Reklama

Byłoby idealnie, gdyby prezydent wybierany był w pierwszej turze. Wtedy wiadomo by było, że głosowali na niego wyłącznie jego zwolennicy. Druga tura zamienia sie w inne widowisko. Kto zdoła zebrać więcej tych, którzy nie lubią kontrkandydata.

W pierwszym dniu po wyborczym starciu krajobraz po bitwie należy do PiS. Bo choć Komorowski od rana przekonywał, że chce JOW-ów i referendów, nie brzmiało to zbyt przekonywująco. Jeszcze gorzej wybrzmiało oczekiwanie na ustawę, w której wreszcie podatnik w starciu z urzędem skarbowym ma podlegać zasadzie domnimania niewinności. Okazało się bowiem, że przez osiem lat rządów Platformy żyjemy w kraju, w którym przedsiebiorca jest potencjalnym przestępcą, o czym urzędujący prezydent z PO zresztą przypomniał sobie pod koniec kadencji. Nadzwyczajne!

W odpowiedzi na wystapienie Komorowskiego Beata Szydło pokazała zmielone listy z podpisami obywateli, którzy chcieli aby naród wypowiedział się w referendach na temat sześciolatków w szkołach czy wieku emerytalnego.  Nie omieszkała też dodać, że szef sztabu wyborczego obecnego prezydenta nie przyjął zaproszenia na kawę do sztabu PiS w celu ustalenia debat. Tak więc na razie PIS : PO 1:0.

Podobne występy potrwają przez najbliższe dwa tygodnie i sztaby będą liczyć na elektorat "negatywny". Ten pozytywny juz się przecież określił. Jedyną nadzieją na zwycięstwo jest liczenie na tych, którzy zdecydowanie któregoś z kandydatów nie chcą i to będzie ich jedyna motywacja, aby pójść do urny wyborczej. Czyli cytując klasyka Wałęsę - jestem za, a nawet przeciw. Nie po raz pierwszy, niestety. I to zaczyna już być bardzo przygnębiające.

Magdalena Gorostiza

 

Powrót
Reklama:

Byłoby idealnie, gdyby prezydent wybierany był w pierwszej turze. Wtedy wiadomo by było, że głosowali na niego wyłącznie jego zwolennicy. Druga tura zamienia sie w inne widowisko. Kto zdoła zebrać więcej tych, którzy nie lubią kontrkandydata.

W pierwszym dniu po wyborczym starciu krajobraz po bitwie należy do PiS. Bo choć Komorowski od rana przekonywał, że chce JOW-ów i referendów, nie brzmiało to zbyt przekonywująco. Jeszcze gorzej wybrzmiało oczekiwanie na ustawę, w której wreszcie podatnik w starciu z urzędem skarbowym ma podlegać zasadzie domnimania niewinności. Okazało się bowiem, że przez osiem lat rządów Platformy żyjemy w kraju, w którym przedsiebiorca jest potencjalnym przestępcą, o czym urzędujący prezydent z PO zresztą przypomniał sobie pod koniec kadencji. Nadzwyczajne!

W odpowiedzi na wystapienie Komorowskiego Beata Szydło pokazała zmielone listy z podpisami obywateli, którzy chcieli aby naród wypowiedział się w referendach na temat sześciolatków w szkołach czy wieku emerytalnego.  Nie omieszkała też dodać, że szef sztabu wyborczego obecnego prezydenta nie przyjął zaproszenia na kawę do sztabu PiS w celu ustalenia debat. Tak więc na razie PIS : PO 1:0.

Podobne występy potrwają przez najbliższe dwa tygodnie i sztaby będą liczyć na elektorat "negatywny". Ten pozytywny juz się przecież określił. Jedyną nadzieją na zwycięstwo jest liczenie na tych, którzy zdecydowanie któregoś z kandydatów nie chcą i to będzie ich jedyna motywacja, aby pójść do urny wyborczej. Czyli cytując klasyka Wałęsę - jestem za, a nawet przeciw. Nie po raz pierwszy, niestety. I to zaczyna już być bardzo przygnębiające.

Magdalena Gorostiza

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

Bronisław Komorowski,  prezydent,  wybory 2015,  platforma obywatelska, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót