Reklama

Problem umów śmieciowych jest niewątpliwie ważny i niewątpliwie wymaga szerokiej dyskusji. Z jednej strony, ludzie którzy wkraczają w zawodowe życie, którym pracodawca "cyka" kolejne umowy nie mają co marzyć o stabilizacji. O założeniu rodziny, wzięciu kredytu. Trudno w takiej sytuacji myśleć o rodzeniu dzieci, kiedy brak jest dla siebie widocznych perspektyw.

Ale niechęć pracodawców do dawania etatów też nie bierze się z powietrza. Po pierwsze to wysokie koszty pracy, po drugie praktycznie związane ręce, gdy pracownik okaże sie kompletnie nieprzydatny. Polskie sądy pracy trzymają z reguły stronę zatrudnionych i nawet w sytuacjach konfliktowych trudno się niechcianego pracownika z własnej firmy pozbyć. Co jest już wręcz kuriozalne, zważywszy na fakt, że państwo zmusza prywatnego pracodawcę do zatrudniania osoby, z którą pracować zwyczajnie nie chce.

Znalezienie sensownej osoby do pracy też nie jest zadaniem wcale łatwym. Rozmawiam z wieloma przedsiębiorcami, którzy podkreślają, że nawet oferowanie wysokiego wynagrodzenia nie zawsze skutkuje chęcią do rzetelnego wywiązywania się ze swoich obowiązków. Oddzielnym problemem jest system edukacji - młodzi ludzie po studiach czy szkołach różnego typu nie są przygotowywani do konkretnej pracy, a ich wiedza praktyczna bywa wręcz żenująca. Odwrotnie proporcjonalnie wysokie jest natomiast często mniemanie o własnej osobie i niechęć do pobierania jakichkolwiek nauk. Jeszcze inny problem to młode kobiety, które po uzyskaniu etatu i zajściu w ciążę natychmiast przenoszą się na zwolnienie lekarskie, tak jakby ciąża już od początku jej trwania była jakąś ciężką chorobą. Pewna młoda znajoma mówiła mi ostatnio, że była zbulweroswana pytaniem, które padło podczas rozmowy kwalifikacyjnej, właśnie na temat planowania potomstwa. Uznała, że potencjalny pracodawca przekroczył jej prywatność. Czy aby jednak na pewno? Szukając pracownika, któremu płaci się z własnej kieszeni, chce się jednak mieć pewność, że inwestycja będzie opłacalna. Dlatego umowy śmieciowe, jak każdy kij - mają dwa końce.

Magdalena Gorostiza

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Problem umów śmieciowych jest niewątpliwie ważny i niewątpliwie wymaga szerokiej dyskusji. Z jednej strony, ludzie którzy wkraczają w zawodowe życie, którym pracodawca "cyka" kolejne umowy nie mają co marzyć o stabilizacji. O założeniu rodziny, wzięciu kredytu. Trudno w takiej sytuacji myśleć o rodzeniu dzieci, kiedy brak jest dla siebie widocznych perspektyw.

Ale niechęć pracodawców do dawania etatów też nie bierze się z powietrza. Po pierwsze to wysokie koszty pracy, po drugie praktycznie związane ręce, gdy pracownik okaże sie kompletnie nieprzydatny. Polskie sądy pracy trzymają z reguły stronę zatrudnionych i nawet w sytuacjach konfliktowych trudno się niechcianego pracownika z własnej firmy pozbyć. Co jest już wręcz kuriozalne, zważywszy na fakt, że państwo zmusza prywatnego pracodawcę do zatrudniania osoby, z którą pracować zwyczajnie nie chce.

Znalezienie sensownej osoby do pracy też nie jest zadaniem wcale łatwym. Rozmawiam z wieloma przedsiębiorcami, którzy podkreślają, że nawet oferowanie wysokiego wynagrodzenia nie zawsze skutkuje chęcią do rzetelnego wywiązywania się ze swoich obowiązków. Oddzielnym problemem jest system edukacji - młodzi ludzie po studiach czy szkołach różnego typu nie są przygotowywani do konkretnej pracy, a ich wiedza praktyczna bywa wręcz żenująca. Odwrotnie proporcjonalnie wysokie jest natomiast często mniemanie o własnej osobie i niechęć do pobierania jakichkolwiek nauk. Jeszcze inny problem to młode kobiety, które po uzyskaniu etatu i zajściu w ciążę natychmiast przenoszą się na zwolnienie lekarskie, tak jakby ciąża już od początku jej trwania była jakąś ciężką chorobą. Pewna młoda znajoma mówiła mi ostatnio, że była zbulweroswana pytaniem, które padło podczas rozmowy kwalifikacyjnej, właśnie na temat planowania potomstwa. Uznała, że potencjalny pracodawca przekroczył jej prywatność. Czy aby jednak na pewno? Szukając pracownika, któremu płaci się z własnej kieszeni, chce się jednak mieć pewność, że inwestycja będzie opłacalna. Dlatego umowy śmieciowe, jak każdy kij - mają dwa końce.

Magdalena Gorostiza

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

praca,  umowy śmieciowe,  etat, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót