Reklama

Nie wiem skąd takie przekonanie u wielu osób, że pisać może każdy. Że nie trzeba ku temu nijakiego talentu i budowanie w miarę gramatycznych zdań spowoduje stworzenie dobrej powieści. Wiem jednak, że ilość takowych autorów rośnie, bo widzę to w mojej internetowej ofercie. W wiekszości przypadków już z opisu książki wnioskuję, że nic warta będzie. Czasami opis myli i ściągam jednak książkę. Po trzech stronach, zażenowana jej poziomem, zamykam. Mdłe zdania, banalna akcja, często jakiś bełkot. Kto to w ogóle czyta? I dlaczego ktoś wydaje?

Jakieś żenujące opowieści autobiograficzne, ze szczegółami dotyczącymi robienia remontu, układania włosów czy opisów innych prozaicznych czynności. Kogo to ma interesować i czemu służyć? Chce się wołać: litości!

Być może jestem jako były pracownik Zakładu Teorii Literatury skażona pisarstwem genialnym. Książkami, w których każde słowo ma sens, każdy opis czemuś służy, a każdy bohater, nawet drugoplanowy jest z krwi i kości i w powieści istotny. Być może moje literackie gusta odbiegają nieco od przeciętnej. Ale to co jest w tej chwili na rynku w większości przypadków nazwać trudno literaturą.

A łaknę dobrej książki, jak przysłowiowa kania dżdżu. Dlatego z utęsknieniem czekam na nową powieść Sylwii Ziętek, znanej wam autorce bloga i powieści "Sonaty, złudzenia, nerwice". "Próżna", bo taki jest tytuł tej nowej powieści jest już wydana. Mam nadzieję niedługo ją dostać. Bo na razie wracam do klasyki. Ostatecznie można i sto razy przeczytać "Czarodziejska górę"...

Magdalena Gorostiza

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Nie wiem skąd takie przekonanie u wielu osób, że pisać może każdy. Że nie trzeba ku temu nijakiego talentu i budowanie w miarę gramatycznych zdań spowoduje stworzenie dobrej powieści. Wiem jednak, że ilość takowych autorów rośnie, bo widzę to w mojej internetowej ofercie. W wiekszości przypadków już z opisu książki wnioskuję, że nic warta będzie. Czasami opis myli i ściągam jednak książkę. Po trzech stronach, zażenowana jej poziomem, zamykam. Mdłe zdania, banalna akcja, często jakiś bełkot. Kto to w ogóle czyta? I dlaczego ktoś wydaje?

Jakieś żenujące opowieści autobiograficzne, ze szczegółami dotyczącymi robienia remontu, układania włosów czy opisów innych prozaicznych czynności. Kogo to ma interesować i czemu służyć? Chce się wołać: litości!

Być może jestem jako były pracownik Zakładu Teorii Literatury skażona pisarstwem genialnym. Książkami, w których każde słowo ma sens, każdy opis czemuś służy, a każdy bohater, nawet drugoplanowy jest z krwi i kości i w powieści istotny. Być może moje literackie gusta odbiegają nieco od przeciętnej. Ale to co jest w tej chwili na rynku w większości przypadków nazwać trudno literaturą.

A łaknę dobrej książki, jak przysłowiowa kania dżdżu. Dlatego z utęsknieniem czekam na nową powieść Sylwii Ziętek, znanej wam autorce bloga i powieści "Sonaty, złudzenia, nerwice". "Próżna", bo taki jest tytuł tej nowej powieści jest już wydana. Mam nadzieję niedługo ją dostać. Bo na razie wracam do klasyki. Ostatecznie można i sto razy przeczytać "Czarodziejska górę"...

Magdalena Gorostiza

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

Sylwia Zientek,  książki,  książka, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~Barbara Okońska   zgłoś nadużycie  

    świetny felietonik o iluzji wielkiego pisarstwa i megalomańskiej pewności wodolejców, co do ich pisarskiej pozycji. Brzmi prestiżowo, więc miernotki się kreują pod tym szlachetnym szyldem. Na marginesie, rozpowszechnia się słowo \"AUTOR\" na miejsce \"PISARZ\", pewnie też Pani na to zwróciła uwagę. Świetnie, że Pani ten temat poruszyła. Dziękuję

  • Komentarz od: ~Barbara Okońska   zgłoś nadużycie  

    Pisarzem nie jest ten, kto pisze, lecz ten, kto ma powołanie.

Powrót