Reklama

Po polskich obozach śmierci w Ameryce ogłoszono, kto brał czynny udzialw holocauscie. Obok Niemców, rzecz jasna. My Polacy i jeszcze Węgrzy. Podobno polski ambasador w USA już poprosił (sic!) o sprostowanie tej wypowiedzi. No cóż, mamy takich przyjaciół, że tylko grzecznie prosić możemy.

Tak się składa, że kilka dni temu byłam na spotkaniu z Louise Steinman, amerykańską Żydówką, która napisała książkę o trudnej drodze pojednania. Louise mowiła o tym, że wiele osób w USA ma skrzywiony obraz II wojny światowej. Wypowiedź szefa FBI jeszcze bardziej ten obraz wypacza. Nie wiem, czy szef tej szacownej instytucji jest niedouczony czy też miał ukryty cel w takim przekazie. Ale zarówno jedna jak i druga sytuacja jasno pokazuje, jakie o nas mniemanie ma nasz największy sojusznik.

Osobiście nigdy nie podzielałam tego bałwochwalczego zachwytu Ameryką, który od lat ogarnia Polskę. Dla Amerykanów jesteśmy nicnieznaczącym krajem, który ewentualnie można wykorzystać i zmanipulować w walce przeciwko Rosji.

Dlatego wypowiedzi Adama Hofmana, którego TVN stale zaprasza, choć facet tak się skompromitował, że powinien siedzieć cicho, o tym, że Ida czy Pokłosie zaszkodziły Polsce uważam za żenujące. Co nie znaczy, że nie należy wyświetlać na okragło Cztrech Pancernych. Wtedy Schetyna nie majaczyłby o tym, że to Ukrańcy wyzwolili Oświęcim. Co oczywiście oburzyło Rosjan i uważam, że słusznie.

Nie szukaj wrogów blisko, a przyjaciół daleko - napisał kiedys premier maleńkiej Finlandii, która kiedyś pod rosyjskim butem, dziś umie ułożyć sobie z tym mocarstwem stosunki. W przeciwieństwie do nas, bo my w oficjalnych wypowiedziach ziejemy do Rosji wyłącznie nienawiścią. A jednocześnie dajemy się sprowokować jak pięcioletni Kazio w piaskownicy. O tym świadczy najlepiej, planowany przejazd Nocnych Wików. Gdyby nie szalejące na ten temat media i politycy, pies z kulawą nogą by o nich nie wiedział, przejechaliby i po krzyku. Polacy jednak nie odpuszczą - nie będzie Putin pluł nam w twarz i wysyłał tu swoich pupili. Wyobrażam jak ten ostatni skręca sie ze śmiechu czytając te dyskusje.

To, że Amerykanie napluli nam w twarz, nie po raz pierwszy zresztą, zniesiemy z honorem i dostojeństwem. Mamy zresztą stosowne na taką okazje przysłowie, które coś tam wspomina o deszczu...

Magdalena Gorostiza

Powrót
Reklama:

Po polskich obozach śmierci w Ameryce ogłoszono, kto brał czynny udzialw holocauscie. Obok Niemców, rzecz jasna. My Polacy i jeszcze Węgrzy. Podobno polski ambasador w USA już poprosił (sic!) o sprostowanie tej wypowiedzi. No cóż, mamy takich przyjaciół, że tylko grzecznie prosić możemy.

Tak się składa, że kilka dni temu byłam na spotkaniu z Louise Steinman, amerykańską Żydówką, która napisała książkę o trudnej drodze pojednania. Louise mowiła o tym, że wiele osób w USA ma skrzywiony obraz II wojny światowej. Wypowiedź szefa FBI jeszcze bardziej ten obraz wypacza. Nie wiem, czy szef tej szacownej instytucji jest niedouczony czy też miał ukryty cel w takim przekazie. Ale zarówno jedna jak i druga sytuacja jasno pokazuje, jakie o nas mniemanie ma nasz największy sojusznik.

Osobiście nigdy nie podzielałam tego bałwochwalczego zachwytu Ameryką, który od lat ogarnia Polskę. Dla Amerykanów jesteśmy nicnieznaczącym krajem, który ewentualnie można wykorzystać i zmanipulować w walce przeciwko Rosji.

Dlatego wypowiedzi Adama Hofmana, którego TVN stale zaprasza, choć facet tak się skompromitował, że powinien siedzieć cicho, o tym, że Ida czy Pokłosie zaszkodziły Polsce uważam za żenujące. Co nie znaczy, że nie należy wyświetlać na okragło Cztrech Pancernych. Wtedy Schetyna nie majaczyłby o tym, że to Ukrańcy wyzwolili Oświęcim. Co oczywiście oburzyło Rosjan i uważam, że słusznie.

Nie szukaj wrogów blisko, a przyjaciół daleko - napisał kiedys premier maleńkiej Finlandii, która kiedyś pod rosyjskim butem, dziś umie ułożyć sobie z tym mocarstwem stosunki. W przeciwieństwie do nas, bo my w oficjalnych wypowiedziach ziejemy do Rosji wyłącznie nienawiścią. A jednocześnie dajemy się sprowokować jak pięcioletni Kazio w piaskownicy. O tym świadczy najlepiej, planowany przejazd Nocnych Wików. Gdyby nie szalejące na ten temat media i politycy, pies z kulawą nogą by o nich nie wiedział, przejechaliby i po krzyku. Polacy jednak nie odpuszczą - nie będzie Putin pluł nam w twarz i wysyłał tu swoich pupili. Wyobrażam jak ten ostatni skręca sie ze śmiechu czytając te dyskusje.

To, że Amerykanie napluli nam w twarz, nie po raz pierwszy zresztą, zniesiemy z honorem i dostojeństwem. Mamy zresztą stosowne na taką okazje przysłowie, które coś tam wspomina o deszczu...

Magdalena Gorostiza

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

rosja,  holocaust,  Putin,  Nocne Wilki, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót