Reklama

Bo jeszcze kiedy była w moim brzuchu, miałam poczucie, że jest bezpieczna. Potem radości towarzyszył już zawsze niepokój. Że się zadławi, że upadnie, że coś się stanie złego. Na szczęście, choć oczywiście zdarzały się rożne choroby czy wypadki, nigdy nie było zagrożenia życia.

 

Nie wszystkie matki mają jednak taki fart. Ewelina tylko przez siedemnaście miesięcy cieszyła się wspaniałym, zdrowym synem. A potem przyszła diagnoza, która wywraca cały dotychczasowy świat. Ewelina jednak walczy i chce dać Jasiowi szansę. Ale nawet na pierwszy krok do zwycięstwa ma niewielki wpływ. Bo barierą są niebotyczne pieniądze, które trzeba wydać na leczenie, a których matka Jasia zwyczajnie nie ma.

 

Więc wyobrażam sobie, co czuje. Jak musi być bezradna wobec tego faktu. Możliwości leczenia są, są dzieci, które skutecznie przeszły tę terapię. Ale czy będzie miał na nią szansę jej syn?

 

To zależy od nas i los Jasia jest teraz w naszych rękach. Jeśli pomożemy, chłopiec może wyzdrowieć. Już wielu ludzi wielkiego serca wsparło starania Eweliny, ale jeszcze brakuje pieniędzy na wyjazd do USA. Zapraszam do lektury Pół miliona do szczęścia, a Wy same zdecydujcie, czy możecie w jakiś sposób pomóc Jasiowi. Liczy się każdy gest.

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Bo jeszcze kiedy była w moim brzuchu, miałam poczucie, że jest bezpieczna. Potem radości towarzyszył już zawsze niepokój. Że się zadławi, że upadnie, że coś się stanie złego. Na szczęście, choć oczywiście zdarzały się rożne choroby czy wypadki, nigdy nie było zagrożenia życia.

 

Nie wszystkie matki mają jednak taki fart. Ewelina tylko przez siedemnaście miesięcy cieszyła się wspaniałym, zdrowym synem. A potem przyszła diagnoza, która wywraca cały dotychczasowy świat. Ewelina jednak walczy i chce dać Jasiowi szansę. Ale nawet na pierwszy krok do zwycięstwa ma niewielki wpływ. Bo barierą są niebotyczne pieniądze, które trzeba wydać na leczenie, a których matka Jasia zwyczajnie nie ma.

 

Więc wyobrażam sobie, co czuje. Jak musi być bezradna wobec tego faktu. Możliwości leczenia są, są dzieci, które skutecznie przeszły tę terapię. Ale czy będzie miał na nią szansę jej syn?

 

To zależy od nas i los Jasia jest teraz w naszych rękach. Jeśli pomożemy, chłopiec może wyzdrowieć. Już wielu ludzi wielkiego serca wsparło starania Eweliny, ale jeszcze brakuje pieniędzy na wyjazd do USA. Zapraszam do lektury Pół miliona do szczęścia, a Wy same zdecydujcie, czy możecie w jakiś sposób pomóc Jasiowi. Liczy się każdy gest.

loading...

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót