Reklama

Prostytucja jest, była i będzie. Nie tylko damska, sprzedają się również mężczyźni. U wielu budzi odrazę, oburzenie. Na mnie wrażenia nie robi.

Bo świat jest tak skonstruowany, że sprzedajemy się wszyscy. Jedni swój intelekt, inni wyroby swoich rąk, jeszcze inni handlują ciałem. Robi się to w sposób mniej lub bardziej wyrafinowany, z mniejszą lub większa godnością. Są też sposoby sprzedawania siebie, które budzą moją zdecydowanie większą odrazę niż prostytucja jako taka. To polityczne i biznesowe deale, łapownictwo czy nieuczciwy lobbing. Odbywają się wszędzie. Od gmin, gdzie wrony zawracają po metropolie. Od małych firm, w których niektórzy włażą szefom w dupę, po korporacje o zasięgu światowym. Tyle tylko, że z reguły ten handel odbywa się w białych rękawiczkach, a od czasu do czasu jego mroczną stronę można zobaczyć na pierwszych stronach gazet, jak w przypadku działacza z PO spod Warszawy, który wpadł na łapówkach.

W porównaniu z takimi działaniami, prostytucja jest zawodem uczciwym. Coś za coś, pieniądze za konkretne usługi. Może się nie podobać, można się nią brzydzić. Osobiście daleka jestem od jakiejkolwiek oceny. To sprawa indywidualnego wyboru. Najważniejsze jest, by nikogo do takiego handlu nie zmuszać.

Ostatnio wybuchła afera z dziewczynami z Instagrama. Jeśli to prawda, że udają modelki, podziwiane przez fanów, a trudnią się zgoła inną pracą, to nie świadczy o nich zbyt dobrze. Ale jest cała masa kobiet i mężczyzn, którzy żyją ze sponsoringu nie robiąc z tego wielkiego halo, a traktując to jako normalny zarobek.

Kilka lat temu córka znanego polskiego muzyka Joanna B. została oskarżona w podobnej sprawie. Też załatwiała dziewczyny dla szejków na imprezy w Alpach czy na Lazurowym Wybrzeżu. Dziewczyny zeznawały, że pretensji nie mają - rekordzistka zarobiła w ciągu jednego wyjazdu 100 tysięcy złotych. Same chciały jechać, dobrze się bawiły, wróciły zadowolone. Nie nam oceniać. Wolałabym, żebyśmy byli bardziej surowi wobec prostytucji w wyższych sferach, która niestety odbywa się nie za szejków, ale za nasze publiczne pieniądze.

Zapraszam do lektury Modelki u szejka

Magdalena Gorostiza

 

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Prostytucja jest, była i będzie. Nie tylko damska, sprzedają się również mężczyźni. U wielu budzi odrazę, oburzenie. Na mnie wrażenia nie robi.

Bo świat jest tak skonstruowany, że sprzedajemy się wszyscy. Jedni swój intelekt, inni wyroby swoich rąk, jeszcze inni handlują ciałem. Robi się to w sposób mniej lub bardziej wyrafinowany, z mniejszą lub większa godnością. Są też sposoby sprzedawania siebie, które budzą moją zdecydowanie większą odrazę niż prostytucja jako taka. To polityczne i biznesowe deale, łapownictwo czy nieuczciwy lobbing. Odbywają się wszędzie. Od gmin, gdzie wrony zawracają po metropolie. Od małych firm, w których niektórzy włażą szefom w dupę, po korporacje o zasięgu światowym. Tyle tylko, że z reguły ten handel odbywa się w białych rękawiczkach, a od czasu do czasu jego mroczną stronę można zobaczyć na pierwszych stronach gazet, jak w przypadku działacza z PO spod Warszawy, który wpadł na łapówkach.

W porównaniu z takimi działaniami, prostytucja jest zawodem uczciwym. Coś za coś, pieniądze za konkretne usługi. Może się nie podobać, można się nią brzydzić. Osobiście daleka jestem od jakiejkolwiek oceny. To sprawa indywidualnego wyboru. Najważniejsze jest, by nikogo do takiego handlu nie zmuszać.

Ostatnio wybuchła afera z dziewczynami z Instagrama. Jeśli to prawda, że udają modelki, podziwiane przez fanów, a trudnią się zgoła inną pracą, to nie świadczy o nich zbyt dobrze. Ale jest cała masa kobiet i mężczyzn, którzy żyją ze sponsoringu nie robiąc z tego wielkiego halo, a traktując to jako normalny zarobek.

Kilka lat temu córka znanego polskiego muzyka Joanna B. została oskarżona w podobnej sprawie. Też załatwiała dziewczyny dla szejków na imprezy w Alpach czy na Lazurowym Wybrzeżu. Dziewczyny zeznawały, że pretensji nie mają - rekordzistka zarobiła w ciągu jednego wyjazdu 100 tysięcy złotych. Same chciały jechać, dobrze się bawiły, wróciły zadowolone. Nie nam oceniać. Wolałabym, żebyśmy byli bardziej surowi wobec prostytucji w wyższych sferach, która niestety odbywa się nie za szejków, ale za nasze publiczne pieniądze.

Zapraszam do lektury Modelki u szejka

Magdalena Gorostiza

 

loading...

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót