Reklama

DJ WIKA wraca nad ranem do domu, niszo szalone ciuchy i cieszy się życiem. Nie znosi malkontenctwa i chce łapać każdą chwilę. Szalona, wspaniała kobieta, o która mówi wam o sobie w rozmowie z Kasią Krupką.

Kasia ma swoją babcię, która na dyskoteki już nie chodzi, ale ma za to zupełnie inne zalety. Z tego co też wiem, nie unika towarzyskiego życia i nadal tryska niespożyta energią. Robi też wyśmienitego wigilijnego karpia, na który zdradziła nam przepis. Cóż, ja chętnie bym go zjadła, ze zrobieniem gorzej. Nie umiem skrobać ryby a moja próba oskubania podarowanego onegdaj bażanta skończyła się obdarciem go ze skóry. Na szczęście był martwy... Zazdroszczę jednak kobietom, które mają zaawansowane kulinarne umiejętności. Bo gotować lubię i nawet nieźle mi to idzie, jednak stosuję główna zasadę – jeden garnek! W praktyce oznacza to, że przepis musi być prosty, bo nie daj Boże gdy każą najpierw smażyć na patelni a potem wrzucić w piekarnik. To już dwie rzeczy do mycia, czyli o jedna sztukę za dużo. Obejdę się więc wyłącznie marzeniem o karpiu babci Kasi, albo poproszę, żeby zostawiły kawałek z Wigilii. A jeśli, podobnie do mnie, za rozgardiaszem świątecznym nie przepadacie, zobaczcie, jak można go uniknąć.

Przyjemnej lektury!

 

Magdalena Gorostiza

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

DJ WIKA wraca nad ranem do domu, niszo szalone ciuchy i cieszy się życiem. Nie znosi malkontenctwa i chce łapać każdą chwilę. Szalona, wspaniała kobieta, o która mówi wam o sobie w rozmowie z Kasią Krupką.

Kasia ma swoją babcię, która na dyskoteki już nie chodzi, ale ma za to zupełnie inne zalety. Z tego co też wiem, nie unika towarzyskiego życia i nadal tryska niespożyta energią. Robi też wyśmienitego wigilijnego karpia, na który zdradziła nam przepis. Cóż, ja chętnie bym go zjadła, ze zrobieniem gorzej. Nie umiem skrobać ryby a moja próba oskubania podarowanego onegdaj bażanta skończyła się obdarciem go ze skóry. Na szczęście był martwy... Zazdroszczę jednak kobietom, które mają zaawansowane kulinarne umiejętności. Bo gotować lubię i nawet nieźle mi to idzie, jednak stosuję główna zasadę – jeden garnek! W praktyce oznacza to, że przepis musi być prosty, bo nie daj Boże gdy każą najpierw smażyć na patelni a potem wrzucić w piekarnik. To już dwie rzeczy do mycia, czyli o jedna sztukę za dużo. Obejdę się więc wyłącznie marzeniem o karpiu babci Kasi, albo poproszę, żeby zostawiły kawałek z Wigilii. A jeśli, podobnie do mnie, za rozgardiaszem świątecznym nie przepadacie, zobaczcie, jak można go uniknąć.

Przyjemnej lektury!

 

Magdalena Gorostiza

loading...

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót