Reklama

Asia Skubisz już po maturze wiedziała, czego chce i cel ten realizuje bardzo skrupulatnie. Ale w rozmowie ze mną nie ukrywała, że po pierwsze pracowała bardzo ciężko już na studiach, po drugie nie było wcale łatwo. Cóż, niczego nie ma za darmo. No chyba, że przyjdzie się na świat w rodzinie królewskiej.

 

Tymczasem w polskim myśleniu o cudzym sukcesie z reguły zawsze pojawia się zawiść. Tej to dobrze, ta ma szczęście, tej się udało – takie padają słowa. Te, które je mówią, nie myślą przeważnie o tym, dlaczego innym ludziom się powodzi. Ile harówki, wyrzeczeń, czasami płaczu i upokorzeń trzeba, by wreszcie zacząć odcinać kupony.

 

- Boję się już mówić ludziom, że u mnie dobrze, że nam się powodzi – rzekła ostatnio do mnie przyjaciółka. Bo zaraz widzi jak gaśnie uśmiech na twarzy rozmówcy i nagle rozmowa przestaje się kleić. Bo uwielbiamy cudze kłopoty, nieszczęścia a sukces budzi jedynie zadość, zamiast do pracy własnej inspirować.

 

Zazdrość nie jest uczuciem konstruktywnym i tylko gorycz własnej porażki budzi. Zamiast więc ziać ogniem zawiści, lepiej pomyśleć o tym, czy ty sama zrobiłaś wszystko, by wspiąć się na szczyty swoich możliwości? A może wolałaś wygodny spokój, mniej, ale bez większego stresu bo nie masz w sobie woli walki? Przecież masz prawo i do takich wyborów. A że inna poszła dalej? Jeśli osiągnęła to własną pracą, a nie koneksjami politycznymi czy układami, czapki z głów. Tylko podziwiać należy z pokorą. Nie wiem, czy dałabym rade tak jak Asia żyć na drugim końcu świata, uczyć się zupełnie innego kraju. Zapraszam do lektury Gaijin nie wraca do domu.

 

Magdalena Gorostiza

 

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Asia Skubisz już po maturze wiedziała, czego chce i cel ten realizuje bardzo skrupulatnie. Ale w rozmowie ze mną nie ukrywała, że po pierwsze pracowała bardzo ciężko już na studiach, po drugie nie było wcale łatwo. Cóż, niczego nie ma za darmo. No chyba, że przyjdzie się na świat w rodzinie królewskiej.

 

Tymczasem w polskim myśleniu o cudzym sukcesie z reguły zawsze pojawia się zawiść. Tej to dobrze, ta ma szczęście, tej się udało – takie padają słowa. Te, które je mówią, nie myślą przeważnie o tym, dlaczego innym ludziom się powodzi. Ile harówki, wyrzeczeń, czasami płaczu i upokorzeń trzeba, by wreszcie zacząć odcinać kupony.

 

- Boję się już mówić ludziom, że u mnie dobrze, że nam się powodzi – rzekła ostatnio do mnie przyjaciółka. Bo zaraz widzi jak gaśnie uśmiech na twarzy rozmówcy i nagle rozmowa przestaje się kleić. Bo uwielbiamy cudze kłopoty, nieszczęścia a sukces budzi jedynie zadość, zamiast do pracy własnej inspirować.

 

Zazdrość nie jest uczuciem konstruktywnym i tylko gorycz własnej porażki budzi. Zamiast więc ziać ogniem zawiści, lepiej pomyśleć o tym, czy ty sama zrobiłaś wszystko, by wspiąć się na szczyty swoich możliwości? A może wolałaś wygodny spokój, mniej, ale bez większego stresu bo nie masz w sobie woli walki? Przecież masz prawo i do takich wyborów. A że inna poszła dalej? Jeśli osiągnęła to własną pracą, a nie koneksjami politycznymi czy układami, czapki z głów. Tylko podziwiać należy z pokorą. Nie wiem, czy dałabym rade tak jak Asia żyć na drugim końcu świata, uczyć się zupełnie innego kraju. Zapraszam do lektury Gaijin nie wraca do domu.

 

Magdalena Gorostiza

 

loading...

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót