka Wróblewska stanie kiedyś przed takim wyborem (czego jej nie życzę) może się okazać, że zmieni swoje zdanie. Więc póki nie wiemy czegoś na pewno, lepiej się z tym zawczasu nie afiszować.

Magdalena Gorostiza

A przy okazji możecie podpisać petycję w sprawie aborcji.

 

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Czas by się już nauczyć, że Konstytucja RP gwarantuje nam prawo do prywatności wyznania. To już pierwszy powód mojego zażenowania. W cywilizowanym świcie gdy dyskutuje się o problemach prawnych, nikt nie afiszuję się ze swoją wiarą. Jest to nieeleganckie, wręcz nie przystoi. Ale tam już dawno kościół oddzielono od państwa i w to, w co kto wierzy, nikogo nie obchodzi. W Polsce politycy obnoszą się ze swoją wiarą, co niewiele ma wspólnego z europejska nowoczesnością. Tyle w kwestii pierwszej.

Druga jeszcze bardziej mnie żenuje, bo na tyle się znamy, na ile nas sprawdzono. Gdyby na mównicy stanęła matka upośledzonego dziecka i powiedziała – wiedziałam, urodziłam świadomie a wy róbcie, jak chcecie – głębokie pokłony. Kiedy jednak młodziutka posłanka WIE co by zrobiła w sytuacji ekstremalnej traci w moich oczach resztki powagi. Nikt nie wie, jak się zachowa w podobnym przypadku, jakie będą sploty różnorodnych okoliczności i przed jakimi wyborami życie nas postawi. Wiem, jak się zachowamy w sytuacjach, które już przeżyliśmy i które przede wszystkim nie kosztują nazbyt wiele. Kiedy stajemy oko w oko z czymś co zupełnie zaskakuje i w dodatku przeraża, bardzo różne mogą być nasze wybory.

Najlepiej świadczy o tym korzystanie z metody in vitro nawet przez kobiety, które w Boga wierzą. Pragnienie posiadania potomstwa jest w tym wypadku silniejsze niż kościelne dogmaty, nie sądzę też by dla takich kobiet wybór tej metody był nie okupiony dylematem moralnym, wahaniem, a nawet swoistym cierpieniem.

Młodość ma rzecz jasna swoje prawa. Ale bycie posłem nie idzie z tym w parze. Dlatego lepiej dać sobie spokój z czczymi deklaracjami. Jak posłanka Wróblewska stanie kiedyś przed takim wyborem (czego jej nie życzę) może się okazać, że zmieni swoje zdanie. Więc póki nie wiemy czegoś na pewno, lepiej się z tym zawczasu nie afiszować.

Magdalena Gorostiza

A przy okazji możecie podpisać petycję w sprawie aborcji.

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

aborcja,  prawo,  babskim okiem, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót