Reklama

„Dziewczynki plotkują, chłopcy grają w koszykówkę”, „dziewczynki myślą wolniej niż chłopcy” „strój [dziewczyny] zachęca do ataku”, „ginekolog to nie dentysta i dziewczynki nie powinny do niego chodzić zbyt często”, „Organizm kobiety służy rodzicielstwu”, „Naturalny poród to krok w szczęśliwe dzieciństwo”, „efekty palenia dla kobiet są żałosne: brzydka cerę i siatka zmarszczek (o zdrowiu ani słowa!), prezerwatywy „są z gumy i pękają”, „nie zapobiegają większości chorób przenoszonych drogą płciową”, „Pedofilia, kazirodztwo, ekshibicjonizm – formy zaspokojenia popędu seksualnego w sposób nietypowy dla danej kultury” – taki obraz świata sprzeczny nie tylko z rzeczywistością, ale i – w niektórych wypadkach – z prawem – lansują podręczniki do wychowania do życia w rodzinie, zaakceptowane przez ministerstwo edukacji narodowej. - Eliza Michalik wymienia na swoim blogu w Na temat przykłady z obowiązujących podręczników. Co można powiedzieć o takich stwierdzeniach? Żenada, wstyd, oburzenie. Trudno nawet komentować takie idiotyzmy, które nijak się mają do świata, w którym żyjemy. Mam napisać, że mnie to oburza? rozśmiesza? Nie mogę, bo zwyczajnie opadają ręce i czuje się wręcz zażenowana, tym co czytam. Tym bardziej, że na czele MEN stoi kobieta. Jak widać, należy do tych, które myślą wolniej od chłopców...

Jedyna rozsądna odpowiedź to chęć podlizania się Kościołowi przez Kluzik Rostkowską, zwaną onegdaj Jasiem Wędrowniczkiem, bo po odejściu z PiS po krótkim „romansie” z Pawłem Kowalem bezpiecznie zadekowała się w PO. Tyle tylko, że podobne podręczniki kompromitują nas jako kraj należący do UE, którego prezydent ratyfikował ostatnio konwencję przemocową, w której jest mowa o równym traktowaniu bez względu na płeć...

Polska szkoła jest w zapaści, dzieci jej nie lubią, bo za nimi nie nadąża. Teraz dodatkowo będzie wkładała im do głów idee, które może były dobre w XIX wieku, ale dziś mogą budzić u dorosłych wyłącznie politowanie i śmiech. Ale dla dzieci mogą być niebezpieczne. Bo kształtują w ich głowach podział na płeć głupią i mądrą, uczą idiotycznych zachowań i nie mówią zwyczajnie prawdy.

Gdybyśmy żyli w normalnym kraju, osoby odpowiedzialne za podobne podręczniki straciłyby swoje stanowiska. Z panią minister na czele. Ale my jak widać, żyjemy w surrealistycznej rzeczywistości. I niestety, nikłe są szanse na to, że szybko się to zmieni.

Dlatego przypominamy Co to jest seksizm i Co to jest gender, ze specjalną dedykacją dla oświeconej pani minister.

Magdalena Gorostiza

Powrót
Reklama:

„Dziewczynki plotkują, chłopcy grają w koszykówkę”, „dziewczynki myślą wolniej niż chłopcy” „strój [dziewczyny] zachęca do ataku”, „ginekolog to nie dentysta i dziewczynki nie powinny do niego chodzić zbyt często”, „Organizm kobiety służy rodzicielstwu”, „Naturalny poród to krok w szczęśliwe dzieciństwo”, „efekty palenia dla kobiet są żałosne: brzydka cerę i siatka zmarszczek (o zdrowiu ani słowa!), prezerwatywy „są z gumy i pękają”, „nie zapobiegają większości chorób przenoszonych drogą płciową”, „Pedofilia, kazirodztwo, ekshibicjonizm – formy zaspokojenia popędu seksualnego w sposób nietypowy dla danej kultury” – taki obraz świata sprzeczny nie tylko z rzeczywistością, ale i – w niektórych wypadkach – z prawem – lansują podręczniki do wychowania do życia w rodzinie, zaakceptowane przez ministerstwo edukacji narodowej. - Eliza Michalik wymienia na swoim blogu w Na temat przykłady z obowiązujących podręczników. Co można powiedzieć o takich stwierdzeniach? Żenada, wstyd, oburzenie. Trudno nawet komentować takie idiotyzmy, które nijak się mają do świata, w którym żyjemy. Mam napisać, że mnie to oburza? rozśmiesza? Nie mogę, bo zwyczajnie opadają ręce i czuje się wręcz zażenowana, tym co czytam. Tym bardziej, że na czele MEN stoi kobieta. Jak widać, należy do tych, które myślą wolniej od chłopców...

Jedyna rozsądna odpowiedź to chęć podlizania się Kościołowi przez Kluzik Rostkowską, zwaną onegdaj Jasiem Wędrowniczkiem, bo po odejściu z PiS po krótkim „romansie” z Pawłem Kowalem bezpiecznie zadekowała się w PO. Tyle tylko, że podobne podręczniki kompromitują nas jako kraj należący do UE, którego prezydent ratyfikował ostatnio konwencję przemocową, w której jest mowa o równym traktowaniu bez względu na płeć...

Polska szkoła jest w zapaści, dzieci jej nie lubią, bo za nimi nie nadąża. Teraz dodatkowo będzie wkładała im do głów idee, które może były dobre w XIX wieku, ale dziś mogą budzić u dorosłych wyłącznie politowanie i śmiech. Ale dla dzieci mogą być niebezpieczne. Bo kształtują w ich głowach podział na płeć głupią i mądrą, uczą idiotycznych zachowań i nie mówią zwyczajnie prawdy.

Gdybyśmy żyli w normalnym kraju, osoby odpowiedzialne za podobne podręczniki straciłyby swoje stanowiska. Z panią minister na czele. Ale my jak widać, żyjemy w surrealistycznej rzeczywistości. I niestety, nikłe są szanse na to, że szybko się to zmieni.

Dlatego przypominamy Co to jest seksizm i Co to jest gender, ze specjalną dedykacją dla oświeconej pani minister.

Magdalena Gorostiza

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

gender,  seksizm,  Joanna Kluzik- Rostkowska,  podręczniki, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót