Reklama

I nie ma co mydlić oczu pakietem onkologicznym, nie ma co udawać głębokiej troski o zdrowie społeczeństwa. Polska jest krajem ubogim i na wszystko nas nie stac. Ale to wiadomo od lat i odkąd piszę o służbie zdrowia - bagatela ćwierć wieku - temat powraca jak bumerang. Chodzi o dostep do świadczeń medycznych. Konstytucja gwarantuje bezpłatne leczenie ubezpieczonym, życie to weryfikuje. Ale od kuchni, bo wprost nikt, żadna opcja polityczna nie ma odwagi powiedziec obywatelom, że nie stać państwa na takie czy inne leczenie.

Robi się więc dziwne ruchy pod publiczkę. Tak jak pakiet onkologiczny czy rządowy program in vitro. Za grube miliony zafundujemy sobie może 2000 noworodków. Za te same pieniądze można by było uratować tysiące żyjących już osób. Tylko po co? Nie byłoby z czego robić halo, zwoływac konferencji prasowych, nie byłoby jak podlizać się okreslonej grupie społecznej.

A lekarze doskonale znaja problem kobiet, nosicielek genu BRCA1, takich jak Angelina Jolie. Tez mogłyby usunąc piersi, wyciąć jajniki. Byłoby nawet taniej niż później leczyc je na raka. No i nie musiałyby korzystac z pakietu onkologicznego. Też jakiś zysk...

Tylko kogo to w rządzie obchodzi? Kto to liczy? Nikt. Dlatego lekarze, którzy chca nosicielkom genu BRCA1 pomóc robia w szpitalach operacje "na lewo". Wpisuja fikcyjne diagnozy, narażając się w razie wpadki na kryminał.

Czy pani premier, wszak kobieta (jak sama podkreśla) i lekarz, naprawdę tego nie widzi?

Zapraszam do lektury

Angelina Jolie po polsku i Ile płacimy za dziecko z in vitro?

Magdalena Gorostiza

 

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

I nie ma co mydlić oczu pakietem onkologicznym, nie ma co udawać głębokiej troski o zdrowie społeczeństwa. Polska jest krajem ubogim i na wszystko nas nie stac. Ale to wiadomo od lat i odkąd piszę o służbie zdrowia - bagatela ćwierć wieku - temat powraca jak bumerang. Chodzi o dostep do świadczeń medycznych. Konstytucja gwarantuje bezpłatne leczenie ubezpieczonym, życie to weryfikuje. Ale od kuchni, bo wprost nikt, żadna opcja polityczna nie ma odwagi powiedziec obywatelom, że nie stać państwa na takie czy inne leczenie.

Robi się więc dziwne ruchy pod publiczkę. Tak jak pakiet onkologiczny czy rządowy program in vitro. Za grube miliony zafundujemy sobie może 2000 noworodków. Za te same pieniądze można by było uratować tysiące żyjących już osób. Tylko po co? Nie byłoby z czego robić halo, zwoływac konferencji prasowych, nie byłoby jak podlizać się okreslonej grupie społecznej.

A lekarze doskonale znaja problem kobiet, nosicielek genu BRCA1, takich jak Angelina Jolie. Tez mogłyby usunąc piersi, wyciąć jajniki. Byłoby nawet taniej niż później leczyc je na raka. No i nie musiałyby korzystac z pakietu onkologicznego. Też jakiś zysk...

Tylko kogo to w rządzie obchodzi? Kto to liczy? Nikt. Dlatego lekarze, którzy chca nosicielkom genu BRCA1 pomóc robia w szpitalach operacje "na lewo". Wpisuja fikcyjne diagnozy, narażając się w razie wpadki na kryminał.

Czy pani premier, wszak kobieta (jak sama podkreśla) i lekarz, naprawdę tego nie widzi?

Zapraszam do lektury

Angelina Jolie po polsku i Ile płacimy za dziecko z in vitro?

Magdalena Gorostiza

 

loading...

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót